<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954</id><updated>2011-12-18T20:27:53.156+01:00</updated><category term='Londyn'/><category term='Sosnowiec'/><category term='trasa kulturalno - zabytkowa'/><category term='przysłowia'/><category term='fakt'/><category term='ja'/><category term='zabytki'/><category term='martorologia'/><category term='Dzień Niepodległości AD 2007'/><category term='zaduszki'/><category term='praca i nie tylko'/><category term='złote myśli'/><category term='Polska'/><category term='gospodarka'/><category term='sen i sny'/><category term='rolnictwo'/><category term='pociąg pancerny'/><category term='Niedzica'/><category term='wieś'/><category term='prawo wyborcze'/><category term='historia'/><category term='lotnisko'/><category term='szkoła'/><category term='muzeum'/><category term='wakacje 2007'/><category term='turystyka'/><category term='Majówka z MojaCukrzyca.org'/><category term='Święto Zmarłych'/><category term='rozrywka'/><category term='dowcip'/><category term='wakacje'/><category term='pralka automatyczna'/><category term='Hel'/><category term='Eurowybory 2009'/><category term='powiedzenia'/><category term='nekropolie'/><category term='motoryzacja'/><category term='humor'/><title type='text'>marek</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>68</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-4908617448109898602</id><published>2011-12-18T20:27:00.002+01:00</published><updated>2011-12-18T20:27:53.161+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='turystyka'/><title type='text'>Rzym</title><content type='html'>Prolog&lt;br /&gt;Do stolicy Włoch, Rzymu wybraliśmy w dniu 9 grudnia 2011 r. się większą, bo 13-to osobową grupą, choć miała nas być nawet 15-tka. Lot z Katowic – Pyrzowic za jedyne 158 zł/os. trwa niespełna 2 godziny. Na lotnisku Ciampino ... nikt nas nie powitał, jakiś funkcjonariusz Guardia di Finanza spojrzał tylko przelotnie w naszym kierunku. Przed terminalem jest mały dworzec autobusowy, skąd można dojechać zarówno do centrum Rzymu ( ok. 4 Euro ), ale też tylko do dworca kolejowego ( 1,20 Euro ) i my wybraliśmy tą ewentualność. Stamtąd czekała nas dość wygodna podróż kolejką ( TRENITALIA ) do Rzymu na dworzec główny ( Termini ) za kolejne 1,30 Euro i pierwszy spacer do Walter Guest House przy Via Napoleone III pod nr 75. Walter Guest House to hostel, którym wbrew nazwie zarządzają przybysze ze Sri Lanki. Hostel to faktyczne duże , bo pięciopokojowe mieszkanie położone w starej kamienicy na pierwszym pietrze ( drzwi obok jest zresztą Cherry Hostel, chyba podobna instytucja ). Nasi gospodarze mieszkają razem z klientami, śpiąc na czymś w rodzaju antresolki nad ( mającą być dostępną ) kuchnią. Na pięć pokoi w jednym nie ma okna na zewnątrz, a jeden ma drzwi wejściowe na mały, zagracony i niedostępny dla gości taras. Drzwi te nie mają niestety szyb, są „pełne”, więc po ich zamknięciu w pokoju panuje zwyczajna ciemność. Ciekawostką jest jeszcze to, że papier toaletowy po użyciu ( takim zgodnym z jego celem ) wrzucamy do pojemnika ( kosza na śmieci ), a mój kosz przez trzy dni nie był opróżniany. Pokoik u Waltera kosztuje ok. 20 Euro/os/doba i jedyną jego zaletą jest bliskość turystycznego centrum Rzymu. Nieco ponad 50 metrów od hostelu, na placu Wiktora Emenuela II jest stacja metra ( Vittorio Emenuele ), z której zresztą nigdy nie udało się nam wyjść zamierzonym wyjściem.&lt;br /&gt;Przed rozpoczęciem zwiedzania Rzymu warto zaopatrzyć się ( kupić znaczy ) ROMA PASS. Roma Pass kosztuje 25 Euro, ale w cenie dostajemy dwa bilety do muzeów lub zabytków ( archeologicznych ) oraz zniżki do dalszych, dowolną ilość przejazdów środkami komunikacji publicznej ( metro, autobusy, kolejka ). Roma Pass to kartonik i verte należy go wypisać, a ważny jest do północy trzeciej doby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(https://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/Marekdrugi/Rzym?authuser=0&amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="https://lh5.googleusercontent.com/-UQvvV62am6s/Tu2slLVAf_E/AAAAAAAAESQ/A5ANYizCV7Q/s160-c/Rzym.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/Marekdrugi/Rzym?authuser=0&amp;feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Rzym&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwiedzanie&lt;br /&gt;Zwiedzanie Rzymu rozpoczęliśmy od Koloseum ( Colosseo ) idąc spacerem z Placu Wiktora Emanuela II ( Piazza Vittorio Emanuele II ) koło Złotego Domu ( Domus Aurea ). Dysponując Roma Passem wchodzimy do Koloseum i czegoś co ja nazywam Rzymem antycznym ( zespół archeologiczny &lt;span style="font-style:italic;"&gt;vis a vis&lt;/span&gt; Koloseum obejmujący m.in. Palatyn, teren ogrodzony ). Koloseum zarówno z zewnątrz, jak i po wejściu do środka robi odpowiednie do swej wielkości wrażenie. Trasa wewnątrz umożliwia obejście wokół praktycznie całego Koloseum, a na środku do dziś można zobaczyć skomplikowany układ korytarzy niegdyś przykryty areną. Do Koloseum można też dojechać metrem na stację Colosseo. Pomiędzy Koloseum a Rzymem antycznym stoi Łuk Konstantyna ( Arco di Constantino ). Idąc dalej Via di S. Gregorio dochodzimy do wejścia na obszar Rzymu antycznego, ale za wejście do Koloseum i do Rzymu antycznego Roma pass policzy nam jeden bilet, tj. jedno wejście ( nie dwa ). Teren Rzymu antycznego to przynajmniej dla mnie wielka niewiadoma, bo brakuje przy opisie ruin jakichkolwiek informacji ( co to za budowla, kto w niej mieszkał, kiedy powstała, kiedy została opuszczona, itp ), choćby w języku włoskim, nie wspominając oczywiście o polskim. Po opuszczeniu Rzymu antycznego mamy dwa wyjścia, udać się w prawo w kierunku Piazza di Porta Capena i zobaczyć Circo Massimo, a dalej Bazylikę Santa Maria in Cosmedin ( z Ustami Prawdy ) i mosty ( ponte ) Palatino i Sublicio, albo w lewo , przejść koło Koloseum i Via dei Fori Imperiali dalej ... . Pozostanę na razie przez trasie „w prawo”. &lt;br /&gt;Opuszczając Rzym antyczny skręcamy w prawo i idąc Via di S. Gregorio dochodzimy do Piazza di Porta Capena, skręcamy znów w prawo i ... po lewej widzimy zasłoniętą płotem część Circo Massimo, a idąc dalej Via dei Cerchi przechodzimy koło dostępnego dla szerokiej publiczności Circo Massimo. Dzisiejsze Circo Massimo wygląda jak ... niedokończony park, na zasłoniętej, a opisanej wyżej części mają być prowadzone jakieś prace ( archeologiczne ? ). Niestety nigdzie nie można dostrzec żadnej informacji, ani o Circo Massimo, ani o tym co dzieje się za płotem. Parę kroków dalej w kierunku Tybru znajduje się Bazylika Santa Maria in Cosmedin z Ustami Prawdy ( Bocca della Verita ).  &lt;br /&gt;Teraz możemy przejść do trasy „w lewo”, idąc nią przechodzimy na powrót obok Łuku Konstantyna i Koloseum ( możemy tu dojechać metrem na stację Colosseo ) i Via dei Fori Imperiali z lewej mijamy położone za ogrodzeniem zabytki Rzymu antycznego ( m.in. Bazylikę Maksencjusza ), a z prawej widzimy Forum Augusta ( Foro di Augusto ) i Forum Trajana ( Foro Traiano ), a na ich końcu, już na Placu Weneckim ( Piazza Venezia ) dobrze zachowaną kolumnę Trajana ( Colonna Traiana ). Wchodząc Via dei Fori Imperiali na Piazza Venezia z lewej strony widzimy pomnik Wiktora Emanuela II ( Monumento a Vittorio Emanuele II ) i Grób Nieznanego Żołnierza oraz gmach Muzeum Narodowego Włoskiego Zjednoczenia, pamiątki zjednoczenia Włoch. Przemierzając dalej Rzym mijamy kolumnę Trajana i Via Magnanapoli idąc do góry dochodzimy do Via XXIV Maggio, którą dochodzimy do Piazza del Quirinale, gdzie podziwiać możemy Pałac Prezydenta Republiki Włoch. ( Quirinale ). Z Placu Kwirynalskiego schodzimy schodami na Via della Dataria i uliczkami, które trudno na mapie odnaleźć dochodzimy do Fontanny di Trevi ( Fontana di Trevi ). Stamtąd przecinamy Via del Tritone i Via di Propaganda dochodzimy do Placu Hiszpańskiego ( Piazza di Spagna ) by zobaczyć Schody Hiszpańskie, fontannę w kształcie łodzi ( Barcaccia ). Spod Hiszpańskich Schodów jeszcze tylko spacer Via del Babuino i dochodzimy do Placu Ludu ( Piazza del Popolo ). Za Placem Ludu znajduje się stacja metra Flamino, skąd dojeżdżamy do Vittorio Emanuele ( po drodze są m.in. stacje: Spagna – blisko Schodów Hiszpańskich, Barberini – kawałek od Fontanny di Trevi i Termini – główny dworzec kolejowy Rzymu ).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Watykan&lt;br /&gt;Do Watykanu najlepiej udać się metrem, na stację Ottaviano, stamtąd Via Ottaviano dochodzimy do do watykańskich murów. Watykan to otoczone murem państwo kościelna i jakkolwiek wejście na Plac św. Piotra ( Piazza San Pietro ) nie stanowi problemu to, by zwiedzić Bazylikę Św. Piotra należy przejść kontrolę osobistą, taką jak na lotnisku. Po przejściu przez „bramkę” możemy już wejść do Bazyliki. Przy wejściu można zaopatrzyć się audioprzewodnik ( audioguide ) z dostępnym językiem polskim, co kosztuje 5 Euro oraz kupić bilet wstępu, który ma uprawniać do zwiedzenia skarbca i podziemi za 10 Euro. Pracująca w punkcie obsługi Polka namówiła nas na te dwa wydatki, co moim zdaniem okazało się porażką. Audioguidek opowiada o kościele i sztuce, a nie historii i ciekawostkach, czego oczekiwałem, zwiedziliśmy co prawda skarbiec, ale podziemia tego dnia ( sobota ) były niedostępne dla publiczności – co z kolei wspomniana Polka wiedzieć powinna.  Samą Bazylikę można obejść, chętni mogą pomodlić się u grobu Jana Pawła II. Watykańskie zwiedzanie warto rozszerzyć o kopułę, czyli coś w rodzaju punktu widokowego. Na kopułę obowiązuje dodatkowy bilet, 5 Euro na piechotę lub 7 Euro windą. Niestety dostępna informacja turystyczna jest nieścisła, winda wjeżdża tylko na 3 piętro, a ponad 320 schodów i tak należy „pokonać”. Niżej możemy zobaczyć wnętrze Bazyliki Św. Piotra z góry, a po wejściu „na szczyt” ( pochyłe ściany, poziome schody i ciasne przejście dają ciekawe wrażenie ) zobaczyć piękną panoramę Rzymu.&lt;br /&gt;Wracając z Watykanu Via della Conciliazione dochodzimy do Zamku Ś. Anioła ( Castel Sant'Angelo ( nie zwiedzaliśmy ) i mostem Św.Anioła ( Ponte Sant'Angelo ) przekraczamy Tyber. Dalej na Via di Panico zjedliśmy pizzę ( ok. 7 Euro ) i wypili piwo ( 6 Euro ) i „pospacerowali małymi uliczkami w kierunku Piazza Navona gdzie akurat miał miejsce bożonarodzeniowy jarmark ( rodzaj znanego nam przykościelnego odpustu, tyle, że dużego ).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Epilog&lt;br /&gt;Nasz wyjazd i wylot z Rzymu nastąpił w odwrotnej kolejności niż opisany wyżej przyjazd, ale że nocą była burza, opóźnił się około godziny. Z rozmów zasłyszanych wśród pasażerów wnioskuję, że ci z nich, którzy wybrali dojazd na lotnisko tylko autobusem obawiali się, że nie zdążą na lot. Na drogach wokół Rzymu były – normalne o tej porze dnia ( poniedziałek, 12 grudnia 2011 r., ok. 6-tej rano ) korki, a do nich tylko „dołożyła” się burza. &lt;br /&gt;Zwiedzając Rzym zawsze spotykamy – poza mieszkańcami - innych turystów, Rzymu nie można zwiedzić w ciszy i spokoju, zawsze jest ruch i gwar. Rzym jednak, jako że stanowi jedną z kolebek dzisiejszej europejskości warto i należy zwiedzić. Mnie samego Rzym zaskoczył niekorzystie. Pomijając okoliczności związane z naszym noclegiem, w Rzymie brakuje informacji turystycznej. Spacerując po zespole archeologicznym zwanym przeze mnie Rzymem antycznym tak naprawdę nie wiemy gdzie jesteśmy i co oglądamy, bo nie ma żadnych opisów. Jeżdżąc metrem nie wiedziałem, czy jest tam tak brudno, czy to niedokończony plac budowy, na którym obecnie nic się nie dzieje. Myślę też, że choć Rzym jest jedną z głównych metropolii zjednoczonej Europy, to czystością nie odbiega od znanych mi miast Śląska i Zagłębia, a w Warszawie jest chyba czyściej. Po Rzymie, podobnie jak po Sosnowcu i Katowicach jeżdżą tramwaje mające może tyle lat co ja ( a urodziłem się gdy Gomułka schodził już ze sceny ), a ichniejsza kolejka ( TRENITALIA ) składa się z podobnych zestawów ja nasze, popularne EN57, choć nasze uważam za wygodniejsze i praktyczniejsze. Raz wybraliśmy się do Auchan, nie wspomnę tej eskapady, ale następnego dnia okazało się, że piwo Peroni u „chińczyka” obok naszego hostelu kosztuje mniej więcej tyle samo, co w Auchan ( 1,20 Euro ). Natomiast na stacji metra Colosseo koleżanka próbowała skorzystać ze zautomatyzowanego WC, stanowczo nie polecam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Info: w czasie trwania naszej wycieczki 1 Euro to ok. 4,50 PLN ( złotego ), a samochód można zostawić na którymś z licznych przylotniskowych parkingów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-4908617448109898602?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/4908617448109898602/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=4908617448109898602' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/4908617448109898602'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/4908617448109898602'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2011/12/rzym.html' title='Rzym'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh5.googleusercontent.com/-UQvvV62am6s/Tu2slLVAf_E/AAAAAAAAESQ/A5ANYizCV7Q/s72-c/Rzym.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-8295135213257839663</id><published>2011-07-29T14:10:00.003+02:00</published><updated>2011-07-29T14:18:05.358+02:00</updated><title type='text'>tata, ostatnie pożegnanie</title><content type='html'>Gdy w lutym br. wskutek choroby nowotworowej zmarła mama, a ojcu zdiagnozowano raka urotelialnego pęcherza moczowego wydawało się, że jest źle. Potem jednak przyszła nadzieja, rak okazał się być niskiego stopnia uzłośliwienia i w razie szybkiej reakcji dobrze rokował dając duże szanse na wyleczenia. Po konsultacjach onkologicznych w Gliwicach i urologicznych na miejscu, w Sosnowcu, a także zebraniu plotek i „sieciowej” wiedzy tata zdecydował się na cystektomię radykalną, bo ta dawała największe szanse na wyzdrowienie ( o ile tak to można nazwać, bo do końca życia pozostawała urostomia ). Pierwsze podejście do szpitala urologicznego okazało się jednak nieudane, bo lekarze obawiali się jakiś komplikacji ze strony serca i układu krążenia m.in. z uwagi na zawał serca z początku lat 90-tych XX w. Tata uzyskał zatem prywatnie opinię kardiologiczną i ... wreszcie został przyjęty. Zabieg operacyjny wykonano z pozytywnym skutkiem w dniu 10 czerwca 2011 r. i zaraz po nim tata zaczął się skarżyć na bóle w okolicy lędźwiowej części kręgosłupa i prawej ręki. Dalsza szpitalna diagnostyka tych bólów nie przyniosła żadnego rezultatu, może dlatego, że to był mały, wyłącznie urologiczny szpital specjalistyczny. Tatę zabrałem ze szpitala 24 czerwca 2011 r. w „ogólnym stanie dobrym” i przywiozłem do domu. Po wejściu do domu tata położył się do łóżka, potem w ciągu kolejnego tygodnia może kilka razy jeszcze wstawał, aż wreszcie zupełnie przestał chodzić. W międzyczasie został objęty opieką hospicjum domowego i zaczął zażywać silne leki przeciwbólowe oparte na opiatach. Wobec pogarszającego się stanu zdrowia taty na prywatną wizytę domową udało mi się namówić neurologa, który też m.in. pod wpływem moich argumentów wydał skierowanie do szpitala. Po „przewalczeniu” trudności, w dniu 11 lipca 2011 r. udało mi się tatę umieścić na oddziale neurologicznym. Przez ten miesiąc, od zabiegu, a już na pewno dnia, kiedy odebrałem tatę z urologii jego stan zdrowia systematycznie się pogarszał, ale wskutek standardów polskiej służby zdrowia niemożliwa była jakakolwiek specjalistyczna diagnostyka, bo tata był pacjentem „leżącym” w domu i nie był w stanie udać się do jakiegokolwiek lekarza, a poza tym pierwotnie wydawało mi się, że te jego bóle mają związek z przebytym zabiegiem urologicznym i po pewnym czasie się skończą. Miałem zatem nadzieję, że leczenia szpitalne, a potem ewentualnie jakaś rehabilitacja „postawią tatę na nogi”, przynajmniej na tyle, że będzie w stanie samodzielnie funkcjonować, a potem dojdzie do pełni sił. W międzyczasie byłem jeszcze u urologa, który prosił pozdrowić tatę i potwierdził, że pęcherz należało wyciąć. W szpitalu u taty bywałem dwa razy dziennie, nie byłem tylko jednego dnia i nie widziałem poprawy, uznałem jednak, że prawidłowa diagnostyka wymaga paru dni. Gdy przyjechałem z żoną do taty, do szpitala 15 lipca 2011 r. okazało się, że nie jest w stanie napić się samodzielnie, jest splątany, niezbornie mówi. Od pielęgniarek na oddziale dowiedzieliśmy się ( żona ), że prowadzący tatę lekarz będzie jutro na dyżurze i można przyjść uzyskać informacje o stanie zdrowia ojca. Wtedy też zadzwoniłem do jednej z sióstr ojca z pytaniem, czy chce przyjechać, na co się zgodziła. Następnego dnia ( 16 lipca 2011 r. ) udałem się najpierw na dworzec kolejowy, odebrałem z pociągu dwie ciocie ( siostry taty ) i już razem pojechaliśmy do szpitala. W szpitalu przyjęła nas pani doktor informując o przebiegu diagnostyki, podawanym lekach oraz o tym, że ... tata umiera i nie wiadomo, czy dożyje do poniedziałku. Wszystkich nas ta informacja zaskoczyła, okazało się, że bóle ojca są wynikiem patologicznego złamania kręgów, które było konsekwencją wcześniej nieznanego i niezdiagnozowanego nowotworu złośliwy zlokalizowanego w okolicach kręgosłupa lędźwiowego. Zaraz zadzwoniłem do mieszkającego za granicą brata i ... pozostało nam w smutku czekać. Jeszcze  tego samego dnia po południu ponownie udaliśmy się do szpitala, gdzie lekarka poinformowała nas, że ciśnienie krwi jest nieoznaczalne, pojawiają się plamy opadowe, jednym słowem agonia i by pożegnać się z tatą. Pożegnaliśmy się z tatą, po czym odwiozłem ciocie na dworzec i tam na peronie, ok godziny 16:40 zostałem telefonicznie powiadomiony, że tata zmarł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i zmarłeś, po niedługiej i ciężkiej chorobie, która zaczęła się, gdy byłeś przekonany o powrocie do zdrowia. Zostawiłeś nas, mnie , moją żonę i naszego syna samych, zasmuconych i zdziwionych tym co zaszło. Jeszcze nie tak dawno temu jadałeś u nas niedzielne obiady, doradzałeś Asi „ w ogrodzie”, wsiadałeś na rower i jechałeś na działkę. Pozostawiłeś mnie nie nauczywszy zajmowania się działką, którą tak lubiłeś. Nie pomożesz mi już w niczym, nie zwrócę się do Ciebie o radę. Już jak zmarłeś pomyślałem sobie, że takich ludzi jak Ty już nie ma, opiekowałeś się mamą do końca, do jej śmierci 1 lutego 2011 r., a zaraz potem „pozwoliłeś” wykryć sobie raka, na którego w końcu zmarłeś 16 lipca 2011 r., niespełna pół roku po śmierci mamy. Pomyślałem sobie, że „obowiązek ponad wszystko”, a skoro go spełniłeś, to ... umrzeć już z czystym sumieniem można. Choć nic zrobić nie mogę, to nie akceptuję takiego boskiego planu, nie ma w nim nic z nagrody za godne pochwały i szacunku życie.&lt;br /&gt;Brakuje mi Cię tato, bo choć na dłuższą opiekę nad Tobą nie miałem ochoty, to Twoje odejście traktuję jako kiepski żart nie na miejscu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-8295135213257839663?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/8295135213257839663/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=8295135213257839663' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/8295135213257839663'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/8295135213257839663'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2011/07/tata-ostatnie-pozegnanie.html' title='tata, ostatnie pożegnanie'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-3603134629650776248</id><published>2011-07-27T11:23:00.001+02:00</published><updated>2011-07-27T11:24:36.547+02:00</updated><title type='text'>o pogrzebach katolickich</title><content type='html'>Na przestrzeni ostatniego półrocza miałem smutną okazję współorganizować, w właściwie uczestniczyć w dwóch ważnych dla mnie pogrzebach katolickich. Zarówno pierwszy, jak i drugi pogrzeb kosztowały tyle samo, za każdym razem ksiądz wziął „co łaska” i bez rachunku 500 zł + organista 150 zł. Różnica między oboma pogrzebami była jednak w ... jakości wykonania zamówionej usługi. &lt;br /&gt;Pierwszego pogrzebu nie zamierzam zanadto krytykować, bo choć stawka za godzinę pracy księdza daleko odbiega od skromności, to jednak sama usługa została wykonana prawie profesjonalnie, było nawet parę ciepłych słów o zmarłej, choć zważywszy na religijne standardy ksiądz mógłby znać tego rodzaju liturgię na pamięć.&lt;br /&gt;Drugi, późniejszy z pogrzebów to już trochę inne historia. Podobno na początek padło pytanie: czemu chcecie księdza z tej parafii /, nie wiem jaka była odpowiedź, ale pewnie dlatego, że zmarły był parafianinem tej parafii. Nic to, bo już na pogrzebie, przed urną „przewinął” się kościelny sprawdzając imię zmarłego – czyżby ksiądz nie nauczył się na pamięć prostego, występującego zresztą w Biblii imienia, którego zresztą potem prawie nie wspominał ? Liturgię pogrzebową ów sługa boży zaś po prostu odczytał ( odśpiewał ) permanentnie sięgając do właściwych kościelnych publikacji i notatek, co zważywszy na jej „popularność” wyjątkowo źle świadczy o seminaryjnym przygotowaniu do wykonywania zawodu. Porządek mszy pogrzebowej wypada wszak znać na pamięć, tym bardziej jeśli się jest księdzem pracującym w zawodzie kilkanaście lat ( a ten ksiądz na takiego wyglądał ). Wypada natomiast dodać, że w trakcie nabożeństwa ksiądz nie zapomniał o ... ofierze ( tacy ) pomimo tego, iż msza została sowicie opłacona.&lt;br /&gt;Na usprawiedliwienie mogę tylko dodać, że oba pogrzeby prowadzili księża z tej samej parafii, a każda z mszy trwała podobnie długo – około godziny, skąd zatem taki brak profesjonalizmu w drugim przypadku ? Zaiste powiadam wam, zaiste takie postępowanie nie przynosi chluby diecezji sosnowieckiej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-3603134629650776248?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/3603134629650776248/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=3603134629650776248' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/3603134629650776248'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/3603134629650776248'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2011/07/o-pogrzebach-katolickich.html' title='o pogrzebach katolickich'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-4853586878741489071</id><published>2011-05-06T20:11:00.007+02:00</published><updated>2011-05-06T20:40:38.797+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Majówka z MojaCukrzyca.org'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Niedzica'/><title type='text'>Majówka z MojaCukrzyca.org</title><content type='html'>Prolog&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Majówkę z okazji 10-lecia portalu MojaCukrzyca.org zorganizował Juras, a ja załapałem się na ostatnie, zwolnione miejsce. Z dostępnych „opcji” wybrałem wyjazd autobusem z Krakowa, a do Krakowa przyjechałem pociągiem i ... na miejsce zbiórki się spóźniłem. Na wyjazd dostałem, jak się okazało zmodyfikowany plan wyjazdu - zmiany były niewielkie, tylko godzina wyjazdu z Krakowa, ale ... ups, wszyscy czekali tylko na mnie. Jak już się spóźniłem, to autobus ruszył do Niedzicy.&lt;br /&gt;Katowice dzieli od Krakowa niespełna 80 kilometrów torów kolejowych, które pociąg pokonuje w ciągu ... około 2 godzin, prędkość godna XXI wieku i tyle tego wstępu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(https://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/Marekdrugi/MajowkaZMojaCukrzycaOrg?authkey=Gv1sRgCL32uJ6y4KrtCA&amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="https://lh3.googleusercontent.com/_8OZTPg5HSIo/TcGENScxvVE/AAAAAAAADO4/1h5r6oWuU78/s160-c/MajowkaZMojaCukrzycaOrg.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/Marekdrugi/MajowkaZMojaCukrzycaOrg?authkey=Gv1sRgCL32uJ6y4KrtCA&amp;feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Majówka z MojaCukrzyca.org&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Majówka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Majówka, jak sama nazwa wskazuje odbyła się pomiędzy 30 kwietnia a 3 maja br. Na miejsce zakwaterowania, do Niedzicy dotarliśmy po kilku godzinach jazdy, po części oczywiście „zakopianką”. Sama Niedzica jest położona nad granicą słowacką, przy jeziorze ( zalewie ) czorsztyńskim. W Niedzicy zakwaterowano nas w pensjonacie „Szczepaniakówka” położonym kilkadziesiąt metrów od niedzickiego zamku. Tu jednak atrakcyjność „Szczepaniakówki” się kończy, posiłki ( osobiście jadłem tylko obiady, ale część uczestników wykupiła sobie śniadania i kolacje ) nie zachwycały ani jakością, ani smakiem – zupy nie bywały ciepłe, by już nie oczekiwać gorących, drugie dania tak samo i były ... uniwersalistycznie mdłe ( ja lubię doprawione „papu” ). Wnętrze pensjonatu ..., cóż jako to wnętrze, pokoje mogłyby być, ale te potwornie skrzypiące tapczany miały chyba walor lokalnej atrakcji. Skrzypiały wszak wszystkie ( cztery ) tapczany w pokoju, w którym spałem, a wiem, że w innych było podobnie. &lt;br /&gt;W Niedzicy znajduje się zachowany w dobrym stanie, ciągle użytkowany, zamek stanowiący jedną z lokalnych atrakcji turystycznych. Zamek ten, zwany również Dunajcem, jest chyba najbardziej znany z kipu ( inkaskie pismo węzełkowe ), które – jak wynika z legendy – miało tam być i zwiastować skarb. Kolejną legendą związaną z niedzickim zamkiem jest ta o Brunhildzie ( frazę „przebacz mi Brunhildo” znają chyba wszyscy ). &lt;br /&gt;Do Niedzicy dojechaliśmy dość późno, już po godzinie 15-tej, zatem wycieczka w kierunku zamku była możliwa dopiero około 17-tej ( wcześniej jeszcze zakwaterowanie i obiadek ) i ... wnętrza już pozamykano,  mogliśmy zatem zobaczyć wyłącznie zamkowe „zewnętrze” i dziedziniec. Po tej krótkiej wycieczce udaliśmy się na położoną tuż obok zaporę.&lt;br /&gt;Po powrocie ze spaceru jeszcze, jak to w zwyczaju bywa, wieczorek zapoznawczy :) i na tym zakończył się dzień pierwszy.&lt;br /&gt;Następnego dnia Słowacja, czyli wycieczka do Czerwonego Klasztoru i zamku w Lubowni ( Stara Lubovna ). Czerwony Klasztor jest położony nad Dunajcem &lt;span style="font-style:italic;"&gt;vis-a-vis&lt;/span&gt; polskich Sromowiec Niżnych, a miejscowość wzięła nazwę od lokalnego zabytku, średniowiecznego klasztoru. Warto jeszcze dodać, że wsie Czerwony Klasztor i Sromowce Niżne połączyła w 2006 r. piesza kładka. Zamek w Starej Lubovni można natomiast porównać do tego w Niedzicy :), zarówno jeden jak i drugi nie mają za sobą żadnych militarnych osiągnięć. Zamek lubowieński przez kilkaset lat stanowił część tzw. zastawu spiskiego i miał w nim siedzibę polski starosta. Rzeczpospolita bezpowrotnie utraciła go wraz z pierwszym rozbiorem. Wart odnotowania jest fakt przechowywania na zamku polskich klejnotów koronnych w latach potopu szwedzkiego, których repliki zajmują w zamku oddzielną ekspozycję. Ostatnimi prywatnymi właścicielami zamku do jego nacjonalizacji w 1945 r. byli Zamoyscy. Obok zamku znajduję się też skansen z cerkwią greckokatolicką i spiskim budownictwem wiejskim tak na mój gust niewiele różniącym się od tego, które oglądałem kiedyś w chorzowskim skansenie.&lt;br /&gt;Drugiego maja przyszedł czas na Szczawnicę i wąwóz Homole. Przez wąwóz prowadzi malownicza, aczkolwiek cywilizowana ścieżka na której trudno szukać chwili samotności. Po „wdrapaniu się”na szczyt zjechaliśmy z niego kolejką krzesełkową  Areny Narciarskiej do Jaworek. Jaworki to wieś zamieszkała w przeszłości przez Łemków.&lt;br /&gt;Z Jaworek przejechaliśmy do Szczawnicy, jednego z bardziej znanych polskich uzdrowisk. Po powrocie do pensjonatu i obiedzie zaliczyliśmy rejs Harnasiem po Jeziorze Czorsztyńskim ( budowa zbiornika i tamy trwała od 1970 r. do 1997 r. ).&lt;br /&gt;Ostatniego dnia, przed południem mieliśmy jeszcze okazję zwiedzić ruiny czorsztyńskiego zamku, które tak jak i dwa uprzednio zwiedzane zamki nie mają militarnej historii. Zamek w Czorsztynie został bowiem ruiną wskutek walk o tron i zniszczeń wywołanych uderzeniem pioruna w XVIII wieku i nigdy nie został odbudowany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zakończenie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tej części Małopolski i Słowacji jeszcze nie byłem, dane mi było zobaczyć coś, czego jeszcze nie widziałem, towarzystwo też przednie miałem, tylko tegoroczny maj pogodą nie rozpieszczał.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-4853586878741489071?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/4853586878741489071/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=4853586878741489071' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/4853586878741489071'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/4853586878741489071'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2011/05/majowka-z-mojacukrzycaorg.html' title='Majówka z MojaCukrzyca.org'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh3.googleusercontent.com/_8OZTPg5HSIo/TcGENScxvVE/AAAAAAAADO4/1h5r6oWuU78/s72-c/MajowkaZMojaCukrzycaOrg.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-151513946570706891</id><published>2011-04-22T18:52:00.003+02:00</published><updated>2011-04-22T19:00:00.036+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ja'/><title type='text'>chciałbym schudnąć</title><content type='html'>Mam nieco ponad 40 lat - półmetek już chyba za mną, wskaźnik BMI na poziomie 36, choruję na cukrzycę typu 2, lubię dobrze zjeść, kebaba, smażone mięso i ryby oraz spaghetti, nie uprawiam natomiast żadnego sportu, ... seksu też nie. Czemu zatem nie chudnę ? Robię wszak wszystko by zrzucić zbędne kilogramy :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-151513946570706891?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/151513946570706891/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=151513946570706891' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/151513946570706891'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/151513946570706891'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2011/04/chciabym-schudnac.html' title='chciałbym schudnąć'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-1561669707739998611</id><published>2011-03-19T17:01:00.003+01:00</published><updated>2011-03-19T17:04:32.376+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pralka automatyczna'/><title type='text'>ARDO SED 1010</title><content type='html'>No i stało się kolejne nieszczęście. Ardo odeszła od nas po przeszło 6 latach nieprzerwanej pracy. Był u niej "doktor", ale powiedział że jest już bardzo spracowana i naprawa może być nieopłacalna. Teraz jest Bosch.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-1561669707739998611?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/1561669707739998611/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=1561669707739998611' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/1561669707739998611'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/1561669707739998611'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2011/03/ardo-sed-1010.html' title='ARDO SED 1010'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-6487165733740179012</id><published>2011-03-01T20:57:00.002+01:00</published><updated>2011-03-01T21:00:16.165+01:00</updated><title type='text'>ślicznie jest</title><content type='html'>A miało być tak pięknie, no może zwyczajnie lepiej, a wyszło ... jak zwykle, by nie rzec, że gorzej. W pracy bez sukcesów zawodowych, trudno wszak sukcesem nazwać trwanie bez większych zmian, a mądrzy ludzie mawiają też, że każdy człowiek ma swój pułap i wyżej niego „nie podskoczysz”. Może zatem i ja swój pułap osiągnąłem ? &lt;br /&gt;W sytuacji rodzinnej też trudno odnaleźć jakiekolwiek znamiona sukcesu, wręcz nie sposób znaleźć pocieszających informacji. Nieżyjąca już mama miała przez krótki czas przebywać w katowickim hospicjum, bo ojciec miał udać się na zabieg urologiczny. Mama zmarła, zabieg wykonano i u taty w wyniku badania makroskopowego zdiagnozowano &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;infiltratio carcinomatosa urothelialis LG muscularis propriae (pT2 )&lt;/span&gt;, czyli raka urotelialnego pęcherza moczowego. Coś więcej ? Może i są tacy, którzy mają gorzej, ale czy to argument by mnie do nich równać ? Kopnąłem kogoś w dupę i zapomniałem przeprosić ? Zasłużyłem sobie na coś takiego ? &lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;Moja niechęć do wszelkich spraw religijnych jest chyba nora bene uzasadniona, bo nie znajduję żadnych powodów w swoim życiu do takich „boskich” interwencji z jakimi miałem do czynienia przez ostatnie półtora roku, może nawet dłużej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-6487165733740179012?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/6487165733740179012/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=6487165733740179012' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/6487165733740179012'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/6487165733740179012'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2011/03/slicznie-jest.html' title='ślicznie jest'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-56290895875230226</id><published>2011-02-05T15:54:00.003+01:00</published><updated>2011-02-05T15:58:21.535+01:00</updated><title type='text'>Mama - pożegnanie</title><content type='html'>Prolog:&lt;br /&gt;W połowie 2008 r. mama była u dentysty, który lecząc m.in. dziąsła zlecił dalszą, specjalistyczną konsultację. Różne a następujące po sobie konsultacje zakończyły się diagnozą raka gardła ( nowotworu złośliwego ) w styczniu 2010 r.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O rzeczy:&lt;br /&gt;Chciałbym powiedzieć, że mama była fantastyczną, godną podziwu osobą bez wad. O ludziach, w tym zmarłych należy jednak mówić prawdę, by obraz jaki zapamiętamy odpowiadał temu, jakimi byli. Mama, jak to mama, miała swoje wady i zalety, spieraliśmy się w m.in. przeszłości o babcię ( opiekę nad nią ), potem o wychowanie mojego syna, a jej wnuka, o inne wartości życia codziennego, a ostatnio ... już o nic. &lt;br /&gt;W połowie 2010 r. było już wiadomo, że pozostała tylko terapia paliatywna. Mówią, że nieuchronność śmierci zbliża ludzi, a ci którym koniec już pisany chcą czas, jaki im pozostał przeżyć jak najlepiej. Myślę, że tak właśnie robiła mama, dbała nie tylko o siebie, ale też dawała co umiała i co jeszcze dać mogła ( zrobiła swoje 65 urodziny, Wigilię w 2010 r., proponowała zrobienie pasztetu i innych potraw ), była miła i jakaś taka bardziej bliska niż wcześniej.&lt;br /&gt;Ostatnie pół roku to też wizyty w różnych szpitalach ( onkologia, ortopedia ), i objęcie mamy opieką w hospicjum domowym ( głównie terapia paliatywna ). Do cierpień nowotworowych w ciągu ostatniego miesiąca dołączyło bolesne powikłanie, złamanie trzonu kości udowej. Myślę, że to wydarzenie „wyssało” z mamy życie, jej stan zdrowia znacznie się pogorszył, widać było, że gaśnie w oczach. Praktycznie przestała jeść, a to kroplówek dołączył koncentrator tlenu. Mama chciała jeszcze by do tego koncentratora znaleźć maskę na twarz do podawania tlenu ( miała rurki do podawania go do nosa, ale chciała maskę ). Maskę miałem na środę i ... nie zdążyłem jej odebrać by dać mamie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Epilog:&lt;br /&gt;Mama zmarła we wtorek, dnia 1 lutego 2011 r. w katowickim hospicjum i zgodnie ze swą wolą została skremowana, a pogrzeb odbył się w dniu 4 lutego 2011 r. na cmentarzu katedralnym w Sosnowcu przy ul. Smutnej ( al. Mireckiego ). Również zgodnie z jej wolą została pochowana w grobowcu rodzinnym, na prochach rodziców Stanisława i Marii małż. Wołkowicz i siostry Stanisławy Król.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnie nie byłem najlepszym z synów, a Ty najlepszą z matek, ale brakuje mi Ciebie. Requiescat in pace.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-56290895875230226?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/56290895875230226/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=56290895875230226' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/56290895875230226'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/56290895875230226'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2011/02/mama-pozegnanie.html' title='Mama - pożegnanie'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-6442989799862646837</id><published>2010-12-31T14:02:00.002+01:00</published><updated>2010-12-31T14:03:16.699+01:00</updated><title type='text'>życzenia na 2011</title><content type='html'>Dziś noc sylwestrowa więc i naszło mnie na doroczne podsumowania. Jak by na upływający 2010 rok nie patrzeć, nie mogę zaliczyć go do udanych, wręcz odwrotnie. Nie wypada jednak zanudzać nikogo swoją historią, wszak zawsze znajdą się tacy, co powiedzą, że „inni mają gorzej”. Tylko jakie to ma znaczenie ? Nie zamierzam się porównywać do tych bezimiennych co mają gorzej, dążenie do poprawy własnego bytu ( czy to nie jakaś odmiana hedonizmu ? ) zawsze wiąże się z porównaniami własnego losu z losem tych ( też bezimiennych ), którzy „mają lepiej” przy oczywiście błędnym założeniu, że zawsze lepiej jest tam, gdzie nas akurat nie ma i czego to nie dokonalibyśmy gdyby ... . Smutna prawda jest jednak taka, że nawet jeśli mieliśmy w przeszłości szanse poprawy warunków życia to ( zwykle z własnej winy ) z nich nie skorzystaliśmy.&lt;br /&gt;Życzę zatem tym, których znam, tym których znam mniej, jak również tym, których nie znam, życzę lubianym i ... lubianym inaczej by Nowy 2011 Rok był lepszy niż odchodzący już do historii 2010. Skorzystajcie zatem z danych Wam w 2011 roku szans, wypracujcie też, na tyle na ile jest to możliwe własny sukces. Powodzenia :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-6442989799862646837?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/6442989799862646837/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=6442989799862646837' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/6442989799862646837'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/6442989799862646837'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2010/12/zyczenia-na-2011.html' title='życzenia na 2011'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-6574879727940092486</id><published>2010-10-09T15:20:00.004+02:00</published><updated>2010-10-09T15:35:30.120+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sosnowiec'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='turystyka'/><title type='text'>Sosnowiec</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Sosnowiec&lt;/span&gt;, prawie ćwierćmilionowe miasto w woj. śląskim powstałe z kilku wsi na początku XX wieku w granicach cesarskiej Rosji, przy granicy z Niemicami i Austro-Węgrami, niegdyś wielokulturowy ośrodek przemysłu włókienniczego i ciężkiego ( hutniczo-wydobywczego ). Dziś Trójkąt Trzech Cesarzy to z rzadka odwiedzane miejsce, w którym Biała Przemsza wpływa do Czarnej Przemszy, w II połowie XIX wieku miejsce styku granic trzech europejskich mocarstw. Obecny sosnowiecki Jęzor znajdował się wtedy w granicach monarchii Franza Józefa, Mysłowice przynależały Wilhelmowi II, a Niwka i Modrzejów Mikołajowi II. Pewną ciekawostką jest też to, że Modrzejów nie posiadał własnego kościoła, bowiem mieszkańcami Modrzejowa byli prawie wyłącznie Żydzi. Ówcześnie w Modrzejowie jak i Niwce oraz Mysłowicach i Jęzorze rozwijał się przygraniczny handel i turystyka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/Marekdrugi/SosnowiecRozne?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_8OZTPg5HSIo/TDTgy4b9RiE/AAAAAAAACsk/PoSdWlBz6Gs/s160-c/SosnowiecRozne.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/Marekdrugi/SosnowiecRozne?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Sosnowiec ( różne )&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-6574879727940092486?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/6574879727940092486/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=6574879727940092486' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/6574879727940092486'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/6574879727940092486'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2010/10/sosnowiec.html' title='Sosnowiec'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/_8OZTPg5HSIo/TDTgy4b9RiE/AAAAAAAACsk/PoSdWlBz6Gs/s72-c/SosnowiecRozne.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-2463659840395792576</id><published>2010-08-22T15:07:00.002+02:00</published><updated>2010-08-22T15:07:57.868+02:00</updated><title type='text'>Leśniów</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Leśniów&lt;/span&gt;, na "przedmieściach" Żarek w woj.śląskim znany pozostaje z Sanktuarium Maryjnego i źródełka Leśniówki o podobno uzdrawiającej mocy. Wycieczka nie zamierzona, ale "jak trwoga to do Boga" więc odwiedziłem i to miejsce. Miejsce na tyle popularne, że można spotkać zmotoryzowanych pielgrzymów z całej Polski, a nawet autobusy z modną i popularną turystyką religijną, choć przeważają ci z rejestracjami na "S".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://goo.gl/photos/9dFH" imageanchor="1" style="clear:right;margin-bottom:1em;margin-left:1em"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh6.ggpht.com/_8OZTPg5HSIo/THEdAzwi5kE/AAAAAAAACpM/kWH13nszefE/s160-c/Lesniow.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-2463659840395792576?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/2463659840395792576/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=2463659840395792576' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/2463659840395792576'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/2463659840395792576'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2010/08/lesniow.html' title='Leśniów'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/_8OZTPg5HSIo/THEdAzwi5kE/AAAAAAAACpM/kWH13nszefE/s72-c/Lesniow.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-1900208901704938931</id><published>2010-08-21T22:40:00.006+02:00</published><updated>2010-08-21T22:53:33.319+02:00</updated><title type='text'>Siewierz</title><content type='html'>Siewierz, miasto z ruinami późnośredniowiecznego zamku gdzieś pomiędzy Katowicami a Częstochową. Zamek jak większość warowni jurajskich nie uchronił się przed zajęciem przez Szwedów w trakcie wojny z połowy XVII wieku. Zamek pozostaje niezamieszkały od ok.1790 r. z czasem popadając w ruinę. Ostatnie prace konserwatorskie na zamku, przy finansowym współudziale Unii Europejskiej zaczęto w ruinach zamkowych w 2007 r. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://goo.gl/photos/YJye" imageanchor="1" style="clear:right;margin-bottom:1em;margin-left:1em"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh6.ggpht.com/_8OZTPg5HSIo/THA1NEhCtQE/AAAAAAAACno/eTzx-hCWjYE/s160-c/Siewierz.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-1900208901704938931?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/1900208901704938931/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=1900208901704938931' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/1900208901704938931'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/1900208901704938931'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2010/08/siewierz.html' title='Siewierz'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/_8OZTPg5HSIo/THA1NEhCtQE/AAAAAAAACno/eTzx-hCWjYE/s72-c/Siewierz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-4920207582016812258</id><published>2010-07-21T20:44:00.002+02:00</published><updated>2010-07-21T20:47:37.861+02:00</updated><title type='text'>Równouprawnienie i stereotypy</title><content type='html'>Wśród ludzi to kobieta jest zdolna do urodzenia dziecka, prawda ta znana jest każdemu niezależnie od tego, czy punktem odniesienia jest jakiś boski element, czy też bezduszna natura. Człowiek. z biologicznego punktu widzenia jest bowiem ssakiem, a u ssaków to właśnie osobnik żeński ( samica, różnie zresztą zwana w zależności od gatunku tego ssaka ) najpierw rodzi potomstwo, a przez jakiś czas je karmi i „wychowuje”. Na tym jednak u ludzi odmienność mężczyzny i kobiety ma się kończyć, bo już to czy kobieta faktycznie rodzi dziecko wcale nie jest takie pewne, nawet jeśli założymy biologiczną gotowość organizmu do rozmnażania i zajdziemy odpowiedniego zdrowego osobnika. To wszak, czy ( zdolna do posiadania potomstwa ) kobieta rodzi dzieci zależy od wielu czynników kulturowych, sposobu i trybu życia, indywidualnych i subiektywnie rozumianych planów każdej z kobiet oraz … sposobu doboru partnera i preferencji seksualnych. Nie ma zatem żadnych powodów, by podważać tezę o równouprawnieniu płci, bo każdy z nas może tak pokierować swoim życiem, by móc „się” zrealizować. Z tej samej przyczyny równie niepoważnie brzmi teza o kobietach pracujących na „kilku etatach”, sugerująca, że mężczyzna nic w domu nie robi. Z jednej strony pośród kobiet znajdziemy tak samo dużo leniwych jak wśród mężczyzn, z drugiej zaś teza ta obnaża oczywistą wadliwość doboru życiowego partnera czyli … nasze błędy. Tak tworzony stereotyp zapracowanej i niedocenianej kobiety zdaje się być wygodnym nie tylko konserwatywnie pojmującym rolę kobiety przedstawicielkom ich płci, ale też najbardziej radykalnym feministkom. Nosząc go na swoich transparentach każdorazowo starają się uzyskać dla kobiet określone preferencje, od absurdalnego pomysłu płacenia za prowadzenie własnego domu do ostatnio modnego parytetu w ordynacji wyborczej. &lt;br /&gt;Przypomnieć jednakże warto, iż kobieta żyje średnio prawie 10 lat dłużej niż mężczyzna, może krócej pracować a to tylko niektóre "profity" z jakimi kobieta styka się w życiu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-4920207582016812258?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/4920207582016812258/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=4920207582016812258' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/4920207582016812258'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/4920207582016812258'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2010/07/rownouprawnienie-i-stereotypy.html' title='Równouprawnienie i stereotypy'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-5285145512578178022</id><published>2010-07-13T16:46:00.005+02:00</published><updated>2010-07-13T16:54:57.305+02:00</updated><title type='text'>Ogrodzieniec</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ogrodzieniec&lt;/span&gt;, dziś niewielka miejscowość w woj. śląskim na Szlaku Orlich Gniazd i najbardziej znane ruiny zamku Jury Krakowsko Częstochowskiej ( położone w oddalonym o ok. 2 km. Podzamczu ). W wakacyjną niedzielę 11 lipca 2010 r. podzamczańskie ruiny zapraszały wszystkich chętnych za piknik rodzinny pod hasłem „Szwedzi na Zamku Ogrodzienieckim”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/Marekdrugi/Ogrodzieniec?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_8OZTPg5HSIo/TDx7kcNSWDE/AAAAAAAACZs/bkz2IEAnbbY/s160-c/Ogrodzieniec.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/Marekdrugi/Ogrodzieniec?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Ogrodzieniec&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historycznym tłem pikniku były prawdziwe wydarzenia, które rozegrały się pod Ogrodzieńcem w 1655 roku, ale ich koniec był zgoła odmienny niż przedstawiony w inscenizacji dla zebranej gawiedzi. Mogliśmy zatem zobaczyć nie tylko nieudaną próbę zdobycia zamku przez Szwedów ( grupy rekonstrukcji historycznej wystąpiły w umundurowaniu i rynsztunku z epoki ), ale też popatrzeć na taniec renesansowy i dworski, obejrzeć pokazy zorganizowane przez grupy rekonstrukcji historycznej ( umundurowanie, uzbrojenie, taktyka walki ), zjeść coś i wypić. Żelaznym punktem programu pozostało oczywiście zwiedzanie samego zamku&lt;br /&gt;Organizatorom sprzyjała zresztą pogada, dzień był nader upalny, dopisała też publika, choć na samochodach przeważały lokalne śląskie i małopolskie rejestracje.&lt;br /&gt;Czy zatem były zgrzyty ? Wejście na imprezę gwarantował zwykły bilet do zwiedzania, czyli 8 zł od normalnego klienta, 5 zł od ulgowego, w tym mieszkańca co już zakrawa na dyskryminację, no i … wszędobylskie reklamy oraz TOI-TOI ( przenośne WC ), które postawiono chyba trochę niefrasobliwie. &lt;br /&gt;Oddając należną cześć historii przypomnieć należy, iż zmierzch nie tylko świetności, ale i często ludzkiego zainteresowania prawie wszystkimi zamkami jurajskimi ( poza m.in. Jasną Górą, Ojcowem, Wawelem ) wyznaczył  potop szwedzki. Wojska szwedzkie zajęły większość zamków, w tym ogrodzieniecki i prawie wszystkie zostały ograbione oraz spalone. Znakomita większość z nich już później bądź nie była zamieszkała bądź też pełniła funkcje pomocnicze. Zamki zostały też opuszczone przez ostatnich mieszkańców najpóźniej na początku XIX wieku popadając w ruinę, a tylko niektóre, jak Pieskowa Skała miały szczęście i zostały odrestaurowane. Resztę – poza ruinami - odnaleźć można w budynkach wzniesionych przez okolicznych mieszkańców, którym kamień z zamków służył jako materiał budowlany.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-5285145512578178022?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/5285145512578178022/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=5285145512578178022' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/5285145512578178022'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/5285145512578178022'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2010/07/ogrodzieniec.html' title='Ogrodzieniec'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_8OZTPg5HSIo/TDx7kcNSWDE/AAAAAAAACZs/bkz2IEAnbbY/s72-c/Ogrodzieniec.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-922833452548092481</id><published>2010-06-29T11:02:00.006+02:00</published><updated>2010-06-29T11:07:48.742+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lotnisko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='turystyka'/><title type='text'>Katowice Airport - Dzień Otwarty AD 2010 .</title><content type='html'>Piękna słoneczna sobota 26 czerwca 2010 r., wreszcie ciepło, więc czas … na wycieczkę do Pyrzowic, na Dzień Otwarty Lotniska ( Katowice Airport ). &lt;br /&gt;Chyba już każdy wie gdzie jest lotnisko w Pyrzowicach ( wojskowi zwą go czasami lotniskiem w Mierzęcicach ) i czemu ono służy :). Dziś to już cywilny port lotniczy obsługujący rocznie ponad 2 mln. podróżnych, ale warto przedstawić krótką historię tego miejsca. Lotnisko powstało w czasie II wojny światowej z inicjatywy Luftwaffe, po wojnie przez parę lat użytkowała go armia radziecka a po niej 39 Pułk Lotnictwa Myśliwskiego. Przy wjeździe na parking przy terminalu „wita” nas właśnie pozostałość z tamtych czasów, nieco już obskurny MIG 21. Jakkolwiek loty pasażerskie, oczywiście te cywilne, odbywają się z Pyrzowic już od połowy lat 60-tych, to tak naprawdę od połowy lat 90-tych XX wieku datuje się „nowożytna” historia Katowice Airport. Obecnie lotniskiem zarządza GTL S.A. w Katowicach i choć samo lotnisko położone jest w Pyrzowicach ( wieś w gminie Ożarowice, powiat tarnogórski, woj. śląskie ) to przyjęło nazwę Międzynarodowego Portu Lotniczego Katowice lub prościej Katowice Airport.&lt;br /&gt;Obecnie z lotniska korzystają zarówno przewoźnicy czarterowi jak i linie regularne oraz przewoźnicy cargo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień otwarty to impreza, w trakcie której „chwalimy się tym, co mamy i ewentualnie co i jak robimy”. Na lotnisku mogliśmy zatem zobaczyć pojazdy Lotniskowej Straży Ratowniczo Gaśniczej ( taka lepsza nazwa jednostki straży pożarnej ), w tym dwie Barrakudy, jednego Panthera i zwykłego Forda Transita. Po tej części ekspozycji oprowadzał nas lotniskowy strażak. Potem pojechaliśmy pod hangary obok, których stały pojazdy utrzymania ruchu ( głównie zimowego ), służące do „sprzątania” drogi kołowania i startu/lądowania. Dalej, „z okien autobusu” pokazano nam samoloty cargo, w tym wojskowy demobil oraz niewykorzystywaną obecnie wojskową część lotniska ( m.in. strzelnicę i stanowiska dla samolotów myśliwskich ). Mieliśmy też okazję spotkać się z pracującym na rzecz portu lotniczego sokolnikiem.&lt;br /&gt;Na parkingu przed terminalami prezentowali się natomiast celnicy i Straż Graniczna wraz ze sprzętem i wyposażeniem. U celników można było dodatkowo zobaczyć skonfiskowane towary ( zwykle objęte zakazem przywozu ) oraz uzyskać informację, co do zamiaru przywiezienia nietypowej pamiątki z wakacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako, że po terenie lotniska raczej nie wolno chodzić wożono nas autobusem takim, jak dowozi się pasażerów do samolotów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/Marekdrugi/KatowiceAirport?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_8OZTPg5HSIo/TCmbS_PC6nE/AAAAAAAACXk/vs-OOgW8dJ8/s160-c/KatowiceAirport.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/Marekdrugi/KatowiceAirport?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Katowice Airport&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-922833452548092481?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/922833452548092481/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=922833452548092481' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/922833452548092481'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/922833452548092481'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2010/06/katowice-airport-dzien-otwarty-ad-2010.html' title='Katowice Airport - Dzień Otwarty AD 2010 .'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/_8OZTPg5HSIo/TCmbS_PC6nE/AAAAAAAACXk/vs-OOgW8dJ8/s72-c/KatowiceAirport.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-3225431865577183781</id><published>2010-06-16T11:55:00.007+02:00</published><updated>2010-06-16T12:16:08.293+02:00</updated><title type='text'>Dzień Techniki Kolejowej 2010 w Gliwicach</title><content type='html'>Może wreszcie sezon turystyczny czas zacząć … ? &lt;br /&gt;W niedzielę, 13 czerwca 2010 r. miały miejsce Dni Techniki Kolejowej, cykliczna impreza propagująca kolej. Pokazy sprzętu, wyposażenia używanego przez wszystkie spółki kolejowe i SOK mogliśmy zobaczyć na terenie kilku dużych krajowych dworców kolejowych. Ja osobiście wybrałem się do najbliższych mi Gliwic. Dzień Techniki Kolejowej na gliwickim dworcu kolejowym zmieścił się na peronie 1 i przed głównym wejściem. Było co prawda skromnie ( nie było żadnych gadżetów ) lecz ciekawie. Oprowadzał mnie rasowy kolejarz, w pracy "powozi" ET22, a wcześniej SM31, ale co to, to już zobaczcie sami :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/Marekdrugi/Gliwice?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_8OZTPg5HSIo/TBXpHvq7JsE/AAAAAAAACSU/H70qYiI5e0I/s160-c/Gliwice.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/Marekdrugi/Gliwice?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Gliwice&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gwoli wyjaśnienia i komentarza do obrazków :), EU07 to uniwersalna, popularna na naszych torach lokomotywa elektryczna, taki kolejowy "koń pociągowy", ET22 to równie popularna lokomotywa przeznaczona jednakże dla pociągów towarowych, a SM 31 to duża lokomotywa manewrowa,  teoretycznie spalinowa, ale tak naprawdę silniki spalinowe napędzają generator, który zasila silniki elektryczne ( to właśnie wiedza od mojego kolejarza, bo jej ... nie widać ). W wagonach pasażerskich z obrazków już jeździłem :), to taka trochę moda na niegdyś już popularne "tramwaje" ( wagony bezprzedziałowe ). Na koniec kilka zdjęć normalnego, niewystawowego pociągu rejsowego do Częstochowy, którym wracalim do Zagłębia.&lt;br /&gt;Nazwa imprezy Dni Techniki Kolejowej jest zresztą trochę „na wyrost” bo cała impreza to raptem jeden dzień. Dobry początek, a co będzie dalej zobaczymy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-3225431865577183781?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/3225431865577183781/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=3225431865577183781' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/3225431865577183781'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/3225431865577183781'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2010/06/dzien-techniki-kolejowej-2010-w.html' title='Dzień Techniki Kolejowej 2010 w Gliwicach'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/_8OZTPg5HSIo/TBXpHvq7JsE/AAAAAAAACSU/H70qYiI5e0I/s72-c/Gliwice.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-3731203623672103641</id><published>2010-05-17T20:06:00.004+02:00</published><updated>2010-05-17T20:38:05.284+02:00</updated><title type='text'>Cukrzyca, nadciśnienie i polip w d...e czyli jak to w życiu :(</title><content type='html'>No i stało się, rok 2007 był w ostatnim 10-cio leciu najlepszy, a potem już z ciągle górki. Na przełomie 2009/2010 mama robiła badania onkologiczne i jest diagnoza:  rak płaskonabłonkowy rogowaciejący (&lt;span style="font-style:italic;"&gt; carcinoma planoeptitheliale keratodes&lt;/span&gt; ) oraz jakiś guz piersi ( na razie niezłośliwy, ale do usunięcia, bo ma niekorzystne rokowania ). Na razie leczenie radioterapią i ... oczekiwanie na efekty. Nieco później w połowie marca 2010 r. zrobiłem sobie badania krwi, zobaczył je mój lekarz rodzinny i wysłał do diabetologa. Tam zlecono tzw. krzywą cukrową i okazało się że mam cukrzycę typu 2 ( cukrzycę grubasów ). Dostałem glukometr, Siofor 1000 ( &lt;span style="font-style:italic;"&gt;metformini hydrochloridum&lt;/span&gt; ) i to co mi najbardziej doskwiera czyli dietę. Niedługo potem rektoskopia i ... byłoby dobrze, gdyby nie polip w d...e. Dla pełnego obrazu moich nieco ponad 40 lat wyszło na to, że mam nadciśnienie. Koleżanka w pracy przywiozła elektroniczny ciśnieniomierz, zmierzyłem ciśnienie i ja, wyniki z kilkunastu pomiarów pokazałem i dostałem Apo-Rami ( &lt;span style="font-style:italic;"&gt;ramiprilum&lt;/span&gt; )5 mg.&lt;br /&gt;A z dobrych ( cokolwiek to znaczy ) wieści, hmm ... chyba nie zauważyłem. No nie jest w tym wszystkim mały &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;+&lt;/span&gt;, na &lt;a href="http://http://forum.mojacukrzyca.org/"&gt;forum.mojacukrzyca.org&lt;/a&gt; poznałem wirtualnie i w realu bardzo sympatycznych ludzi. &lt;br /&gt;Rokowania, przynajmniej te zdrowotne są po prostu złe, a inne - też nie napawają nadmiernym optymizmem :(.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-3731203623672103641?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/3731203623672103641/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=3731203623672103641' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/3731203623672103641'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/3731203623672103641'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2010/05/cukrzyca-nadcisnienie-i-polip-w-de.html' title='Cukrzyca, nadciśnienie i polip w d...e czyli jak to w życiu :('/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-8762020344878253503</id><published>2010-03-29T20:59:00.003+02:00</published><updated>2010-03-29T21:06:27.855+02:00</updated><title type='text'>korupcja ( short program )</title><content type='html'>Mówi się, że korupcja to rak drążący społeczeństwo. Korupcji szukamy zwykle tam gdzie ... biorą, a szkoda. Bo gdyby tak poszukać wśród dających i ich "eliminować", to biorących by nie było - bo i skąd by się brali. Pamiętajmy, że wszelaka korupcja ( łapówkarstwem też zwana ) bierze się z tego, że niektórzy z nas - ludzi - chcą ową ( szeroko pojętą ) łapówkę wręczyć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-8762020344878253503?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/8762020344878253503/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=8762020344878253503' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/8762020344878253503'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/8762020344878253503'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2010/03/korupcja-short-program.html' title='korupcja ( short program )'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-2095888239708769805</id><published>2010-03-19T18:08:00.003+01:00</published><updated>2010-03-19T18:39:47.866+01:00</updated><title type='text'>z religijnej strony świata</title><content type='html'>Wszyscy, no może prawie wszyscy w coś lub kogoś "ponad" nami wierzymy. Wiary zwykle nie traktujemy poważnie, a z pewną dozą dobrowolności, aprobując pasujące nam wartości, podczas, gdy na pozostałe spływa "zasłona" milczenia lub niepamięci, a w porywach dobrej woli - rytuału spowiedzi. Spowiedź ma tę dobrą stronę, że grzechy wyznajemy wszak człowiekowi ( osobie duchownej lub samemu sobie ) a sumieniu ( czyli też samemu sobie ) pozostawiamy ocenę szczerości prezentowanej podczas spowiedzi postawy moralnej.&lt;br /&gt;Wskazane wyżej pasujące nam wartości to zresztą zwykle wartości, których realizacji żądamy od innych, najlepiej w imię "wyższych" celów ( np. dot. aborcji ). "Wizualizując" religijność celebrujemy zresztą zazwyczaj jej powierzchowne tradycje, a w razie jakiejkolwiek niedogodności lub uzasadnionej krytyki zasad wiary stwierdzamy, że wierzymy przecież w Boga, a nie księdza ( lub innego duchownego ). Byłoby w tym stwierdzeniu może i cokolwiek z prawdy, gdyby nie to, że po posługę duchową idziemy nie do Boga, a do człowieka ( np. księdza ). Też człowiek, a nie Bóg zdecydował o zasadach wiary, człowiek stwierdza co grzechem jest, a co nim nie jest, oraz czy rozgrzeszenie dostaniemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;a propos&lt;/span&gt; naszej powierzchowności religijnej przyszedł mi do głowy zabarwione konserwatyzmem pogląd o wzajemnych relacjach mężczyzny i kobiety. Wzorem dla tych relacji winien być instytucjonalny kościół religii w jaką wierzą owi mężczyzna i kobieta, a wzajemne prawa i obowiązki nie powinny w zwykłej codzienności odbiegać od tych - jakie to prawa i obowiązki mają owi mężczyzna i kobieta w tym instytucjonalnym kościele ( np. instytucjonalny kościół katolicki oficjalnie aprobuje równe prawa obu płci, choć z tym drobnym zastrzeżeniem, że nie może to dotyczyć praw wewnątrz tego kościoła - równie dobrze państwo polskie mogłoby popierać ideę praw człowieka, z tym zastrzeżeniem, że wartości te nie będą przestrzegane w Polsce ).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-2095888239708769805?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/2095888239708769805/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=2095888239708769805' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/2095888239708769805'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/2095888239708769805'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2010/03/z-religijnej-strony-swiata.html' title='z religijnej strony świata'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-8373586942770280020</id><published>2010-02-13T15:34:00.004+01:00</published><updated>2010-02-24T21:49:26.406+01:00</updated><title type='text'>nie mogę ...</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nie mogę&lt;/span&gt; mówimy komuś, by przekazać mu, że czegoś dla nie niego nie zrobimy, zwykle zresztą czegoś, co ów ktoś od nas by oczekiwał. Zwyczajowo i bezwiednie nadużywamy tego zwrotu, często dlatego, by nasz komunikat do tego kogoś był bardziej stanowczy, no bo ... jak tu powiedzieć &lt;span style="font-style:italic;"&gt;nie chcę&lt;/span&gt; czegoś dla kogoś zrobić ( bo jest. np. sprzeczne z moimi poglądami, planami, potrzebami, itp. Zwrot &lt;span style="font-style:italic;"&gt;nie mogę&lt;/span&gt; oznacza wszak, że występuje obiektywna, choć wywołana dowolnymi czynnikami niemożność podejmowania określonych zachowań, a &lt;span style="font-style:italic;"&gt;nie chcę&lt;/span&gt; odsyła do naszej woli. Wola ta jest co prawda wolna, ale bywa zmienna. Wolimy zatem nadużyć stanowczego "móc", niż właściwie użyć wolicjonalnego "chcieć".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-8373586942770280020?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/8373586942770280020/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=8373586942770280020' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/8373586942770280020'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/8373586942770280020'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2010/02/nie-moge.html' title='nie mogę ...'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-3510423322948978218</id><published>2010-01-25T21:09:00.014+01:00</published><updated>2010-01-25T21:25:12.813+01:00</updated><title type='text'>Carcinoma planoeptitheliale keratodes</title><content type='html'>Tak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;a propos&lt;/span&gt; wspomnianej wcześniej onkologii tytuł po łacinie brzmi - jak cała medycyna - niezrozumiale, ale już w tłumaczeniu: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;rak płaskonabłonkowy rogowaciejący&lt;/span&gt; ( wg ICD-10 oznaczony m.in. C 04.8 ) czyli złośliwiec. &lt;br /&gt;...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-3510423322948978218?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/3510423322948978218/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=3510423322948978218' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/3510423322948978218'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/3510423322948978218'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2010/01/carcinoma-planoeptitheliale-keratodes.html' title='Carcinoma planoeptitheliale keratodes'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-2169281205432544125</id><published>2010-01-09T16:04:00.004+01:00</published><updated>2010-01-09T16:06:16.930+01:00</updated><title type='text'>posłuchaj, ale koniecznie w słuchawkach :)</title><content type='html'>&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=6lw1KO6bRz4&amp;login=borova&amp;width=450&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-2169281205432544125?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/2169281205432544125/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=2169281205432544125' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/2169281205432544125'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/2169281205432544125'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2010/01/posuchaj-ale-koniecznie-w-suchawkach.html' title='posłuchaj, ale koniecznie w słuchawkach :)'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-888909951810036765</id><published>2010-01-01T22:58:00.001+01:00</published><updated>2010-01-01T22:59:20.755+01:00</updated><title type='text'>post-świątecznie :)</title><content type='html'>&lt;a href="http://pl.picjoke.com"&gt;&lt;img src="http://n4.picjoke.com/useroutputs/243/2010-01-01/4-pl-ed3ee71b35e2250f4cc5c9f986bf178a.jpg" border="0" alt="Funny Pictures"&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;to ... pa&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-888909951810036765?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/888909951810036765/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=888909951810036765' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/888909951810036765'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/888909951810036765'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2010/01/post-swiatecznie.html' title='post-świątecznie :)'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-8073536081700401884</id><published>2009-12-31T18:25:00.008+01:00</published><updated>2010-01-01T22:24:44.220+01:00</updated><title type='text'>jaki będzie 2010 ?</title><content type='html'>Jaki będzie 2010 rok, tego nie tylko nie wiemy, ale wręcz wiedzieć nie powinniśmy – to tak jak z życiem, gdybyśmy wiedzieli jak będzie się w nim działo, jak się skończy i co osiągniemy, to przestalibyśmy się starać. Zawsze jednak możemy pobawić się we wróżbiarstwo poważniej prognozowaniem zwanym. &lt;br /&gt;Zaglądając na prywatne boisko cóż tam zobaczę … . W ostatnim dniu jaki spędziłem w pracy ( bo potem już do końca roku kalendarzowego 2009 -tego urlop ) dowiedziałem się o istotnej, spodziewanej zresztą zmianie w pracy, w końcu marca 2010 roku skończy się zapewne pewien, kolejny z kolejnych, etap mego rozwoju zawodowego. Wigilia również przyniosła parę niespodzianek, żonie „zawiesił” się iPhone – ten najlepszy z najnowocześniejszych i topowych telefonów, musiałem zajrzeć do sieci ( internetu ) by znaleźć sposób na tę, trochę niecodzienną dolegliwość flagowca Aplle`a. Nie była to jednak jedyna niespodzianka tego dnia, do tego doszło bowiem pęknięcie płyty w łóżku i uszkodzenie rury odpływowej z WC – które to dwie usterki naprawiłem już po świętach, a na koniec okresu świąteczno-noworocznego mamie dano skierowanie na onkologię ( na tzw. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;cito&lt;/span&gt; ). Zrobiłem też sylwestrowe pranie, ale już jak się prało żona objaśniła mi, że jest przesąd o praniu w ostatni dzień roku – jeśli nocą wisi „na sznurach”, ktoś umrze. … no to na tyle wróżb na 2010 rok. Kto ma się bawić, niech się bawi, a jeśli 2010 ma coś przynieść, … to pozostaje nam się zmierzyć z losem. Wszystkim zatem w 2010 roku … rozsądku życzę, i oby nie żyli w ciekawych czasach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-8073536081700401884?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/8073536081700401884/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=8073536081700401884' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/8073536081700401884'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/8073536081700401884'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2009/12/jaki-bedzie-2010.html' title='jaki będzie 2010 ?'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-961662009650123435</id><published>2009-12-27T22:13:00.002+01:00</published><updated>2009-12-27T22:15:02.111+01:00</updated><title type='text'>Nowy 2010 Rok</title><content type='html'>Trochę „ręka w rękę” z tradycją, trochę jej na przekór, tym których znam i lubię, tym, których nie znam, a polubiłbym, tym też których znam, ale znać bym nie chciał oraz tym, których nie znam i znać nie chcę życzę, by Nowy 2010 Rok powitali z optymizmem i nadzieją na spełnienie – oczywiście tych, mających szanse na spełnienie – planów oraz, by te marzenia, które ziścić się nie mogą, nie zepsuły im nastroju.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-961662009650123435?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/961662009650123435/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=961662009650123435' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/961662009650123435'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/961662009650123435'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2009/12/nowy-2010-rok.html' title='Nowy 2010 Rok'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-8521312203726890284</id><published>2009-12-21T12:05:00.001+01:00</published><updated>2009-12-21T12:07:25.742+01:00</updated><title type='text'>idą, idą święta ...</title><content type='html'>Świąteczna jodełka - skromne 130 zł cashu, za resztę + trzy duchy z Opowieści Wigilijnej ( tej od Dickensa ) zapłacę już MasterCard :), a na koniec obejrzę jakiś ... film, z tych filmów, dzięki którym na nowo odkrywamy mitologię ( a może magię ) świąt choć wiemy, że nijak się mają do rzeczywistości :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-8521312203726890284?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/8521312203726890284/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=8521312203726890284' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/8521312203726890284'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/8521312203726890284'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2009/12/ida-ida-swieta.html' title='idą, idą święta ...'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-80757840989737054</id><published>2009-12-14T12:43:00.006+01:00</published><updated>2009-12-14T12:47:32.034+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wieś'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gospodarka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rolnictwo'/><title type='text'>Chleb nasz powszedni, czyli o polskim rolniku słów kilka …</title><content type='html'>O polskim rolnictwie powiedziane już wiele, nikt też nie zaprzecza, że rolnictwo ( a zatem i rolnik ) jest Polsce potrzebne. Nie zaprzeczając tej tezie warto się czasami zastanowić kosztami funkcjonowania rolnictwa, bo chyba nikt rozsądny nie twierdzi, że to gałąź gospodarki o dodatnim wyniku finansowym. By tezy o niedostosowaniu polskiego rolnictwa do warunków gospodarki rynkowej ( kapitalistycznej ) dowieść, zacząć należy od banalnej statystyki. Otóż średnia powierzchnia gruntów rolnych w gospodarstwie rolnym w Polsce w 2009 roku wynosi 10,15 ha, przy czym największa jest w a pasie zachodnim, a w województwie zachodniopomorskim sięga 30,15 ha, najmniejsza w – bynajmniej nie w Polsce B, czyli we wschodnim pasie kraju, a w jego centrum, np. w będącym kwintesencją polskości województwie małopolskim ( „przodujący” i w innych dziedzinach życia Kraków ) ma … 3,80 ha ( tu narzuca się  pytanie, farmer to, czy działkowicz ? ). Kwartalna składka za ubezpieczenie emerytalno – rentowe rolników wynosi natomiast w III kwartale 2009 r. całe 203 zł, a z tytułu ubezpieczenia wypadkowego, chorobowego i macierzyńskiego – również kwartalnie i również w III kwartale 2009 r. całe 90 zł ( miesięcznie rolnik płaci zatem … niespełna 98 zł podczas gdy przedsiębiorca  standardowo, bowiem możliwe są przedmiotowo – podmiotowe modyfikacje wielkości składki, z tytułu ubezpieczenia społecznego z ubezpieczeniem chorobowym 567,84 zł, do czego należy dodać składkę na ubezpieczenie zdrowotne w kwocie 224,24 zł oraz składkę na Fundusz Pracy wynoszącą 46,94 zł, a wśród tzw. etatowców składki pochłaniają im ok. 30 % wynagrodzenia brutto ). Wypada tylko przypomnieć, że za rolników objętych ubezpieczeniem zdrowotnym, którzy prowadzą działalność rolniczą na gruntach rolnych oraz za domowników, składki na ubezpieczenie zdrowotne finansowane są przez budżet państwa.&lt;br /&gt;Wielkość składek z ubezpieczenia społecznego to jednak nie koniec przywilejów tej grupy społecznej. Wszak od czasu wejścia Polski do Unii Europejskiej to właśnie rolniczy stali się indywidualnie i zbiorowo ( wsie, tj. obszary wiejskie ) największymi beneficjantami pomocy publicznej, w tym wypłacanej ze środków unijnych, ale też krajowych ( np. tzw. dopłaty bezpośrednie, Program Rozwoju Obszarów Wiejskich, renty strukturalne, zakończony już program SAPARD,  zwrot podatku akcyzowego od zakupionego paliwa rolniczego, kredyty preferencyjne w rolnictwie i podatek rolny ). O wielkości publicznego wsparcia dla rolnictwa niech świadczy chociażby porównanie kwoty, którą w 2009 r. Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa chce wydać tylko na dopłaty bezpośrednie ( więc bez innych wydatków, KRUS-u, itp. ), tj. 12.600.000 tys. zł do kwoty, jaką budżet państwa przeznaczy w tym samym 2009 r. na wymiar sprawiedliwości, tj. 9.839.247 tys zł. Równie interesujące jest porównanie obciążenia podatnika PIT i podatku rolnego. Skalę podatkową PIT dla każdego znamy wszyscy, to 18 % podstawy wymiaru minus kwota zmniejszająca podatek tj., 556,02 zł rocznie ( roczny dochód nie powodujący obowiązku zapłaty podatku wynosi 3.091 zł ), dla bogatszych jeszcze więcej, a dla rolnika, cóż PIT-a nie płaci, tylko podatek rolny, który wynosi 139,50 zł (od 1 ha przeliczeniowego gruntów - dla gruntów gospodarstw rolnych) +  279 zł (od 1 ha gruntów, dla pozostałych gruntów ).&lt;br /&gt;Nie jestem żadnym szowinistą, ale musi przecież budzić niepokój permanentne finansowanie przez państwo ( i Unię Europejską ) takiego, jak polskie modelu rolnictwa . Niestety rolnicy mają po swojej stronie Konstytucję RP ( art. 23 ) i poza coraz większymi potrzebami nie wykazują jakiejkolwiek woli reformy, a zła sytuacja to nie tylko wynik rozdrobnienia ( nie tylko malej powierzchni większości gospodarstw rolnych, ale też przysłowiowej polskiej „szachownicy” - na łączną niewielką powierzchnię gospodarstwa rolnego składa się kilka, a bywa, że więcej oczywiście odpowiednio mniejszych działek ) ale i niestety mentalności chłopów, szczególnie tych, tzw. małorolnych. Trudno sobie wszak wyobrazić, by z niewielkiego, kilku(nasto)hektarowego gospodarstwa dało się nie tylko zaopatrzyć we wszystkie dobra rodzinę, ale i jeszcze na nim dobrze zarabiać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastrzeżenie: dane liczbowe i statystyczne podano w wielkości wskazanej na stronach internetowych Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, KRUS oraz ZUS.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-80757840989737054?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/80757840989737054/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=80757840989737054' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/80757840989737054'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/80757840989737054'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2009/12/chleb-nasz-powszedni-czyli-o-polskim.html' title='Chleb nasz powszedni, czyli o polskim rolniku słów kilka …'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-9221236727831849441</id><published>2009-12-09T21:46:00.014+01:00</published><updated>2009-12-09T22:14:09.917+01:00</updated><title type='text'>Wiedeń, czyli jak prawie i mimowolnie zostałem emigrantem.</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wiedeń&lt;/span&gt;,  stolica ( II-giej ) Republiki Austriackiej, a kiedyś rozległego i wielonarodowego imperium Habsburgów. Nasza wycieczka do Wiednia z założenia była „kurz”, zorientowana na Wiener Christkindlmarkt, zanim jednakże tam dotarliśmy było bardzo „energetycznie”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/Marekdrugi/Wieden?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_8OZTPg5HSIo/Sx9dMgyZu7E/AAAAAAAABmc/0S1aqUF-24Y/s160-c/Wieden.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/Marekdrugi/Wieden?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Wiedeń&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyjazd – cóż jak to wyjazd, nic ciekawego, z katowickiego Placu Andrzeja ( oficjalnie zwanego Placem Oddziałów Młodzieży Powstańczej ) odjechaliśmy w sobotę 5 grudnia 2009 r. o godz. 00:30, w miarę typowym autobusem turystycznym, autobus miał wszakże tylko jedną wadę – zamkniętą na głucho toaletę. Po drodze w Polsce jeszcze tylko mały, „kantorowy” postój na dawnym przejściu granicznym w Cieszynie, skąd już prosta drogą do …  czeskiej strefy wolnocłowej Znojmo, zaraz przed austriacką granicą ( na zakupy i jak najbardziej usprawiedliwiony postój autobusu ). Potem jeszcze parę godzin i … wreszcie Wiedeń, gdzie około godziny 07:00 zaparkowaliśmy przed &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zamkiem Schoenbrunn&lt;/span&gt; ( przy Schoenbrunner Str. ). Jako, że na zwiedzanie wnętrz było chyba  zbyt wcześnie pozostał nam spacer po parku, fontanna Neptuna i Glorietta ( kolumnada z 1775 r. ). Spod Schoenbrunnu zawieziono nas „gdzieś do miasta” ( niestety, ani organizator imprezy, ani przewodnik nie udzielili nikomu z obecnych informacji o planowanej trasie wycieczki, nie rozdano też map Wiednia, choć potem okazało się, że takie były dla każdego turysty ) skąd przeszliśmy pod budynek czynszowy ( komunalny ) projektu Hundertwassera – austriackiego ochrzczonego żyda, jak też członka Hitlerjugend - tzw. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Hundertwasserhaus&lt;/span&gt; u zbiegu ulic Kegelgasse i Loewengasse. Stamtąd już &lt;span style="font-style:italic;"&gt;spazieren gehen&lt;/span&gt; pod Katedrę Św. Szczepana ( &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Der Wiener Stephansdom&lt;/span&gt; ), którą już – podobno z uwagi na koszt grup zorganizowanych – zwiedziliśmy „indywidualnie”, tzn. bez przewodnika. Na zewnątrz świątyni oczywiście wielojęzyczny jak za czasów monarchii tłum i fiakrzy, tj. wiedeńscy dorożkarze. Po zwiedzeniu tego duchowego przybytku  ulicą &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Graben&lt;/span&gt; udalim się, w dalszym ciągu pieszkom, na &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Hofburg&lt;/span&gt;. Hofburg to siedziba austriackich królów i cesarzy w czasach swej hegemonii władających znaczną częścią ówczesnej Europy, ale my znowu … zobaczyliśmy tylko jego dziedzińce, w tym wykopaliska na Placu Św. Michała. Po tym jakże frapującym, choć ubogim emocjonalnie spacerze zwiedziliśmy jeszcze ( tym razem również wewnątrz ) Kościół Św. Augustyna ( &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Augustinerkirche&lt;/span&gt; ), skąd minąwszy Albertinę ( muzeum ) poszliśmy „coś zjeść” i na wiedeńską kawę zwaną Kaisermelange do Rosenberger Restaurant przy Maysedergasse 2 ( do kawy dają drugi kubek gratis, na tytułowym zdjęciu to ten biały z mleczem, kawka zresztą nie nadmiernie droga, raptem 3,10 euro ). &lt;br /&gt;Skoro południe minęło, to znak, że czas na odrobinę emocji. Nasz profesjonalny przewodnik umówił się z grupą na poobiednie spotkanie ok. godz. 13:15, a my … spóźniliśmy się stawiając się o godz. 13:25. Jakież było nasze zdziwienie, gdy okazało się, że wycieczka … poszła sobie bez nas. Oblecieliśmy zatem pobliską Operę ( &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Staatsoper&lt;/span&gt; ), wykonali parę telefonów ( z roamingiem ) i poszli szukać jarmarku świątecznego ( gdzie teoretycznie grupa miała spotkać się ok. godz. 18-tej ). Jako pierwszy napotkaliśmy jarmark na Placu Marii Teresy, jak się później okazało mniejszy i tańszy niż ten właściwy. Po krótkich poszukiwaniach „znajomych twarzy”, koło Parlamentu, doszliśmy na Rathauseplatz &lt;span style="font-style:italic;"&gt;vis a vis&lt;/span&gt; Ratusza ( Rathaus ) i Burgtheater, gdzie właśnie odbywał się &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wiener Christkindlmarkt&lt;/span&gt;, czyli ten właściwy topowy jarmark świąteczny. Tu po krótkiej chwili wyczekiwania moje panie zauważyły naszych wycieczkowiczów, którzy co prawda przyznali, że naszej „zguby” nie zauważyli, ale dali nam jedną mapę ( mapy rozdał im przewodnik ), pokazali gdzie i o której wycieczka ma się spotkać oraz … dali numer telefonu. Jako, że humory nam się poprawiły ( mi już po głowie chodził pomysł powrotu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;by&lt;/span&gt; EC Sobieski ) pozwoliliśmy sobie na kubeczek grzańca ( w cenie 5 – 6 euro „z kubkiem” - to ten na zdjęciu ) i zażyliśmy świątecznej wiedeńskiej atmosfery.  Z nadejściem zmroku wróciliśmy przez opisany wcześniej jako mniejszy jarmark ( tu drugi grzaniec, a podobnej cenie „z kubkiem” ) na &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Karlsplatz&lt;/span&gt;, gdzie jak się okazało był trzeci , jeszcze mniejszy jarmark, tym razem obyło się bez grzańca. Przy tym placu wznosi się Kościół Św. Karola Boromeusza ( Karlskirche ), podobno należący do Opus Dei. Na koniec wizyty w przedświątecznym Wiedniu mały problem z zaokrętowaniem ( błędnie wskazano nam miejsce spotkania,  błąd co prawda niewielki, ale wymagał od nas przejścia kilkudziesięciu metrów, bo przewodnik chyba nie wiedział gdzie jest Friedrichstr. i wykonania telefonu ). Pozostaje mi zresztą domniemywać, że przewodnik po prostu … nie wiedział jak liczą ma grupę, skoro ani on, ani wycieczka nie zorientowali się, że brakuje im czterech ( 4 ) osób. Może pomyśleli, że ostatnie ponad 20-cia lat wcale nie minęło i oddaliliśmy się po azyl ? &lt;br /&gt;Do Katowic dotarliśmy ok 5-tej w niedzielę, dnia 6 grudnia 2009 r.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-9221236727831849441?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/9221236727831849441/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=9221236727831849441' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/9221236727831849441'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/9221236727831849441'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2009/12/wieden-czyli-jak-prawie-i-mimowolnie.html' title='Wiedeń, czyli jak prawie i mimowolnie zostałem emigrantem.'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/_8OZTPg5HSIo/Sx9dMgyZu7E/AAAAAAAABmc/0S1aqUF-24Y/s72-c/Wieden.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-4769854420117562125</id><published>2009-12-03T11:10:00.005+01:00</published><updated>2009-12-03T11:16:50.151+01:00</updated><title type='text'>Centralne Muzeum Pożarnictwa i Muzeum Miasta w Mysłowicach</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Mysłowice&lt;/span&gt; – miasto po pruskiej stronie Trójkąta Trzech Cesarzy, dziś jedno z miast Górnego Śląska na trasie kolejowej i „starej” drodze z Katowic do Krakowa, szczycące się prawami miejskimi od 1360 roku. Obecnie Mysłowice zamieszkuje ok. 75.000 mieszkańców. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie potrafię powiedzieć, na ile Mysłowice są znane „szerszej” publiczności, w tym tej ceniącej sobie szeroko pojętą turystykę, bo o ile mysłowicka starówka nie grzeszy urokiem – jest raczej nijaka, to warto zajrzeć do &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Centralnego Muzeum Pożarnictwa i Muzeum Miasta&lt;/span&gt; znajdujących się jednym kompleksie architektonicznym.&lt;br /&gt;Znaczą część kompleksu zajmuje CMP, ale to z całkiem obiektywnej przyczyny :), pod dachem zebrano całkiem dużą liczbę pojazdów używanych w dalekiej i tej bliższej przeszłości przez różne jednostki Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej. Na samochody można wejść i podotykać, jak ktoś lubi, można też „bez opamiętania” fotografować, każdy samochód posiada też opis: kilka detali technicznych i pochodzenie. Poza samochodami, na parterze hali jest trochę ( już ) zabytkowego sprzętu używanego przez straż pożarną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/Marekdrugi/MysOwiceCentralneMuzeumPozarnictwaIMuzeumMiasta?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_8OZTPg5HSIo/SvknXoiNTXE/AAAAAAAABFI/j7BF9eSQ3aE/s160-c/MysOwiceCentralneMuzeumPozarnictwaIMuzeumMiasta.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/Marekdrugi/MysOwiceCentralneMuzeumPozarnictwaIMuzeumMiasta?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Mysłowice - Centralne Muzeum Pożarnictwa i Muzeum Miasta&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po wejściu na piętro zobaczymy kolekcję mundurów straży pożarnych z różnych państw,  hełmy strażackie, w tym egzemplarze z zabytkowe z okresu zaborów i nie tylko, wyposażenie p-poż ( w tym używane obecnie, m.in. gaśnice ), miejsce pamięci po pożarze w Kuźni Raciborskiej w sierpniu 1992 r., całość warta zwiedzenia. &lt;br /&gt;Z pietra CMP wejdziemy też do Muzeum Miasta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzeum Miasta w Mysłowicach to: kącik zespołu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Myslovitz&lt;/span&gt;, inscenizacja klasy szkolnej, ( z wyposażeniem, jakie jeszcze pamiętam ), wnętrze górnośląskiego domu robotniczego z przełomu wieków ( XIX i XX ) i początku XX w., trochę o Trójkącie Trzech Cesarzy i Powstaniach Górnośląskich, górnictwie oraz II wojnie światowej. Wszystko zorganizowane bez zbędnej martyrologii, bardzie ukierunkowane na pokazanie historii miasta, którego rozwój przypada na II połowę XIX wieku – godna polecenia nowocześnie zorganizowana placówka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zarówno do Centralnego Muzeum Pożarnictwa jak i Muzeum Miasta  możemy wybrać się w niedzielę, gdy wstęp jest wolny ( nie musimy kupować biletów ).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-4769854420117562125?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/4769854420117562125/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=4769854420117562125' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/4769854420117562125'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/4769854420117562125'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2009/12/centralne-muzeum-pozarnictwa-i-muzeum.html' title='Centralne Muzeum Pożarnictwa i Muzeum Miasta w Mysłowicach'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/_8OZTPg5HSIo/SvknXoiNTXE/AAAAAAAABFI/j7BF9eSQ3aE/s72-c/MysOwiceCentralneMuzeumPozarnictwaIMuzeumMiasta.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-332358469399281554</id><published>2009-10-29T12:04:00.040+01:00</published><updated>2009-10-31T16:02:10.870+01:00</updated><title type='text'>Krajoznawcza Odznaka Miasta Sosnowca - stopień srebrny</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krajoznawcza Odznaka Miasta Sosnowca ( KOMS )&lt;/span&gt; została ustanowiona przez PTTK O/Sosnowiec wraz z Miastem Sosnowiec na 100-lecie nadania praw miejskich w 2002 r. Celem ustanowienia odznaki jest jak się wydaje m.in. popularyzacja Sosnowca, jego wielokulturowego dziedzictwa oraz ciekawej historii. Odznaka ma dwa stopnie, srebrny i złoty, a zgodnie z regulaminem w ciągu jednego roku kalendarzowego można zdobyć tylko jeden stopień. Do zdobycia stopnia złotego wymagane jest posiadanie odznaki stopnia srebrnego. By zdobyć każdy ze stopni należy zwiedzić - i owo zwiedzanie potwierdzić w odpowiedniej książeczce – wskazane w miejsca. I tak stopień srebrny wymaga zwiedzenia: Zamku Sieleckiego, Bazyliki Katedralnej, Cerkwi prawosławnej, kościoła kolejowego oraz kościoła ewangelickiego, Pałacu Dietla, dworca kolejowego, Teatru Zagłębia, ulicy Małachowskiego i miejsc związanych z Janem Kiepurą. Zatem do rzeczy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sosnowieckie Centrum Sztuki mieszczące się w &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zamku Sieleckim&lt;/span&gt; na swojej internetowej witrynie chwali się historią z zamierzchłej, bo XIV wiecznej przeszłości, ale prawdziwa historyczna wiedza o tym czasie jest niewielka i dotyczy oczywiście dóbr ziemskich. Zamek został przebudowany w 1620 r. nadając mu kształt czworoboku, z którego do dziś pozostały trzy boki. W II-giej połowie XIX wieku zamek kupił hr.Renard, a po remoncie budowla przybrała postać pałacu ( wyburzono m.in. jedno skrzydło ) i jak cały majątek rozwijała się. Po II-giej wojnie światowej zamek stał się własnością państwową, a w 1994 r. przejęło go miasto. Jest to niewątpliwie jeden ze starszych istniejących obecnie i użytkowanych obiektów na terenie miasta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pałac Dietla&lt;/span&gt; jest budynkiem powstałym w końcu XIX wieku, wybudowanym dla rodziny saksońskich przemysłowców Dietlów i jako siedziba rodowa funkcjonował do 1945 r. W powojennej przeszłości, w budynku miała siedzibę m.in. sosnowiecka szkoła muzyczna, obecnie od końca XX wieku budynek jest znowu własnością prywatną. Nowy właściciel prowadzi obecnie w budynku prace konserwatorskie i renowacyjne, budynek jest w znacznej części dobrze zachowany, pozostał m.in. pokój łaziebny. Budynek normalnie jest niedostępny dla „publiczności”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcia zamku i pałacu Dietla można zobaczyć tu:&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/marciomarek/SosnowiecMiastoGra?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_6jzRx8Wg1Ps/SqX-QBeGyYE/AAAAAAAAF9Q/UnJ0TazYAFg/s160-c/SosnowiecMiastoGra.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/marciomarek/SosnowiecMiastoGra?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Sosnowiec ( Miasto gra )&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bazylika katedralna Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny&lt;/span&gt; została zbudowana w latach 1893 - 1901, a poświęcono ją w 1899 r. i od tego czasu jest tu parafia. To jeden z najokazalszych sosnowieckich kościołów, od 1992 r. pełniąca funkcję katedry w związku z powołaniem diecezji sosnowieckiej i jest siedzibą biskupa. Dawna plebania jest obecnie domem biskupim. Zwiedzanie katedry jest delikatnie ujmując trudne, bo poza mszami kościół jest zamknięty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kościół kolejowy&lt;/span&gt;, a właściwie rzymskokatolicka parafia pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa, jak głosi strona parafii – najstarszy, położony w centrum miasta kościół erygowany w 1862 r.. Na terenie kościoła możemy zobaczyć też groty o religijnym charakterze. Obecnie obok kościółka ( bo tak naprawdę jest niewielki ) wznosi się plebania, budynek większy niż kościół. Samego kościoła poza mszami również nie da się zwiedzić – jest zamknięty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dworzec kolejowy&lt;/span&gt; to neoklasycystyczny - nie wiem co to znaczy :( - budynek użyteczności publicznej pochodzący z 1859 r. Pomimo upływu 250 lat fasada budynku pozostała prawie niezmieniona, wnętrze natomiast podlegało dziejowym zmianom ( pamiętam hol, bar i kasy z lat 70-tych i 80-tych XX wieku ), ostatnia duża zmiana wyglądu jest związana z przebudową patelni, powstaniem galerii handlowej i przebiciem tunelu łączącego obecnie ul. Kilińskiego z Placem Stulecia. Czasy największej świetności dworca to oczywiście okres zaborów, wtedy funkcjonował on jako stacja graniczna ( granica imperium Romanowów, dalej były już Prusy ). Można tez śmiało twierdzić, iż budowa dworca położyła podwaliny pod późniejszy rozwój miasta, zapewniając nie tylko komunikację osobową z Cesarstwem Rosyjskim, ale też z Cesarstwem Niemieckim oraz dogodną komunikację towarową dla zbytu produkcji przemysłu włókienniczego, ciężkiego i wydobywczego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obok dworca kolejowego, na wysokości kościółka ( kolejowego ) zaczyna się &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ulica Małachowskiego&lt;/span&gt;, na której rogu – przy skrzyżowaniu z ul. 3 Maja i al. Zwycięstwa stoi bardzo charakterystyczny budynek mieszkalny, na parterze którego w przeszłości była kawiarnia Urocza. Idąc dalej ul. Małachowskiego mijamy pochodzący jeszcze z okresu zaborów budynek dawnego Banku Handlowego obecnie użytkowany w części przez Urząd Miejski ( a w nie tak dawnej przeszłości pogotowie ratunkowe ) a w części przez banki ( obecnie PKO „z żubrem” ). Dalej mijamy zbudowane w różnym okresie, prawdopodobnie w okresie międzywojennym kamienice, ul. Targową i znów bank, tym razem dawny Bank Polski ( obecnie ING Bank Śląski S.A. ). Nieco dalej, administracyjnie przy ul. Modrzejowskiej mieści się nowy budynek kina Helios. W tym miejscu były kiedyś ( tego dobrze nie pamiętam ) hale targowe, a przy ul. Małachowskiego stał stary, kamienny „czworak”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Teatr Zagłębia&lt;/span&gt; zbudowano w końcu XIX wieku ( w okresie późniejszym budynek był przebudowywany ) jako 6 teatr na ziemiach polskich. Do chwili obecnej spektakle teatru bawią i uczą sosnowieckich mieszczan pozwalając im na bliskie obcowanie z kulturą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jana Kiepurę&lt;/span&gt; zwą chłopakiem z Sosnowca. Prawdą jest, że ten wielki tenor urodził się w sosnowieckiej Pogoni ( przy ul. Majowej ) tu też rozpoczął występy sceniczne. Jego związki z Sosnowcem są równie niezauważalne jak Poli Negri, równie jak on znanej Polki, przez krótki czas ( w 1919 r. ) mieszkającej w Sosnowcu ( na ul. Kołłątaja ). Zarówno Jan Kiepura jak i Pola Negri nigdy nie wypowiadali się na temat swoich związków z Sosnowcem. Dla większości Polaków a pewnie i mieszkańców Sosnowca w wieku powyżej 30-tki postacią kojarzoną z Sosnowcem jest natomiast Edward Gierek, pochowany zresztą na zagórskim cmentarzu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcia katedry, kościoła kolejowego, dworca kolejowego, ul. Małachowskiego, Teatru Zagłębia i miejsc związanych z J.Kiepurą można zobaczyć tu: &lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/Marekdrugi/SosnowiecKOMSIInneCiekaweMiejsca?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_8OZTPg5HSIo/SuVsp2CzExE/AAAAAAAAAuM/4TYJ_LH_HDg/s160-c/SosnowiecKOMSIInneCiekaweMiejsca.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/Marekdrugi/SosnowiecKOMSIInneCiekaweMiejsca?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Sosnowiec ( KOMS i inne ciekawe miejsca )&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powstanie organizmu miejskiego w Sosnowcu wiąże się z napływem ludności o różnym pochodzeniu narodowym, a w konsekwencji – odmiennej wyznaniowo. Jakkolwiek najwięcej było katolików, to znaczną część mieszkańców stanowili wyznawcy prawosławia, ewangelicy i żydzi ( inne wyznania reprezentowane były przez znacznie mniejsze grupy ludności ). Konsekwencją takiego składu ludności rozrastającego się miasta były właściwe nekropolie ( zostaną opisane odrębnie ) i świątynie. W okresie międzywojennym w Sosnowcu funkcjonowały pierwotnie nie mniej niż trzy cerkwie ( do dziś pozostała jedna, pw. Św. Wiery, Nadziei, Luby i matki ich Zofii ), kościół ewangelicki, synagoga oraz kilka kościołów katolickich. Wskutek działań wojennych oraz przemian politycznych pozostał &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;kościół ewangelicki, cerkiew&lt;/span&gt; i kilkanaście kościołów katolickich oraz instytucje religijne pomniejszych wyznań. Cerkiew powstała w końcu XIX wieku ( tak jak wszystko co naprawdę stare w Sosnowcu ) a kościół ewangelicki powstał ze starej hali fabrycznej w tym samym czasie. Zarówno kościół ewangelicki jak i cerkiew prawosławna są obecnie zabytkami i na pewno można je obejrzeć … z zewnątrz, choć cerkiew jest udostępniana zwiedzającym w każdą niedzielę i święta przed nabożeństwami. W stosunku do katolickich zabytków jest zatem pewien postęp, tym bardziej, iż proboszcz chętnie udziela informacji, można też poprosić o możliwość zrobienia zdjęć wewnątrz cerkwi. Pewną ciekawostką jest zasięg terytorialny parafii prawosławnej sięgający aż Opolszczyzny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcia cerkwi prawosławnej kościoła ewangelickiego można zobaczyć tu: &lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/Marekdrugi/SosnowiecMiastoGraTrasaSakralna?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_8OZTPg5HSIo/SsCY53YjvlE/AAAAAAAAAXw/cbofmizUZhQ/s160-c/SosnowiecMiastoGraTrasaSakralna.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/Marekdrugi/SosnowiecMiastoGraTrasaSakralna?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Sosnowiec ( Miasto gra ) - trasa sakralna&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potwierdzenie zwiedzania teoretycznie powinno mieć charakter standardowej pieczątki. Pamiętajmy jednak, iż większość obiektów to zarówno muzea ( np. Zamek Sielecki ), jak i obiekty użytkowane po dzień dzisiejszy zgodnie z ich przeznaczeniem ( Dw. PKP, Teatr Zagłębia ) oraz ogólnodostępne miejsca ( np. związane z J. Kiepurą ). Uzyskanie standardowego, poprzez odcisk pieczątki, potwierdzenia zwiedzania obiektu jest czasami wręcz obiektywnie niemożliwe, a czasami dla znacznie utrudnione – tym bardziej dla „innostrańców” . Proponuję zatem rozważyć uznanie zwiedzania za potwierdzone także w inny powszechnie dostępny sposób, choćby poprzez przedstawienie zdjęć, czy to w tradycyjnej formie lub cyfrowych ( pliki „jpeg” ). Zdjęcia cyfrowe zawierają wszak tzw. dane „exif” umożliwiające identyfikację m.in. aparatu fotograficznego i daty wykonania. Nigdy przecież PTTK w Sosnowcu ( organ weryfikujący i przyznający KOMS ) nie będzie miał pewności, czy pieczątka w książeczce została uzyskana przez osobę książeczkę przedstawiająca, zatem przedstawienie zdjęcia jest równie wiarygodne. Wszyscy ( albo znakomita większość ) starający się o Krajoznawczą Odznakę Miasta Sosnowca to osoby realizujący swe pasje, zainteresowania, a z posiadaniem odznaki nie wiążą się przecież żadne przywileje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O tym, czy moje zwiedzanie pozytywnie zweryfikowano napiszę w post scriptum :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-332358469399281554?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/332358469399281554/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=332358469399281554' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/332358469399281554'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/332358469399281554'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2009/10/krajoznawcza-odznaka-miasta-sosnowca.html' title='Krajoznawcza Odznaka Miasta Sosnowca - stopień srebrny'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_6jzRx8Wg1Ps/SqX-QBeGyYE/AAAAAAAAF9Q/UnJ0TazYAFg/s72-c/SosnowiecMiastoGra.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-2662298602792695007</id><published>2009-10-27T21:44:00.005+01:00</published><updated>2009-10-27T21:49:52.952+01:00</updated><title type='text'>kara śmierci</title><content type='html'>Dlaczego jestem przeciwny &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;karze śmierci&lt;/span&gt; ? Jak komuś niewinnemu zabierzemy życie, to Chrystusem, nawet jeżeli biblijna historia o Łazarzu jest prawdziwa, nie będziemy. Jeżeli natomiast niewinnemu odbierzemy tylko wolność, to wszak za "zmarnowany czas" zapłacić mu tylko przyjdzie, już Fenicjanie wiedzieli, że czas to pieniądz.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-2662298602792695007?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/2662298602792695007/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=2662298602792695007' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/2662298602792695007'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/2662298602792695007'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2009/10/kara-smierci.html' title='kara śmierci'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-8998884296487080506</id><published>2009-10-20T19:31:00.005+02:00</published><updated>2009-10-20T19:38:09.764+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozrywka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='humor'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dowcip'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fakt'/><title type='text'>zasłyszane ...</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;wszystkich czytających przepraszam za wulgaryzmy w tekście, ale z uwagi na konieczność oddania klimatu tekstu, który miał mieć rzeczywiście miejsce, są one niezbędne&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;Do firmy wchodzą dwaj handlowcy i słyszą: &lt;br /&gt;"A Wy tu kurwa czego ???"&lt;br /&gt;Jeden z handlowców błyskając intelektem i ciętym językiem odpowiada:&lt;br /&gt;"My tylko ofertę pokażemy i spierdalamy !"&lt;br /&gt;Na co już spokojniej głos w firmie:&lt;br /&gt;"No kurwa, to trzeba tak było od raz mówić"&lt;br /&gt;...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-8998884296487080506?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/8998884296487080506/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=8998884296487080506' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/8998884296487080506'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/8998884296487080506'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2009/10/zasyszane.html' title='zasłyszane ...'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-3785828113033597733</id><published>2009-10-16T09:42:00.009+02:00</published><updated>2009-10-16T14:42:28.057+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='motoryzacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='turystyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzeum'/><title type='text'>Muzeum Motoryzacji i Techniki w Otrębusach</title><content type='html'>Na Mazowszu, z dala od głównych tras komunikacyjnych, „za górami i rzekami” w gminie Brwinów ( na trasie kolejowej z Warszawy do Katowic ) są Otrębusy – wieś polska, wieś spokojna, której może i zauważać nie byłoby warto gdyby nie Muzeum Motoryzacji i Techniki. Muzeum szczyci się jednym z najbogatszych w kraju, a może nawet najbogatszym zbiorem samochodów z okresu od lat 20-tych XX wieku do lat 80-tych XX wieku, pokaźnym zbiorem jednośladów, od motocykli, poprzez motorowery, skutery po rowery, dużym zbiorem starych radioodbiorników. Na terenie muzeum możemy też zobaczyć stare poczciwe „ogórki”, londyńskie piętrusy oraz amerykański szkolny autobus ( taki jak w filmach ), replikę czołgu niemieckiego ( chyba T IV ) oraz dwa T 34 – jeden z orzełkiem i drugi z czerwoną gwiazdą. Wśród zbiorów muzeum przeważają jednoślady i samochody osobowe, atrakcyjne są nie tylko te z okresu 20-lecia międzywojennego, ale też takie, które nie tak dawno ( sic!, ponad 20-cia lat temu ) mogliśmy podziwiać w pełnej krasie na polskich drogach jak Wołgi ( takie prawdziwie czarne, niektórym ówczesne opowieści przypominając ) , Warszawy ( oraz protoplasta: licencyjna Pabieda ) Fiaty ( m.in. 125, 126 ), Syreny, Jaguary przekazane przez gwiazdy kina II połowy XX wieku, Rolls – Royce’y w kilku odmianach, Zisy – samochody bierutowskiej i gomułkowskiej władzy, Fordy i nawet londyńskie taksówki oraz całkiem dużo mniej znanych modeli samochodów. &lt;br /&gt;Nie wszyscy wiedzą, że MMiT w Otrębusach powstało jako placówka prywatna i jako taka funkcjonuje. W Warszawie można spotkać samochody tegoż muzeum rozwożące co znaczniejszych ( bogatszych ) pasażerów.&lt;br /&gt;Wejście do muzeum jest płatne - 8 PLN za dorosłego, 5 PLN za dziecko. Cena jak widać nie powala. Muzeum można zwiedzać codziennie w godzinach od 10-tej do 17-tej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;embed type="application/x-shockwave-flash" src="http://picasaweb.google.pl/s/c/bin/slideshow.swf" width="288" height="192" flashvars="host=picasaweb.google.pl&amp;hl=pl&amp;feat=flashalbum&amp;RGB=0x000000&amp;feed=http%3A%2F%2Fpicasaweb.google.pl%2Fdata%2Ffeed%2Fapi%2Fuser%2FMarekdrugi%2Falbumid%2F5384168370591188673%3Falt%3Drss%26kind%3Dphoto%26hl%3Dpl" pluginspage="http://www.macromedia.com/go/getflashplayer"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-3785828113033597733?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/3785828113033597733/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=3785828113033597733' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/3785828113033597733'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/3785828113033597733'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2009/10/muzeum-motoryzacji-i-techniki-w.html' title='Muzeum Motoryzacji i Techniki w Otrębusach'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-124095800071657907</id><published>2009-10-01T21:24:00.005+02:00</published><updated>2009-10-01T21:42:33.236+02:00</updated><title type='text'>bajka</title><content type='html'>Drogą idzie mężczyzna, nie jest już młody, choć jeszcze nie stary. Wszyscy przechodnie omijają go z daleka, choć idzie spokojnie, jest po prostu brudny, może zawszony, a jego zapachowi do Diora daleko. Mężczyzna ma ze sobą stary, zniszczony plecak. Jest już zmęczony, zatacza się, ale nie czuć od niego alkoholu. Mężczyzna ten podchodzi do bramy wejściowej na posesję i wschodzi przez nią. Dom, który widzi jest bardzo normalny, niczym się nie wyróżnia, przed domem stoi samochód. Mężczyzna nie zna się na samochodach, ale ten nie budzi jego zainteresowania, ot zwykłe auto. Mężczyzna wchodzi na ganek i dzwoni do drzwi, chce dostać coś do jedzenia, wykapać się, dostać jakieś świeże i czyste, pasujące na jego ciało ubranie. Drzwi od domu otwiera mężczyzna, a nasz bohater mówi mu o co prosi. &lt;br /&gt;Czy ten mężczyzna, który otworzył drzwi mu pomoże ... ???&lt;br /&gt;Tu kończy się ta bajka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;postscriptum :&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Mężczyzna, który otworzył drzwi to katolicki ksiądz, proboszcz miejscowej parafii, bogobojny człowiek, a dom to plebania. Nic więcej o pukającym do drzwi mężczyźnie nie wiemy, może jest czynnym alkoholikiem lub narkomanem, może w życiu nie dokonał niczego dobrego, może to nawet pedofil lub zabójca, a może to zwyczajny nieszczęśliwy, pokrzywdzony przez życie człowiek, któremu po prostu nic nie wyszło.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-124095800071657907?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/124095800071657907/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=124095800071657907' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/124095800071657907'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/124095800071657907'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2009/10/bajka.html' title='bajka'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-7287312819184278015</id><published>2009-10-01T12:42:00.006+02:00</published><updated>2009-10-01T12:50:53.642+02:00</updated><title type='text'>Sosnowiec ( Miasto gra ) - trasa sakralna</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Sosnowiec&lt;/span&gt; – gmina miejska i miasto na prawach powiatu położone w województwie śląskim, w Zagłębiu Dąbrowskim mające powierzchnię 9106 ha ( 91 km2 ) zamieszkane przez 221.259 osób co daje średnią gęstość zaludnienia na poziomie 2430 os/km2. Z takimi danymi statystycznymi – pochodzącymi z publikacji GUS „Powierzchnia i ludność w przekroju terytorialnym w 2009 r. „ z sierpnia 2009 r. - Sosnowiec  jest na 26 lokacie wg powierzchni i 15 wg ludności w kraju. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Krótko o historii – by nie zanudzać.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Sosnowiec uzyskał prawa miejskie w 1902 r. i był miastem granicznym w imperium Romanowów, do dziś m.in. w jego granicach administracyjnych leży tzw. Trójkąt Trzech Cesarzy, miejsce gdzie zbiegały się granice Rosji, Niemiec i Austro-Węgier w 1914 r. ( formalnie granice te przestały istnieć w 1918 r. po odzyskaniu przez Polskę niepodległości ) który wyznaczają rzeki Biała Przemsza, Czarna Przemsza i Przemsza. W okresie II RP Sosnowiec, należał do województwa kieleckiego zapewne m.in. dlatego, że był położony w zaborze rosyjskim ( Zagłębie Dąbrowskie ) i ze Śląskiem nigdy nie był utożsamiany. Sosnowiczanie zresztą do dziś nie uważają się za ślązaków, zaś język polski używany na co dzień nie ma naleciałości regionalnych ( gwary ). Związki Sosnowca z „kongresówką” na co dzień zaobserwować możemy też na stadionach piłkarskich, kibice Zagłębia Sosnowiec trzymają wspólny front z kibicami Legii Warszawa.&lt;br /&gt;Obiektywnie trzeba też stwierdzić, iż przemysł – głównie włókienniczy, kopalniany i hutniczy powstał zasadniczo dzięki niemieckim przemysłowcom przybyłym do Sosnowca na przełomie XIX/XX wieku i na początku XX wieku. Po tamtym okresie pozostało w Sosnowcu parę zabytków architektury sakralnej, które można było – nawet od środka – zobaczyć w ramach akcji „Miasto gra” tzw. trasy sakralnej w dniach 26 i 27 września 2009 r. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Miasto gra – trasa sakralna&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wstępnie przyznam, że „nie zrobiłem” całej trasy, pominąłem zupełnie kwestie uczestnictwa w mszach, koncertach oraz zasadniczo pominąłem zabytki infrastruktury religijnej związanej z kościołem katolickim. Kościoły katolickie są bowiem w dalszym ciągu użytkowane zgodnie z ich pierwotnym przeznaczeniem i nie mają „muzealnego” charakteru. &lt;br /&gt;Nie wszyscy wiedzą, że w Sosnowcu, na ul. Smutnej jest cmentarz wielowyznaniowy, a właściwie aż cztery cmentarze: katolicki, ewangelicki, prawosławny i żydowski. Ten ostatni dostępny jest od ul. Gospodarczej ( mniej znanej części ulicy położonej pomiędzy ul. Grota Roweckiego a torami i terenem kolejowym ) i w ramach akcji „Miasto gra” nie był udostępniony. Miasto ze swej strony pominęło też cmentarz katolicki, który zważywszy na ciągłe użytkowanie nie przedstawia większej wartości historycznej, choć i tam można zobaczyć stare grobowce. Całość nekropolii powstała w końcu XIX wieku i na początku XX wieku wraz z dynamicznym rozwojem miasta i gwałtownym wzrostem jego ludności. Względnie dobrze zostały natomiast zachowane walory historyczne cmentarza ewangelickiego, a najlepiej – prawosławnego – który nie ma własnego wejścia, a na który wchodzi się od cmentarza ewangelickiego. Na cmentarzu ewangelickim zobaczyć można było – prawie nie używany - grobowiec rodzinny – mauzoleum Dietlów. Piszę o grobowcu prawie nie używanym, bo jak wynika  z wypowiedzi księdza i dat na nagrobkach Dietlowie umierali tylko przed I wojną światową, a młodsi przeżyli II wojnę i … wyjechali ( pewnie do Niemiec ). Przy murze od strony ul. Grota Roweckiego jest też nekropolia rodziny Schoenów oraz kilka grobów ( być może symbolicznych ) innych zasłużonych dla miasta, a niemieckiego pochodzenia przemysłowców m.in. rodziny Lamprechtów, Konrada Gampera ( tego od FWE FAKOP-u ). Znaczna część tego cmentarza to jednak groby nowe, tzn. powstałe już po II wojnie światowej i znacznie później. Prawdziwą, choć trochę zniszczoną perełką jest natomiast cmentarz prawosławny, gdzie – przynajmniej na razie – jest niewiele nowych grobów, sporo natomiast nagrobków pisanych cyrylicą, a w dalszej, niezagospodarowanej części cmentarza naprawdę stare, często sprzed I wojny nagrobki, a wszystko zarośnięte ( chyba bluszczem ). &lt;br /&gt;Z ciekawostek  można jeszcze zauważyć, że przynajmniej część mieszkańców identyfikuje te cmentarze, jako położone przy Al. Mareckiego. Cmentarze ( i grobowiec Dietlów ) znakomicie prezentują się na przełomie października i listopada każdego roku, przy okazji Święta Zmarłych.&lt;br /&gt;Wraz z opisaną już nekropolią powstawały też kościoły ( m.in. jeden z najstarszych w mieście, tzw. kościółek kolejowy przy dworcu kolejowym ), kościół ewangelicki przy ul. Żeromskiego i cerkiew prawosławna przy ul. Kilińskiego ( adresy obecne ). Zarówno kościół ewangelicki jak i cerkiew to obiekty o wskroś historycznym charakterze, możemy w nich zobaczyć wystrój danego kościoła ( cerkwi ) niewiele przez lata zmieniony. Ciekawostka pozostaje wielkość parafii prawosławnej, której granice sięgają Opolszczyzny.&lt;br /&gt;Wcześniej pisałem o pominięciu zabytków o katolickim charakterze, nie mogę jednak nie wspomnieć, że wdrapałem się na jedną z nowych wież Św. Tomasza, skąd rozciąga się fantastyczny widok na panoramę miasta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/Marekdrugi/SosnowiecMiastoGraTrasaSakralna?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_8OZTPg5HSIo/SsCY53YjvlE/AAAAAAAAAXw/cbofmizUZhQ/s160-c/SosnowiecMiastoGraTrasaSakralna.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/Marekdrugi/SosnowiecMiastoGraTrasaSakralna?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Sosnowiec ( Miasto gra ) - trasa sakralna&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-7287312819184278015?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/7287312819184278015/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=7287312819184278015' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/7287312819184278015'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/7287312819184278015'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2009/10/sosnowiec-miasto-gra-trasa-sakralna.html' title='Sosnowiec ( Miasto gra ) - trasa sakralna'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/_8OZTPg5HSIo/SsCY53YjvlE/AAAAAAAAAXw/cbofmizUZhQ/s72-c/SosnowiecMiastoGraTrasaSakralna.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-3922492351244184636</id><published>2009-09-25T10:10:00.025+02:00</published><updated>2009-09-30T09:15:46.570+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='turystyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='martorologia'/><title type='text'>Warszawa ( cz. 5 ) - też martyrologicznie</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tytułem wstępu&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od stycznia 2007 r. mieszkam w Warszawie, tu pracuję i tu spędzam czas od poniedziałku do piątku. Zarówno do pracy, jak i z pracy, oraz w czasie wolnym po Warszawie poruszam się środkami komunikacji publicznej, autobusami i tramwajami, rzadziej metrem. Z pewnym zdziwieniem muszę przyznać, iż wychowanie bliskie zasadom chrześcijańskim oznacza chyba, przynajmniej częściowy upadek obyczajów, głownie młodych ludzi w stosunku do tych co byli wychowywani za socjalistycznej Polski Ludowej ( mam trochę więcej niż 40 lat ). Mnie wychowano, tak, że jak do autobusu czy tramwaju wsiadała osoba ode mnie starsza, szczególnie w wieku babcino-dziadkowym to należało ustąpić miejsca na siedzeniu. Dziś jadąc autobusem też od razu nie siadam na wolnym miejscu jeżeli razem ze mną wsiada osoba starsza, ale miejsc też już nie ustępuję. Zawsze jest tak, że w owym autobusie ( tramwaju ) siedzą osoby ode mnie młodsze, nawet bardzo młode lub wsiadając pierwsze pchają się na wolne siedzenia. Być może religia jest ważna, ale czy szczególnie katolickiemu Bogu miłe będą osoby, które tak jawnie okazują brak należytego szacunku dla wieku człowieka, same przecież będą kiedyś babcio-dziadkami i może będzie im ciężko stać w zatłoczonym autobusie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Moralność moralnością a Warszawę wypada poznać&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeden w wrześniowych weekendów i następujący po nim tydzień - od 10 września 2009 r. do 18 września 2009 r. - były "turystycznie" interesujące, pewnie nie dlatego, że Warszawa wyładniała, ale (nie)zobaczyłem miejsca do których pewnie, tylko dla nich, bym się nie wybrał. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Umschlagplatz&lt;/span&gt; miejsce, z którego Niemcy wywieźli do Treblinki około 320.000 żydów z warszawskiego getta pomiędzy 22 lipca 1942 r. a 12 września 1942 r., położony ówcześnie na terenach dworca towarowego Warszawa Gdańska, obecnie przy ul. Stawki 4, przy skrzyżowaniu z ul. Dziką. Dziś znajduje się tu pomnik, a miejsce uznawane jest za upamiętniające holocaust.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bunkier Anielewicza&lt;/span&gt; a właściwie pomnik w miejscu, gdzie w czasie powstania w warszawskim getcie mieścił się schron, w którym ukrywali się, a następnie zginęli przywódcy powstania. Miejsce położone przy ul. Miłej 18 na warszawskim Muranowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pomnik Bohaterów Getta w Warszawie&lt;/span&gt; miejsce poświęcone pamięci "bohaterów getta warszawskiego" ( bo kto w getcie był bohaterem ? ) położone tu, gdzie walczący z Niemcami żydzi rozpoczęli powstanie w getcie. W czasie II wojny stały tu budynki byłego więzienia, w których był Judenrat ( "samorząd" żydowski w getcie ), obecnie jest to plac Bohaterów Getta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pomnik Poległym i Pomordowanym na Wschodzie&lt;/span&gt; miejsce mające upamiętniać tych co zginęli w dawnym imperium radzieckim. Dla mnie pomnik ten obrazuje też coś, co możemy nazwać "duszą polską", czyli mentalną niemożliwością przychylnego spojrzenia na Rosję, a wszak pamiętajmy, że zajęcie przez Związek Radziecki wschodniej Polski w 1939 r. było nie tylko skutkiem  polityki "dwóch wrogów" uprawianej przez sanacyjne rządy, ale też zasadniczo niemieckiej agresji. Do wydarzeń na wschodzie nie doszłoby, gdyby Niemcy nie zaczęły II wojny światowej. Pomnik stoi na ul. Muranowskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Cytadela warszawska&lt;/span&gt; położona jest na Żoliborzu. Niestety nie napiszę co wewnątrz budynków, bo obiekt ciągle jest użytkowany przez Wojsko Polskie i od bramy wejściowej "się odbiłem" - wycieczka miała indywidualny charakter. W każdym razie to porosyjska, ale raczej o policyjnym charakterze twierdza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Fort Legionów&lt;/span&gt; dawniej, przed 1921 r. Fort Włodzimierz jest pozostałością pierścienia umocnień istniejącego niegdyś wokół Cytadeli w Warszawie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/Marekdrugi/WarszawaTezMartyrologicznie?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_8OZTPg5HSIo/SrdUgUhFQuE/AAAAAAAAARs/3G2PJNutbgw/s160-c/WarszawaTezMartyrologicznie.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/Marekdrugi/WarszawaTezMartyrologicznie?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Warszawa ( też martyrologicznie )&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-3922492351244184636?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/3922492351244184636/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=3922492351244184636' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/3922492351244184636'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/3922492351244184636'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2009/09/warszawa-cz-5-tez-martyrologicznie.html' title='Warszawa ( cz. 5 ) - też martyrologicznie'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_8OZTPg5HSIo/SrdUgUhFQuE/AAAAAAAAARs/3G2PJNutbgw/s72-c/WarszawaTezMartyrologicznie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-78404115531864768</id><published>2009-09-24T23:00:00.004+02:00</published><updated>2009-09-24T23:23:56.148+02:00</updated><title type='text'>świadek</title><content type='html'>Oglądałem dziś na kablówce kanał "Universal", pomiędzy filmami "leciał" taki krótki film o tytule "Świadek", nakręcony zresztą z Omarem Sharifem ( seria filmików, gdzie gra taksówkarza opowiadającego pasażerom różne okropności ). "Świadek" to coś dla fanów kryminałków, sędziów, prokuratorów, adwokatów i policjantów. Na ekranie widzimy jak w mieszkaniu młoda kobieta przygotowuje kolację, dzwoni telefon i jej równie młody partner zostawia wiadomość, że nie zdarzy wrócić. Młoda dama jest zła, ale za chwilę on przychodzi, godzą się, jedzą kolacje, piją alkohol ( chyba wino ). Już chyba na lekkim rauszu ( ona mówi mu żartem, że chce ją upić, bo inaczej sobie nie poradzi ) droczą się ze sobą, jest trochę krzyku ( m.in. on krzyczy, że ją dorwie, zabije, itp, goni po domu ), ona też krzyczy ( coś w stylu "aaaaaa..." ). Wszystko to słyszy ( ale nic nie widzi ) sąsiad i dzwoni na policję, by przyjechała, bo w mieszkaniu obok może być morderstwo. Tu wracamy do naszej parki, która leży już na łóżku i daje sobie bardzo romantyczne "buzi-buzi", wstają i zaczynają gonić się po mieszkaniu, po czym ona siada w otwartym oknie ( na parapecie), traci równowagę ... zabija się ( wypada za ono ). W tej chwili do drzwi mieszkania puka ... policja. &lt;br /&gt;Resztę wyobraźcie sobie sami ...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-78404115531864768?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/78404115531864768/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=78404115531864768' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/78404115531864768'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/78404115531864768'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2009/09/swiadek.html' title='świadek'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-7822196079351819183</id><published>2009-09-10T11:55:00.004+02:00</published><updated>2009-09-10T12:08:26.828+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabytki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trasa kulturalno - zabytkowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='turystyka'/><title type='text'>Sosnowiec ( Miasto gra )</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Miasto gra&lt;/span&gt; – zabawa zorganizowana przez sosnowieckich włodarzy mająca na celu popularyzację miasta Sosnowiec wśród mieszkańców i gości. Uczestnikami zabawy stajemy się po odebraniu specjalnej karty do gry z opisanymi czterema trasami: kulturalno – zabytkową, rekreacyjno – ekologiczną, sportową i sakralną. Każdą z tras wyznaczono na kolejne weekendy począwszy od 5/6 września 2009 r., kiedy to „startowała” trasa kulturalno – zabytkowa. Przyznam, że z opracowanych tras zainteresowała mnie trasa kulturalno – zabytkowa ( 5/6 września 2009 r. ) i sakralna ( 26/27 września 2009 r. ).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Trasa kulturalno – zabytkowa&lt;/span&gt; zwiedzającym ma „opowiedzieć” o historii miasta i jego rozwoju na przestrzeni 100 lat. Zobaczymy zatem kilka pałaców rodziny Schoenów, pałac Dietla i … coś jeszcze. Obie wspomniane rodziny niemieckich przemysłowców zagościły w Sosnowcu na przełomie XIX/XX wieku i dzięki sprzyjającej koniunkturze polityczno – gospodarczej ( m.in. wojna celna rosyjsko – niemiecka ) dorobiły się sporych majątków, zaś Zagłębie Dąbrowskie stało się liczącym ośrodkiem przemysłowym imperium Romanowów. Dzisiejsze średnie pokolenie dobrze jeszcze pamięta czasy, gdy w Sosnowcu liczyły się kopalnie i przemysł włókienniczo-odzieżowy ( Politex, Intertex, Wanda ). Dziś została jedna kopalnia, a przemysł włókienniczy w ogóle nie istnieje, tradycyjny zagłębiowski przemysł odszedł zatem w zapomnienie i niebyt, pozostawiając całkiem ciekawą postindustrialną historię. &lt;br /&gt;Niegdysiejszy pałac Schoenów na ul. Chemicznej w Sosnowcu położony jest obok byłych już zakładów Intertex ( nazwa dzisiejsza ), byłej przędzalni czesankowej, której największy rozkwit przypada na lata przed pierwszą wojną światową. W pałacu poza wystawami czasowymi ( np. egipską i grafik Durera ) możemy zobaczyć ciekawą wystawę o historycznych koloniach i osiedlach robotniczych w Sosnowcu – które, aczkolwiek historyczne, są nadal zamieszkałe. Może się nawet, przy pewnej dozie szczęścia okazać, że mieszkamy w takim „historycznym” miejscu, poznamy więc uproszczoną wersję historii własnego domu.&lt;br /&gt;Innym poschoenowskim pałacem jest siedziba Sądu Rejonowego w Sosnowcu, budynek tyle okazały, co nieprzystający do swej dzisiejszej roli nowoczesnego budynku pozostającego we władaniu bogini z przepaską na oczach i mieczem. Niestety, w związku z permanentnymi brakami „w kasie” i wynikającym stąd niedoinwestowaniem stan budynku nie jest najlepszy, choć trwają pewne prace remontowe. &lt;br /&gt;Fragmenty nagrobków rodziny Schoenów możemy też zobaczyć na cmentarzu ewangelickim w Sosnowcu, przy ul. Smutnej.&lt;br /&gt;&lt;table style="width:auto;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/JddAAo_0uD5GMIIVtKo_ZQ?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_6jzRx8Wg1Ps/SIcYsyCvOFI/AAAAAAAAAjU/_43_FiDSfJw/s144/cmentarz%20ewangelicki.02.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family:arial,sans-serif; font-size:11px; text-align:right"&gt;Od &lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/Nekropolis?feat=embedwebsite"&gt;Nekropolis&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;Zamek Sielecki to obecnie Sosnowiecki Centrum Sztuki warte uwagi w związku z wystawą zdjęć dokumentującą historię miasta w okresie II wojny światowej. Historię zamku możemy poznać tutaj: &lt;a href&gt;http://sosnowiec.cmdok.dt.pl/default.aspx?docId=4804&lt;/a&gt; i choć nie wydaje się by był znaną historycznie warownią, to jednak ma historycznie polskie „korzenie”.&lt;br /&gt;Równie znani jak ród Schoenów są Dietlowie, również poniemieccy przemysłowcy, którzy podobnie jak ich pobratymcy inwestowali w przemysł włókienniczy. Pokolenie panów i pań w średnim wieku dobrze pamięta Politex ( nazwa obecna ), przędzalnię czesankową na ul. Żeromskiego, ze stojącym obok, a wkomponowanym urbanistycznie kościołem ewangelickim i położonym vis a vis pałacem Dietla oraz budynkami mieszkalnymi dla pracowników przędzalni. Na sosnowieckim cmentarzu ewangelickim do dziś stoi mauzoleum Dietlów, najbardziej „reprezentacyjny” grobowiec cmentarza. Nieco dalej, w kierunku Pogoni, na przeciwległym krańcu ulicy Żeromskiego znajduje się dawna – ufundowana też przez Dietlów - Szkoła Realna, później Liceum im. S. Staszica, a obecnie Wydział Informatyki i Nauki o Materiałach Uniwersytetu Śląskiego. Do dziś wykorzystywana jest tylko część budynków dawnego Politem-u, m.in. przez lokalny Komisariat Policji, budynek szkolny i budynki mieszkalne. W pałacu Dietla udostępniono „wstępnie” część ekspozycji, widoczne są prace renowacyjne zarówno w budynku ( m.in. w sali łaziebnej ) jak i renowacja mebli. Pałac Dietla w przeszłości gościł m.in. sosnowicką Szkołę Muzyczną.&lt;br /&gt;&lt;table style="width:auto;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/PUK1cHNKME8wP5_IQmZIvA?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_6jzRx8Wg1Ps/SIcYshEGkfI/AAAAAAAAAjM/MMnsJUSpTu8/s144/cmentarz%20ewangelicki.01.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family:arial,sans-serif; font-size:11px; text-align:right"&gt;Od &lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/Nekropolis?feat=embedwebsite"&gt;Nekropolis&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;W ramach tego „zabytkowego” dnia, choć poza oficjalnym programem zobaczyć też możemy dworzec kolejowy w Maczkach z położonym vis a vis porzuconym budynkiem ( ruiną ) dawnej szkoły zawodowej – podobno kolejowej oraz pełniący obecnie funkcję mieszkalną dawny budynek austriackiej straży granicznej na ul. Mostowej w Sosnowcu – Jęzorze ( zaraz za mostami na dojeździe do Fashion House ). Dworzec kolejowy w Sosnowcu maczkach obecnie jest raczej porzucony, ma zamurowane okna, ale w przeszłości pełnił ważną funkcję i w czasach przed I wojną światową położony był bardzo blisko granicy, miał w nim nawet podobno swoje apartamenty rosyjski car. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/SosnowiecMiastoGra?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_6jzRx8Wg1Ps/SqX-QBeGyYE/AAAAAAAAF5Y/i-dTwmPCF9w/s160-c/SosnowiecMiastoGra.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/SosnowiecMiastoGra?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Sosnowiec ( Miasto gra )&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Epilog:&lt;br /&gt;Historia i czas różnie obchodzą się z pozostałościami włókienniczo – przemysłowej sosnowieckiej przeszłości. Część budynków jest we względnie dobrym stanie i użytkowana jest do chwili obecnej, choć ich rola jest inna niż zakładana przy budowie. Niektóre budynki, zwłaszcza te przemysłowe są albo ruiną, albo też wykorzystywane są inaczej, niźli pierwotnie. Szkoda tylko, że ich włodarze nie myślą o przyszłości tych budynków. Przecież chociażby maczkowski dworzec kolejowy można spróbować sprzedać i mogłyby w nim powstać mieszkania – wymaga to co prawda znacznych inwestycji, ale tego rodzaju lokale są modne ( vide, tzw. lofty ). Przyznać wszak trzeba, że czasy prosperity maczkowskiego kolejnictwa minęło wraz z upadkiem zaborców, a budynek dworca można inaczej wykorzystać. Niezmiennie natomiast wykorzystywane są zgodnie z ich pierwotnym przeznaczeniem budynki mieszkalne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-7822196079351819183?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/7822196079351819183/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=7822196079351819183' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/7822196079351819183'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/7822196079351819183'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2009/09/sosnowiec-miasto-gra.html' title='Sosnowiec ( Miasto gra )'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/_6jzRx8Wg1Ps/SIcYsyCvOFI/AAAAAAAAAjU/_43_FiDSfJw/s72-c/cmentarz%20ewangelicki.02.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-8924176368624088094</id><published>2009-08-25T14:20:00.003+02:00</published><updated>2009-08-25T14:23:31.514+02:00</updated><title type='text'>Warszawa da się lubić ?</title><content type='html'>Warszawa da się lubić ? Nie należę do ludzi, którzy na co dzień żyjąc i mieszkając w Warszawie wciąż to miasto krytykują, za drożyznę, za „korki” na drogach, a tak naprawdę do Warszawy przyjechali w nadziei rozwoju zawodowego, lepszej pracy a nawet zamieszkania na stałe w wielkim mieście. Zawsze mieszkałem w dużych miastach, nie przeraża, ani nie „dołuje” mnie ruch uliczny, tłumy pędzące po ulicach i miejska anonimowość. Jeżeli ktoś decyduje się na przyjazd do Warszawy, to wszak uwzględnia te aspekty stołecznego życia. Warszawę można zatem polubić jak każde miasto, gdzie mieszkamy, a zresztą, czy dobrze się mieszka w mieście, którego nie lubimy ... ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/Warszawa?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_6jzRx8Wg1Ps/SMpx6ra-B5E/AAAAAAAAFSI/Zp8We_TZi78/s160-c/Warszawa.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/Warszawa?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Warszawa&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-8924176368624088094?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/8924176368624088094/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=8924176368624088094' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/8924176368624088094'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/8924176368624088094'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2009/08/warszawa-da-sie-lubic.html' title='Warszawa da się lubić ?'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/_6jzRx8Wg1Ps/SMpx6ra-B5E/AAAAAAAAFSI/Zp8We_TZi78/s72-c/Warszawa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-6795929295744737189</id><published>2009-08-17T16:17:00.001+02:00</published><updated>2009-08-17T16:19:13.080+02:00</updated><title type='text'>Nie wszystko złoto co się świeci …</title><content type='html'>Rzecz jednak nie o szlachetnym kruszcu, a umyśle człowieka. „Idąc” przez życie co pewien czas podejmujemy decyzje, których wpływ na to co obecnie robimy, czy też kim jesteśmy jest marginalny, bądź też nie jesteśmy w stanie przewidzieć wpływu tych decyzji na nasze przyszłe życie. Takie „niespodzianki” niesie nam decyzja o ślubie, wyborze pracy – choć tą łatwiej zmienić, nawet jeżeli nie na wymarzoną, to na pewno na inną. Czasami okazuje się, że to co przed laty uważaliśmy za słuszne, po kilku(nastu) latach okazuje się być błędem, którego nijak nie możemy naprawić. Wychodzi tu nasz ludzki determinizm, w decyzji, którą podjęliśmy przez laty, szukamy źródła naszego (nie)szczęścia, rozpamiętujemy „co by było gdyby…”. I choć to smutne, nic nie potrafimy tu poradzić, bo już na nasze wielkie szczęście czasu cofnąć nie potrafimy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-6795929295744737189?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/6795929295744737189/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=6795929295744737189' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/6795929295744737189'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/6795929295744737189'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2009/08/nie-wszystko-zoto-co-sie-swieci.html' title='Nie wszystko złoto co się świeci …'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-7693435483406295483</id><published>2009-08-14T12:30:00.004+02:00</published><updated>2009-08-14T12:36:27.693+02:00</updated><title type='text'>Jak nasze państwo wspiera ubogich – ciałem i duszą – oczywiście …</title><content type='html'>Jak nasze państwo wspiera ubogich – ciałem i duszą – oczywiście … bo wszak nasze państwo wspiera zarówno sferę ducha, jak i ciała swego, jakby nie było będącego beneficjentem budżetu, obywatela. Niektórym z nas zdawać by się mogło, że sfera ducha nie wymaga wsparcia finansami publicznymi, ale tak faktycznie nie jest. Polska, jak pewnie i inne państwa tzw. cywilizacji zachodniej bardzo ulgowo, przynajmniej pod względem fiskalnym, traktuje kościoły i związki wyznaniowe. Kościół katolicki nie chwali się też czy i jakie mienie odzyskał przez ostatnie 20 lat, ani też, czy i w jaki sposób państwo współfinansuje emerytury i renty kościelne ( np. 80 % - 100% składki na ubezpieczenie emerytalne katolickiego duchownego finansuje Fundusz Kościelny, pozostający na wyłącznym utrzymaniu budżetu państwa, prawdziwy bajer – art. 16 ust. 1 ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych ). To, jakby nie było publiczne wsparcie, ma jednak tę cechę, że jest dostępne wszystkim wyznawcom danej religii, a przynajmniej tym korzystającym z jej usług a czasami też pomocy. Dużo mniej sprawiedliwie, by nie rzec dyskryminująco wobec tych co beneficjentami budżetu nie są kształtuje się polityka państwa w zakresie permanentnego „dotowania” niektórych uprzywilejowanych grup ludności. O ile względnie zrozumiałe i powszechnie aprobowane jest utrzymywanie przez państwo instytucji renty socjalnej ( &lt;span style="font-style:italic;"&gt;ustawa z dnia 27 czerwca 2003 r. o rencie socjalnej&lt;/span&gt; ), to już wydatki publiczne na KRUS-u ( &lt;span style="font-style:italic;"&gt;ustawa z 20 grudnia 1990 r. o ubezpieczeniu społecznym rolników &lt;/span&gt;) są nadmiernie rozbudowane. Zasygnalizować tylko należy, iż składka kwartalna na FER, na każdego ubezpieczonego w myśl powołanej ustawy wynosi 30 % najniższej emerytury wypłacanej przez ZUS ( art. 17 ust. 1 i art. 6 pkt 6 i 7 oraz art. 40 cyt. ustawy ), podczas, gdy ta sama składka ( emerytalna i rentowa ) w przypadku pracownika wynosi ponad 25 % podstawy wymiaru składki ( czyli, przychodu ) w stosunku miesięcznym ( art. 15 – 22 &lt;span style="font-style:italic;"&gt;ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych&lt;/span&gt; ). Składa rolnicza na ubezpieczenie chorobowe ( wypadkowe i macierzyńskie ) dla rolników również ustalana jest kwartalnie, kwotowo na mocy stosownego obwieszczenia Prezesa KRUS ( i w III kwartale 2009 r. wynosi 90 zł – zaiste znaczna to kwota ), a ta sama składka dla pracownika wynosi pomiędzy 2,85 % a 10,57 % podstawy wymiaru ( przychodu ) miesięcznie, a pamiętać należy, że rolnicy dysponują jeszcze innymi formami wsparcia z publicznych pieniędzy ( tzw. renty strukturalne, dopłaty bezpośrednie, itp. ).&lt;br /&gt;To jednak nie wszystko, osoby o nie najlepszej kondycji finansowej, nie mający też pomysłu na życie mają też szansę skorzystać z pieniędzy publicznych wydawanych chociażby w ramach &lt;span style="font-style:italic;"&gt;ustawy z dnia 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej&lt;/span&gt; ( świadczenia pieniężne i rzeczowe, art. 36 ustawy ), &lt;span style="font-style:italic;"&gt;ustawie z dnia 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy &lt;/span&gt;( m.in. art. 71 i nast. tej ustawy ).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-7693435483406295483?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/7693435483406295483/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=7693435483406295483' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/7693435483406295483'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/7693435483406295483'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2009/08/jak-nasze-panstwo-wspiera-ubogich-ciaem.html' title='Jak nasze państwo wspiera ubogich – ciałem i duszą – oczywiście …'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-3190619825118624316</id><published>2009-08-06T15:14:00.002+02:00</published><updated>2009-08-06T15:16:30.180+02:00</updated><title type='text'>imię moje</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Marek&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ang. Mark, Marcus, franc. Marc, hiszp. Marco, Marcos&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Marek&lt;/span&gt; jest imieniem pochodzenia łacińskiego. Podobnie jak Marcin wywodzi się od imienia rzymskiego boga Marsa i także oznacza mężczyznę poświęconego Marsowi, należącego do Marsa. W Polsce imię to jest nadawane od średniowiecza i nadal jest bardzo popularne. Dziś imienia Marek używa 401 497 Polaków (w 2001 r. - 443 861). Według astrologów Marków charakteryzuje temperament wojownika. Są oni niecierpliwi, energiczni, mają dużą wyobraźnię. Kochają podróże i wszelkie zmiany. Imię to jest najbardziej odpowiednie dla osób urodzonych pod znakiem Barana. Po Marku ulewa, to zwykle potem dogrzewa. Gdy Marek z mrozem przybywa, babie lato krótkie bywa. Kiedy Marek skwarem zieje, w maju kożuch nie dogrzeje. Na Świętego Marka sieje się ostatnia jarka. Na Świętego Marka nie ma co włożyć do garnka. Jak na Marka pot ocierasz, w Serwacego kożuch wdziewasz.&lt;br /&gt;Święty Marek Ewangelista (I w. n. e.) - według tradycji chrześcijańskiej autor Ewangelii Marka oraz uczeń i tłumacz św. Pawła. Legendy mówią także, że św. Piotr wysłał go do Egiptu jako biskupa Aleksandrii. Święty Marek zakładał tam nowe gminy chrześcijańskie i poniósł męczeńską śmierć. W IX w. przewieziono jego relikwie do Wenecji i wybudowano Bazylikę św. Marka. Święty Marek jest m.in. patronem pisarzy, notariuszy, murarzy, robotników budowlanych, szklarzy, wikliniarzy oraz hodowców bydła. Wzywany jest w czasie burzy i gradobicia, a także w prośbach o dobrą pogodę i dobre żniwa oraz w razie nagłej śmierci. W ikonografii przedstawia się go siedzącego nad księgą, często towarzyszy mu lew. Dzień św. Marka obchodzony jest 25 kwietnia, w Wenecji - 25 czerwca, natomiast w Kościele greckokatolickim 11 stycznia.&lt;br /&gt;Marek Kondrat - aktor filmowy, telewizyjny i teatralny. Jest jednym z najpopularniejszych polskich aktorów. Zadebiutował w filmie, gdy miał jedenaście lat w "Historii żółtej ciżemki". Od tej pory zagrał w ponad stu filmach, m.in. w "Zaklętych rewirach", "C. K. Dezerterach", "Panu Tadeuszu" czy "Dniu świra". Jest znawcą, kolekcjonerem i importerem win. W marcu 2007 r. postanowił zakończyć karierę aktorską i poświęcić się swoim pasjom.&lt;br /&gt;Imieniny:  24 II;  5 III;  13 III;  24 III;  29 III;  10 IV;  11 IV;  25 IV;  28 IV;  8 V;  18 VI;  7 IX;  28 IX;  7 X;  22 X;  24 X;  5 XI;  16 XI;  22 XI; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;dane pochodzą z portalu: edziecko.pl&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-3190619825118624316?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/3190619825118624316/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=3190619825118624316' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/3190619825118624316'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/3190619825118624316'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2009/08/imie-moje.html' title='imię moje'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-5782535368664786009</id><published>2009-07-12T15:28:00.004+02:00</published><updated>2009-07-12T15:40:13.906+02:00</updated><title type='text'>przysłowia mądrością narodów ...</title><content type='html'>co prawda &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;nie szata zdobi człowieka&lt;/span&gt;, ale czyż nie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;jak Cię widzą, tak Cię piszą&lt;/span&gt; ???&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-5782535368664786009?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/5782535368664786009/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=5782535368664786009' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/5782535368664786009'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/5782535368664786009'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2009/07/przysowia-madroscia-narodow.html' title='przysłowia mądrością narodów ...'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-3826086237233259692</id><published>2009-06-24T16:01:00.036+02:00</published><updated>2009-07-06T12:40:37.853+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Londyn'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='turystyka'/><title type='text'>Londyn cz. 2 czyli o wakacjach AD 2009</title><content type='html'>London part. 2, zatem o wakacjach AD 2009. &lt;br /&gt;Do Londynu, jak zwykle przylecielim samolotem rejsowym Airbus A320 lotem Wizz Air z Pyrzowic ( Katowice Airport ). Nie obyło się jednakże bez zgrzytu :( . Nadając bagaż rejestrowany pracownik obsługi lotniska stwierdził, że mam tylko dwa bagaże. Ja sam bylem przekonany, ze trzy, ale ... ??? Najpierw chciałem się przepakowywać, ale po chwili zastanowienia przypomniałem sobie, ze zapłaciłem za trzy sztuki. Po małych perypetiach miałem już nawet stosowny wydruk i co się okazało ... dramat nieporozumienia. Moja żona ( a leciałem z żoną i dwojgiem dzieci ) ma dwa nazwiska i jeden, ten trzeci bagaż był na nią. Chciałem obsłudze lotniska podać numer rezerwacji lotu, ale nie wykazano zainteresowania, cała afera to zatem jeden dramat nieporozumienia, moim zdaniem nieprofesjonalna jakość obsługi lotniska. Przyznam, że nie odpowiadał mi standard tej obsługi. Reszta odlotu, lotu i przylotu nie odbiegała już od standardu. Może tylko przez ten kryzys samolot był prawie pełen pasażerów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie od rzeczy, dla dalszej części opisu będzie zapamiętanie kursu funta, w trakcie naszego pobytu 1 GBP można było w kraju kupić za ok. 5,25 - 5,30 PLN. W Wielkiej Brytanii możemy spotkać się jeszcze ze szkockimi funtami, to normalny, obiegowy środek płatniczy. Co do obiegowych monet to tylko przypomnieć warto, że angielskie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;coinsy&lt;/span&gt; nie odzwierciedlają polskiego porządku, są nie tylko okrągłe, ale też siedmioboczne, ich wielkość ma się nijak do nominału ( najmniejsza jest moneta 5-cio pensowa, a największa ... z okrągłych to chyba 2 GBP, a z siedmiobocznych 50-pensowa ). Do najcięższych monet należy natomiast jednofuntówka ( kilka takich i portfelik należycie reaguje na prawo grawitacji ). Również na awersie ( a może rewersie ) jest co prawda królowa Elżbieta II, ale na tej drugiej stronie już różne "obrazki". Warto też pamiętać, że minimalne wynagrodzenie w Wielkiej Brytanii nie jest niższe niż 5,45 GBP/h ale nie przekracza 6 GBP/h, a płaci się je z zasady tygodniowo ( wynagrodzenie miesięczne otrzymuje chyba dopiero średnia kadra menadżerska i im pochodne stanowiska ).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/LondynAD2009?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_6jzRx8Wg1Ps/Sk5tnxhgWfE/AAAAAAAAEfQ/CPAvmVJZ9zE/s160-c/LondynAD2009.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/LondynAD2009?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Londyn AD 2009&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Londyn zaczelim powtórkowo autobusem linii Greenline nr 757 z lotniska Luton wysiadając na Marble Arch w drodze do Tower Hamlets ( ichniejsza dzielnica ). Autobus z lotniska to koszt 53 GBP ( dwie osoby dorosłe + dziecko ), ale wiedzieć należy, iż zniżek udziela kierowca. W porównaniu z rokiem 2008 zaszły jednak pewne korzystne zmiany, pre-paidową oysterkę można "doładować" w automacie obsługującym język polski. Po Londynie najlepiej poruszać się środkami komunikacji publicznej z których polecam metro ( tube ) i DLR, wszelkie ważne informacje można znaleźć w języku polskim na stronie &lt;a&gt;http://www.tfl.gov.uk/tfl/languages/polski/ &lt;/a&gt; . W londyńskim metrze są zresztą dostępne schematyczne plany metra, linii autobusowych oraz całkiem sporo ulotek informujących o planach remontowych i sposobach płatności. Po przyjeździe na miejsce udalim się na zakupy, dla bezpieczeństwa do sklepu samoobsługowego - do koszyka wkładamy sami, a na wyświetlaczu kasy widnieje kwota rachunku, gadać nie trzeba :). Zakupy w sklepie sieci Iceland ( taki mały market ) okazały się natomiast ... nie w pełni satysfakcjonujące, bo terminal płatniczy nie przyjął mojej polskiej chipowej karty kredytowej, trza było zapłacić gotówką. &lt;br /&gt;Potem już relaksujący popołudniowo-wieczorny spacer nadbrzeżami Tamizy w kierunku Docklands.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako, że to nasz drugi pobyt w stolicy Brytyjskiego Imperium, spojrzeć wypada na inne mniej lub bardziej ciekawe i znane miejsca tego wielkiego miasta. Londyn jest miastem wielokulturowym i "kolorowym". Choć pewnie ma to jakieś odzwierciedlenie w dzielnicach, to udając się na jakąkolwiek wycieczkę na pewno spotkamy ludzi chyba wszystkich ras zamieszkujących ziemię - białych, murzynów - poprawnie politycznie zwanych afroanglikami :), hindusów i pozostałych mieszkańców subkontynentu indyjskiego, skośnookich mieszkańców dalekiej Azji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poznając londyńskie atrakcje udaliśmy się do &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ZOO&lt;/span&gt;, położonego za Regent's Parkiem. Ta wycieczka niestety nie była darmowa, za dorosłego - bilet normalny ( adult ) skromne 18,50 GBP, za 11-letnie dziecko 15,00 GBP. Moim zdaniem trochę przereklamowany przybytek, ale czego anglikom nie można ująć, to wartość edukacyjna placówki. Mamy zatem nie tylko zwierzaczki ale też budyneczek z bliskimi nam wszystkim domowymi gryzoniami ( np. szczur w mikrokomórce ), robaczkami ( np. karaluchy pałętające się po brudnej mikrokuchni ) czy choćby mrówkami. Gdyby chorzowskie ZOO miało takie środki, a może lepszego managera, to byłoby znacznie lepsze. Jest po prostu bardziej przestronne, no i w londyńskim ZOO jest trochę jak w angielskim parku - trawka służy nie do palenia ( ups ), ani też nie rośnie sobie jako element krajobrazu, lecz jest przeznaczona dla ludzi - można po niej chodzić, na niej siedzieć lub leżeć i nikomu nie przychodzi do głowy upominać bywalców o niedopuszczalności takiego zachowania.&lt;br /&gt;Na Regent Canale, zaraz za ZOO można natomiast zobaczyć barki mieszkalne i ... kajakarzy :).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;London Eye&lt;/span&gt; - również nie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;free&lt;/span&gt;, choć podobno nie tak drogo jak przed kryzysem ( dorosły - 17,00 GBP a dziecko 8,50 GBP ). Londyn &lt;span style="font-style:italic;"&gt;prawie&lt;/span&gt; z lotu ptaka wygląda bardzo metropolitarnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Hamleys&lt;/span&gt; to ... taki wielki sklep z zabawkami i ... niczym więcej. Wpuść tam dzieciaka, a parę godzin z głowy :).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Greenwich&lt;/span&gt; dzielnica Londynu znana głównie z &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;południka O stopni&lt;/span&gt; przebiegającego przez Royal Obserwatory Greenwich ( Królewskie Obserwatorium Astronomiczne ) i znacznie mniej z Old Royal Naval College ( obecnie University of Greenwich ), Queen's House, National Maritime Museum ( Narodowe Muzeum Morskie ) oraz Cutty Sarka. Nie wszyscy wiedzą, że południk w Greenwich ( zero stopni długości geograficznej ) wyznaczono umownie dopiero w 1884 r. Nie zachwyca natomiast muzeum morskie, choć jest &lt;span style="font-style:italic;"&gt;free&lt;/span&gt;. Trochę eksponatów z bogatej historii brytyjskiego podboju świata dokonywanego wszak przez morza i oceany i historii z tym związanej ( m.in. rozwój portów, eksploracja biegunów, handel niewolnikami i walka z nim, znaczenie i rozwój floty handlowej ). W muzeum można się też "popływać" trenażerem statku w różnych portach i ich okolicach. W niegdysiejszej Królewskiej Szkole Morskiej mieści się obecnie uniwersytet i zwiedzającym udostępniono właściwie tylko &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Painted Hall&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Chapel&lt;/span&gt; ( kaplicę ). Na terenie szkoły istniał szpital dla weteranów i Painted Hall miał być pierwotnie jadalnią jednak dla pensjonariuszy, jednakże praktycznie nie był jako taki wykorzystywany. W Domu Królowej nie byliśmy, natomiast Cutty Sark spłonął w 2007 r. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z "ważnych" muzeów zwiedziliśmy jeszcze &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Natural History Museum&lt;/span&gt; ( Muzeum Historii Naturalnej ) które mnie osobiście też trochę rozczarowało, choć jestem pod wrażeniem walorów edukacyjnych i popularyzatorskich. Muzeum mieści się w wielkim budynku i pozwala zapoznać się z rozwojem życia na ziemi i samą ziemią oraz człowiekiem ( włącznie z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"making human"&lt;/span&gt; ). Muzeum jest &lt;span style="font-style:italic;"&gt;free&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Londynie polecam spróbować &lt;span style="font-style:italic;"&gt;traditional breakfast&lt;/span&gt; ( śniadanie ) i tradycyjnego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;fish and chips&lt;/span&gt; na obiad, do którego można się napić ( choćby polskiego ) piwa w którymś z barów sieci &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ALL BAR ONE&lt;/span&gt; lub pubów sieci &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;JD WETHERSPOON&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówią, że wyjeżdżając trzeba zostawić coś, by do tego miejsca wrócić. Nam zostało Tower of London i Science Museum :).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie zamieszczone informacje mają prywatny, niewiążący charakter.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-3826086237233259692?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/3826086237233259692/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=3826086237233259692' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/3826086237233259692'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/3826086237233259692'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2009/06/londyn-cz-2-czyli-o-wakacjach-ad-2009.html' title='Londyn cz. 2 czyli o wakacjach AD 2009'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_6jzRx8Wg1Ps/Sk5tnxhgWfE/AAAAAAAAEfQ/CPAvmVJZ9zE/s72-c/LondynAD2009.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-5104320748210114989</id><published>2009-06-12T14:37:00.007+02:00</published><updated>2009-06-12T15:04:04.959+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prawo wyborcze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Eurowybory 2009'/><title type='text'>Eurowybory 2009</title><content type='html'>Dlaczego nie głosowałem w Eurowyborach AD 2009 ? Kilkukrotnie przemyślałem i przegadałem temat. Wszak prawo wyborcze to prawo do głosowania ( czynne ) i bycia wybieranym ( bierne ), a oba bywają nazywane obywatelskim obowiązkiem, ale w kontekście wolności jest też prawem do niewybierania i nie stawania w wyborach jako kandydat "do fotela". Ja skorzystałem właśnie z tej możliwości. Takie podejście do wyborów narastało we mnie od dłuższego czasu, co najmniej od kilku ostatnich wyborów. &lt;br /&gt;Dlaczego tak się stało ... ?&lt;br /&gt;Pamiętajmy, że zarówno parlamentarzyści w Strasburgu jak i krajowi ( posłowie i senatorowie ) nie są w żaden sposób związani dyrektywami swoich wyborców, nie można ich odwołać. To źle, bo populistami nie przestają być, a mogą zasłaniać się pojęciem dobra publicznego, którego zmierzyć nie sposób.&lt;br /&gt;Ordynacja wyborcza przyznaje też prawo wyborcze wszystkim Polakom, to dobrze, ale tworzy obwody wyborcze poza terytorium RP i to źle. Nie widzę żadnego powodu, by o przyszłości Polski mieli decydować ludzie, którzy w kraju nie zamieszkują. Wszak wystarczałoby, by głosowanie odbywało się tylko na macierzystym terytorium RP, bez terytoriów placówek dyplomatycznych, a już tym bardziej miejsc położonych poza terytorium RP. Wybory to prawo, a nie obowiązek, a ich data ogłaszana jest ze znacznym wyprzedzeniem, każdy zatem ma szanse uczestniczenia w nich w Polsce, a ci, którzy z jakichkolwiek przyczyn są poza granicami kraju, jak żołnierze na misjach, dyplomaci - mieli wolną wolę wybierając taki zawód, a podejmując taką, a nie inną decyzję określili swoje preferencje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O Parlamencie Europejskim można poczytać tu: &lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.europarl.europa.eu/news/public/default_pl.htm?language=PL"&gt;http://www.europarl.europa.eu/news/public/default_pl.htm?language=PL&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-5104320748210114989?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/5104320748210114989/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=5104320748210114989' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/5104320748210114989'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/5104320748210114989'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2009/06/eurowybory-2009.html' title='Eurowybory 2009'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-7798557129137742650</id><published>2009-06-11T13:49:00.004+02:00</published><updated>2009-06-11T14:17:27.509+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szkoła'/><title type='text'>koniec szkoły już bliski ? nie, to tylko wakacje :)</title><content type='html'>Kończy się kolejny rok szkolny, mija prawie 10 miesięcy pracy uczniów polskich szkół. Jak pewnie wielu innych mam znajomych z "dziećmi" w różnym wieku - ten cudzysłów wynika z owego wieku dzieci. Zdecydowana większość chodzi jednak do szkół podstawowych i gimnazjum. Maj i czerwiec każdego roku szkolnego to czas egzaminów, testów, podsumowań, konferencji w szkołach i generalnie nerwowego końca roku szkolnego. Z tego co słyszę i co też popieram wynika, iż błędem była reforma systemu edukacji likwidująca niegdysiejsze ośmioklasowe szkoły podstawowe i zmieniająca system nauczania po szkole podstawowej. Teraz chyba za dużo wymaga się od dzieci w szkole podstawowej, tym bardziej, że chyba traumatyczne jest przejście z nijakiego nauczania zintegrowanego do lekcji przedmiotowych. Ilość wiedzy "wkładanej" dzieciom do głowy od początku czwartej klasy jest ogromna, a zakres pojęć z różnych przedmiotów znaczny. Choć tak naprawdę to szkoła powinna uczyć ( i wychowywać ) to jeśli dziecko ma pojąć cokolwiek - duży nakład pracy opiekunów dziecka jest konieczny, zatem ciężar edukacji przerzucany na nich. Jeśli jeszcze rodzice dziecka pracują, a dziecko w miarę normalne ( tzn. niezbyt chętne do nauki ) rok szkolny staje się edukacyjnym koszmarem. Podobnie, choć może z mniejszym nakładem pracy rodziców dziecka jest w gimnazjum. Tam już młodzież bywa bardziej świadoma konieczności uczenia się i wpływu posiadanej wiedzy oraz wyników "naukowych" na swoje życie.&lt;br /&gt;Przychodzi mi do głowy jeszcze jeden wniosek. Kiedyś, w "złych" komunistycznych czasach każdy Polak mógł w dowolnej chwili uzupełnić posiadane wykształcenie w systemie dziennym, wieczorowym lub zaocznym. Obecnie - niby też może- ale nie jest to już takie proste, nie wspominając o kosztach "takiej zabawy".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-7798557129137742650?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/7798557129137742650/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=7798557129137742650' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/7798557129137742650'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/7798557129137742650'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2009/06/koniec-szkoy-juz-bliski-nie-to-tylko.html' title='koniec szkoły już bliski ? nie, to tylko wakacje :)'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-8274394436649600180</id><published>2009-06-10T22:49:00.009+02:00</published><updated>2009-06-10T23:49:40.406+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pociąg pancerny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='turystyka'/><title type='text'>Warszawa cz.3 Muzeum Kolejnictwa i pociąg pancerny</title><content type='html'>5 czerwca 2009 r. po raz wtóry zwiedziłem warszawskie Muzeum Kolejnictwa, pierwszy raz byłem tam około stycznia 2008 r. Rodzi się pytanie, po co w tak krótkim czasie byłem w tym samym, niewiele zmieniającym się muzeum. &lt;br /&gt;Tytułem wstępu kilka słów o samym muzeum. Muzeum Kolejnictwa mieści się z starym ( byłym ) dworcu PKP Warszawa Główna, przy ul.Towarowej 1 niedaleko Placu Zawiszy. Ekspozycja plenerowa "w trawie" położona jest przy zachowanych peronach dworcowych.&lt;br /&gt;Wyjaśnienie ponownej obecności w muzeum jest wszak dość banalne, bo całkiem niedawno, wiosną po dłuższej kilkunastomiesięcznej nieobecności do muzeum wrócił &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pociąg pancerny&lt;/span&gt;. To prawdziwa europejska, może nawet światowa perełka, opancerzona lokomotywa spalinowa serii WR550 zbudowana w zakładach Schwarzkopf w 1942 r. wyposażona w silnik wysokoprężny MAN. Lokomotywa ta miała masę całkowitą 200 ton i praktycznie funkcjonowała jako jednostka bojowa Panzertriebwagen 16 na terenie okupowanej Polski. Z lokomotywą stoi artyleryjski wagon opancerzony pochodzenia poradzieckiego, wyposażony w niemieckie wieże obrotowe. Pociąg jest prawie oryginalny, prawie, ... bo nie zachowały się oryginalne armaty. Po zakończeniu działań wojennych całość brała udział w walkach z UPA, a od 1974 r. stanowi eksponat muzealny, to bezspornie najcenniejszy obiekt tego muzeum. Nieco dalej, "w trawce" przy zachowanych peronach jest całkiem spora ekspozycja parowozów, stoi poczciwy "Gagarin", kilka elektrowozów, naprawdę stare wagony i "spalinówki". Do niektórych parowozów można nawet wejść i zobaczyć jak kiedyś pracowali maszyniści. Dla młodzieży parowóz to pojazd w stylu retro, ja jednak pamiętam jak takie buchające parą i syczące "monstra" jeździły i ciężko pracowały.&lt;br /&gt;Wejście do muzeum kosztuje 6 PLN, a bilet foto 7 PLN :), chyba małe organizacyjne nieporozumienie, bo najpierw trzeba mieć zwiedzającego, potem dopiero fotoamatora ( by już o zawodowcach nie wspominać ).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Informacje to taborze zaczerpnąłem m.in. z publikacji pt. "Tabor kolejowy normalnotorowy", "Wybrane eksponaty ze zbiorów Muzeum Kolejnictwa w Warszawie", wyd. ZET, Wrocław 2005 oraz internetu ( m.in. &lt;a href="http://www.muzeumkolejnictwa.waw.pl/"&gt;http://www.muzeumkolejnictwa.waw.pl/&lt;/a&gt; ).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzealne foto znajdziecie tu:&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/MuzeumKolejnictwaIPociagPancerny?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_6jzRx8Wg1Ps/SilZR5jpwDE/AAAAAAAADmk/VHTtc4tHHn8/s160-c/MuzeumKolejnictwaIPociagPancerny.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/MuzeumKolejnictwaIPociagPancerny?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Muzeum Kolejnictwa i pociąg pancerny&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-8274394436649600180?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/8274394436649600180/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=8274394436649600180' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/8274394436649600180'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/8274394436649600180'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2009/06/warszawa-cz3-muzeum-kolejnictwa-i.html' title='Warszawa cz.3 Muzeum Kolejnictwa i pociąg pancerny'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_6jzRx8Wg1Ps/SilZR5jpwDE/AAAAAAAADmk/VHTtc4tHHn8/s72-c/MuzeumKolejnictwaIPociagPancerny.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-2969158333905728883</id><published>2009-05-12T10:37:00.002+02:00</published><updated>2009-05-12T10:38:43.699+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sen i sny'/><title type='text'>sen</title><content type='html'>Sen – każdemu z nas kojarzy się z relaksem, odpoczynkiem, wszyscy wiedzą też, że jest koniecznością życia, a ci, którzy czytali coś ze statystyki wiedzą również to, że przesypiamy średnio jakieś 30 % życia, a pozbawienie snu jest powszechnie znaną i uznaną torturą ( tzw. nieludzkim traktowaniem ). O tym, czym jest sen możemy poczytać w Wikipedii, albo też bardziej poważnych wydawnictwach i portalach. Mnie zawsze interesowało, czy można sen łączyć z „darem” przepowiadania przyszłości, czy to co śnimy ma jakieś odzwierciedlenie w naszym życiu, czy komuś przyśniła się własna śmierć, a nawet czy można nie śnić ( nie chodzi tu bynajmniej o sytuację, gdy wstajemy po śnie i nie pamiętamy co się nam śniło – to częste zjawisko, ale o sytuację, gdy nie śnimy niczego ). Wydaje mi się, że sen to czas, gdy nasz mózg pracuje po prostu mniej i wolniej, nie ma bodźców zewnętrznych i „wyrzuca” z siebie to co jest mu zbędne, nasze codzienne stresy i zgryzoty, to co nam utkwiło w (pod)świadomości. Od zarania ludzkości powstawały też senniki, przekazywane ustnie lub pisane mające pomóc nam interpretować sny, ale też służące wpływaniu na bojaźliwych bliźnich. Tak naprawdę nie wiemy ile z „sennikowej” wiedzy to zwykła szarlataneria, a jaka jej część wzięła się z wiedzy o człowieku, jego zachowaniach, ale też zwyczajach nim rządzących. Wszak człowiek to produkt społeczeństwa w jakim żyje, więc i jego zachowania są społecznie przewidywalne, a sen … chyba też ma coś z tego kim jesteśmy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-2969158333905728883?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/2969158333905728883/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=2969158333905728883' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/2969158333905728883'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/2969158333905728883'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2009/05/sen.html' title='sen'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-5058589076161729273</id><published>2009-03-27T12:49:00.003+01:00</published><updated>2009-03-27T12:58:38.916+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='turystyka'/><title type='text'>Kopice</title><content type='html'>Kopice - wieś koło Grodkowa na opolszczyźnie, obecnie niespełna tysiąc mieszkańców. Do Kopic zawitaliśmy w majowy weekend Roku Pańskiego 2008 r., żona gdzieś w internecie znalazła zdjęcia. To co w Kopicach warto zobaczyć to zespół pałacowo-parkowy, a właściwie to co z niego zostało - ruinę. &lt;br /&gt;Faktograficznie wygląda to tak, że po II wojnie światowej dotychczasowi właściciele tzn. Niemcy opuścili te tereny. Pałac nie ucierpiał jednakże w wyniku działań wojennych i Niemcy wyjeżdżając pozostawili go w całości z pełnym wyposażeniem. Obecny stan pałacu to wynik "dbałości" Polaków o mienie i tylko jedno z miejsc w Polsce, które opowiada jak wygrywając wojnę, można przegrać pokój.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcia dzisiejszych Kopic są tu: &lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.comhttp://lh5.ggpht.com/s/v/47.13/img/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/Kopice?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_6jzRx8Wg1Ps/Scy5QO-c6QE/AAAAAAAADKI/JcTFUPg9RIk/s160-c/Kopice.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/Kopice?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Kopice&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-5058589076161729273?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/5058589076161729273/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=5058589076161729273' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/5058589076161729273'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/5058589076161729273'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2009/03/kopice.html' title='Kopice'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/_6jzRx8Wg1Ps/Scy5QO-c6QE/AAAAAAAADKI/JcTFUPg9RIk/s72-c/Kopice.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-3091333128066633217</id><published>2009-02-20T11:18:00.010+01:00</published><updated>2009-02-21T01:34:49.176+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje 2007'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Hel'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='turystyka'/><title type='text'>Hel</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Hel&lt;/span&gt;, niespełna czterotysięczne miasto na samym końcu Polski, w przeszłości ważny ośrodek rybacki oraz wojskowy kraju, obecnie głównie turystyczny. Ciekawostką pozostaje, że polski garnizon na Helu bronił się przed Niemcami aż do 2 października 1939 r., był jednym z najdłużej bronionych skrawków terytorium II RP, również najdłużej, bo do 10 maja 1945 r. bronił się niemiecki garnizon Helu ( to najpóźniej wyzwolony skrawek powojennej Polski ). Do 1996 r. Hel był takim polskim „miastem zamkniętym”, co wynikało z wojskowego wykorzystywania terenów półwyspu. Obecnie wskutek zmian ustrojowych, ograniczenia aktywności wojskowej i zmian w funkcjonowaniu wojska sfera ta nie odgrywa już na Helu takiej jak niegdyś roli, a port wojenny często stoi pusty.&lt;br /&gt;Zmiany zachodzące w kraju, w tym „otwarcie” Helu zaowocowały też zmianami gospodarczymi w samym Helu. Zmniejszeniu uległa aktywność wojskowa i rybacka, znacznie wzrosła turystyczna. W samym mieście możemy zobaczyć pozostałości architektury XIX wiecznej i wcześniejszej, głównie na ul. Wiejskiej, port rybacko-pasażerski, fokarium i przez siatkę … zazwyczaj pusty port wojenny. Gdy jednak zechcemy poznać historię Helu możemy zobaczyć parę, co prawda postmilitarnych, ale jednak perełek. Tereny które zwiedzimy do niedawna były niedostępne, wykorzystywała je Marynarka Wojenna. &lt;br /&gt;Idąc portem rybackim, mijamy większe i mniejsze kutry, zabudowania przedsiębiorstwa rybackiego, co spacerem zajmie nam niecałe 10 min. Zaraz za portem, w zasięgu wzroku mamy cztery stanowiska ogniowe baterii 27 BAS z zachowaną rosyjską armatą kal. 100 mm typu B-34U. Całość zbudowano w II połowie lat 50-tych XX w. Baterię rozformowano w 1977 r. Idąc wzdłuż wybrzeża, przed baterią, przejdziemy stropem schronu - garażu dla reflektora tej baterii z 1957 r. ( budowla obecnie nie jest wykorzystywana i trudno ją dostrzec ). Dla lubiących spacery kawałek dalej dochodzimy do końca RP, w oddali, na morzu „buja się” tylko boja stanowiąca umowną granicę między wodami Morza Bałtyckiego i Zatoki Gdańskiej.&lt;br /&gt;Kto zna Hel, ten wie, że najważniejsza jest ul.Wiejska. Przy cyplowym krańcu ulicy możemy, oczywiście przez już otwartą bramę, wejść na ( były ) teren wojskowy. Miniemy byłą wartownię i dalej prosto dojdziemy do Zapasowego Punktu Kierowania Ogniem pochodzącego z 1948 r., nadbudowanego na fundamencie niemieckiego radaru „Wurzburg – Riese”. Możemy nawet wejść na samą górę ( całość wygląda jak betonowa wieżyczka ). Posuwając się dalej dochodzimy do przedwojennego stanowiska 31 Baterii Artylerii Nadbrzeżnej im. H. Laskowskiego zaadoptowanego dla potrzeb rosyjskiego działa kal. 130 mm typu B-13 ( tak powstała powojenna 13 BAS ). Jest to kolejna perełka Helu, działo jest dostępne, ma widoczny „parasol”, można je dotknąć, wejść do środka schronu załogi. Baterię rozformowano w 1977 r. W okresie kampanii wrześniowej ta bateria była wyposażona w działa Boforsa kal. 152,4 mm ( jedno z zachowanych dział znajduje się w gdyńskim Muzeum MW, a drugie w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie ). Jeszcze trochę dalej, już przy samej plaży, na wydmach możemy dojrzeć stanowisko Baterii Przeciwlotniczej 7 Dywizjonu Artylerii Przeciwlotniczej Marynarki Wojennej – to takie, wystające z piachu i roślinności betonowe elementy. Cierpliwi być może spotkają tam helskiego dzika.&lt;br /&gt;Udając się natomiast w innym kierunku, na plażę pełnomorską zobaczymy bliźniacze stanowisko przedwojennej 21 Baterii Przeciwlotniczej. To taka żelbetonowa konstrukcja. W środku są  pomieszczenia załogi, na „dachu” miejsca po zainstalowanych w przeszłości działach kal. 75 mm f-my Schneider.&lt;br /&gt;Będąc na Helu możemy też zwiedzić latarnię morską. Ta obecnie stojąca to konstrukcja niemiecka, polską obrońcy Helu wysadzili w powietrze we wrześniu 1939 r. &lt;br /&gt;Jadąc drogą z Helu w kierunku „stałego lądu” może niecałe dwa kilometry za Helem skręcamy w las ( łatwo znaleźć to miejsce, latem zawsze parkuje przy drodze sporo pojazdów ). Wchodzimy w las po prawej stronie drogi ( tej, od strony Morza Bałtyckiego ) i idziemy może ok. 10 - 15 minut leśnym duktem, dochodząc do stanowiska „Bruno” Baterii Artylerii Nadbrzeżnej „Schleswig – Holstein” obecnie Muzeum Obrony Wybrzeża. Baterię zbudowali Niemcy po kampanii wrześniowej i uzbroili w działa kal. 406 mm. Na przełomie lat 1941/42 działa i pozostałe wyposażenie zdemontowano i przewieziono do Francji. Obecnie część budynków po baterii jest nadal wykorzystywana przez wojsko. Wewnątrz kompleksu koszarowo-bojowego znajduje się dość klasyczna „militarna” ekspozycja muzealna ( umundurowanie, wyposażenie, uzbrojenie, itp.). Ciekawostką pozostaje, iż na terenie kompleksu bateryjnego,już po odcięciu drogi ucieczki wypiekano chleb w prowizorycznym piecu na potrzeby wojska niemieckiego i ludności.&lt;br /&gt;Po drugiej stronie drogi ( tej, od Zatoki Gdańskiej ), również w lesie stoi 25 metrowa, 9-cio kondygnacyjna wieża kierowania ogniem tej baterii. Kubatura wieży, z uwagi na pewną szczupłość ekspozycji jest ciągle niewykorzystana.&lt;br /&gt;Zwiedzając helskie militaria nie sposób ograniczyć się do samego Helu. Przy helskiej drodze, koło Jastarni ( między Władysławowem a Jastarnią ) znajdziemy bunkry Ośrodka Oporu „Jastarnia”. Z zewnątrz możemy zobaczyć cztery główne schrony: „Sokół” od strony zatoki, „Sabała” mniej więcej pośrodku półwyspu oraz „Saragossa” i „Sęp” od strony morza, a zwiedzić tylko „Sabałę” ( w środku małe muzeum obrazujące standardy służby i wyposażenia żołnierzy II RP – naprawdę warto ) i malowniczo, na samym skraju plaży położonego „Sępa” ( w środku pełno piachu, śmieci – polecam „szperaczom” ). Każdy ze schronów jest z zewnątrz odnowiony, a dwa, których nie możemy zwiedzać służą jako magazyny. Tu też mała ciekawostką – w czasie kampanii wrześniowej żaden ze schronów nie brał czynnego udziału w walkach tej kampanii, wojna do nich nie dotarła, bo Niemcy stanęli wcześniej.&lt;br /&gt;Hel jest też jedną z niewielu miejscowości, gdzie możemy wykąpać się zarówno na plaży pełnomorskiej, jak i od strony Zatoki Gdańskiej.&lt;br /&gt;Ile widziałem, tyle opowiedziałem. Dla pasjonatów militariów na półwyspie helskim znajduje się znacznie więcej miejsc wartych zobaczenia, miejsc zaniedbanych, porzuconych i zarośniętych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hel można pooglądać tu: &lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.com/f/img/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/Hel?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_6jzRx8Wg1Ps/SZ5XzfmnyPE/AAAAAAAAC8o/_BtUePQ8VmE/s160-c/Hel.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/Hel?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Hel&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-3091333128066633217?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/3091333128066633217/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=3091333128066633217' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/3091333128066633217'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/3091333128066633217'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2009/02/hel.html' title='Hel'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/_6jzRx8Wg1Ps/SZ5XzfmnyPE/AAAAAAAAC8o/_BtUePQ8VmE/s72-c/Hel.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-8400746725852071353</id><published>2009-02-06T22:56:00.001+01:00</published><updated>2009-02-06T22:59:50.539+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><title type='text'>moje 20-lecie</title><content type='html'>Prolog:&lt;br /&gt; Wiosną 1987 r. kończyłem szkołę związaną branżowo z górnictwem i miałem 20 lat. Wtedy wydawało się, że to kwitnąca branża, teraz wiemy, że jest raczej odwrotnie, zaś ówczesne socjalne rozpasanie górników odbija się nam czkawką do chwili obecnej. Wtedy też, do dziś „zachodzę w głowę”dlaczego uznałem, że lepiej iść do wojska wcześniej, niż później. Cała moja klasa, ponad 20 chłopa, poszła na studia ( mniejszość ) albo odrabiać wojsko na kopalnię ( większość ), a poza mną jeszcze tylko jeden kolega trafił do Ludowego Wojska Polskiego na 2 lata. Potem już oczywiście do wojska nikt z nich nie poszedł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozwinięcie:&lt;br /&gt; Gdy 4 czerwca 1989 r. odbywały się wybory ja kończyłem odbywanie zasadniczej służby wojskowej. Moim bezpośrednim przełożonym był starszy chorąży sztabowy, ale nie po szkole, tylko z awansu społecznego i … był normalny. Zebrał nas przed wyborami i powiedział, że on wierzy w wolne wybory, ale nie ma się ochoty tłumaczyć przed przełożonymi i oczekuje, że na wybory pójdziemy wszyscy. Poza tym, to nie interesuje go czy w ogóle, a jeśli tak to na kogo będziemy głosować. Jemu wystarczy, że podpiszemy listę wyborczą. Nie pamiętam na kogo głosowałem, a na pewno nikogo z wybieranych nie znałem i z niczym mi się nie kojarzyli. Niestety nie mogę o sobie dumnie powiedzieć, że w tamtym czasie byłem „wyrobiony” politycznie, albo, że po głowie chodziła mi konspiracja niepodległościowa – nic z tych rzeczy. Władza ludowa nie kojarzyła mi się źle, od początku stanu wojennego, przez całe lata 80-te ani razu nie wylegitymowała mnie Milicja Obywatelska, ani żadni inni panowie „w cywilkach”, chciałem to słuchałem Głosu Ameryki lub RWE, miałem paszport na KDL-e, słuchałem „Trójki” z Olejnikową i Niedźwiedzkim. Raz tylko, jeszcze na praktyce szkolnej widziałem jak zdejmowano flagę solidarności z wieży wyciągowej lub komina ( już nie pamiętam ) KWK Sosnowiec.&lt;br /&gt; Tak to prawie razem skończyło się moje wojsko i polska droga do socjalizmu,  dostałem się też na studia prawnicze. Część klasy z podstawówki i z technikum widziałem później na spotkaniach gdzieś na początku 2005 r., zanim jeszcze powstała „Nasza klasa”. Bywają klasy, w których połowa stanu osobowego wyjechała gdzieś za granicę Polski, a u mnie – do dziś tylko pojedyncze osoby.&lt;br /&gt; Jakie było te ostatnie 20 lat. W moim wypadku do koniec „krótkich spodenek” i wejście w wiek średni. Na 40-tkę żona puściła mi soundtrack z „40-latka”. Ostatnie dwie dekady to też dla mnie prawdziwy skok cywilizacyjny. Od telewizora „Rubin 714p” do …, no plazmy nie mam, ale też zwykły 21 calowy kolorowy telewizor mi wystarcza. Mam też komputer i dostęp do internetu, żona ma cyfrowy aparat fotograficzny, mamy kablówkę, ale o tym w 1989 r. nikt nawet nie marzył. Mamy też samochód i choć dziś to nic nadzwyczajnego ja pamiętam samochody na talony. Staliśmy się prawie globalną wioską, zawsze możemy sami zweryfikować co nam mówią inni – to jest prawdziwe osiągnięcie tych 20 lat, wolność, dostęp do informacji, samodzielność i samorządność. Dzisiejsi 20-latkowie mają znacznie więcej możliwości rozwoju niż ja i moi rówieśnicy te 20 lat temu, ale też mają coś, co kiedyś nie było tak widoczne, „wyścig szczurów”. Ludzie młodzi często uważają, że wszystko co mogą osiągnąć, powinno mieć miejsce przed 30-tką, a już na pewno przed 40-tką. Aktywni  i ambitni uczą się dużo, więcej niż ich rówieśnicy 20-cia lat temu, korzystają z kserokopiarek, skanerów i nawet nie pomyślą, że kiedyś mieliby szczęście mając kalkę, długopis, maszynę do pisania. Szybko też stają się ludźmi sukcesu i tylko czasami okazuje się, że mają już prawie 40-ci lat, ciągle są singlami, a chęć posiadania dziecka staje się sennym marzeniem. Na drugim biegunie są ci pasywni, źle wykształceni, wieczni klienci pomocy społecznej. Problemów nie mają tylko z jednym, coraz większą liczbą dzieci. To efekt wadliwej polityki rodzinnej państwa i niestety jeden z skutków ostatnich dwóch dekad.&lt;br /&gt; Dziwną jest natomiast polska polityka. Skąd ta teza ? W Europie Zachodniej, a do tej cywilizacji chcemy przecież przynależeć, prawica oznacza konserwatyzm, nie tylko światopoglądowy, ale też gospodarczy, sprzyjający kapitalizmowi i własności prywatnej. W Polsce prawica oznacza natomiast wyłącznie odwołujący się do katolicyzmu konserwatyzm światopoglądowy i socjalizm gospodarczy ( państwo z dużą dozą interwencjonizmu i elementów prosocjalnych ). Brakuje mi w polskiej polityce partii liberalnej, odwołującej się zarówno do wolności gospodarczej, jak i wolności osobistej oraz idei państwa liberalnego i neutralnego światopoglądowo.&lt;br /&gt; Bardzo żałuję, że polskie rządy nie prowadziły wspólnej polityki finansowej, monetarnej i nie wprowadziły Polski do strefy euro. Euro to wspólna waluta znacznej części Europy i spekulacja nią jest znacznie trudniejsza niż naszą, jedną walutą narodową. Gdybyśmy dziś byli w strefie euro, nie byłoby takich skoków kursów walut i gospodarka byłaby stabilniejsza.&lt;br /&gt; Prywatyzacja, nieco zapomniana, choć wciąż nośna społecznie problematyka. Należę niestety do tych, co z tego wielkiego tortu połowy lat 90-tych dostali owe przysłowiowe okruszki. W ramach programu powszechnej prywatyzacji dostałem jedno świadectwo udziałowe, dawno zapomniany przedmiot pożądania, które zresztą sprzedałem za ok. 150.000 zł ( przed denominacją ). Dzięki temu pojechałem na szkolenie w trakcie aplikacji.&lt;br /&gt; Co mnie drażni: rosnąca rola kościoła, to, że państwo nie promuje zaradności życiowej, uczciwego dorabiania się, tylko rozdyma sferę socjalną. Nie wymaga od ludzi by byli przydatni, tylko daje przeróżne zasiłki. Drażni mnie też moralność naszego społeczeństwa a szczególnie polityków i elit władzy, drażni mnie obecny system edukacji, głównie podział szkolnictwa na podstawowe i gimnazjalne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Epilog:&lt;br /&gt; „Obyś żył w ciekawych czasach”, mawiają ludzie dalekiego wschodu, choć podobno ma to źle wróżyć. Ja żyłem właśnie w takich czasach, za co Opatrzności jestem wdzięczny. Mogę nawet powiedzieć więcej. Dane mi było być uczestnikiem wydarzeń, które potrafiły zmienić świat. Może ten świat nie jest lepszy niż 20 lat temu, ale na pewno jest wolny, a każdy może tej wolności spróbować i ułożyć sobie życie ( prawie ) dowolnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-8400746725852071353?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/8400746725852071353/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=8400746725852071353' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/8400746725852071353'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/8400746725852071353'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2009/02/moje-20-lecie.html' title='moje 20-lecie'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-6274375990915858794</id><published>2009-01-07T12:00:00.009+01:00</published><updated>2009-05-22T11:51:25.088+02:00</updated><title type='text'>myśli niepozbierane</title><content type='html'>... a może rozbiegane :).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podstawowa prawda jest taka, że wszyscy ludzie kłamią, zmienną jest tylko jego ( kłamstwa ) przyczyna.&lt;br /&gt;Dr.House&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieczny jak Bóg nie będę, wietrzny jak ospa również nie, pozostaje mi zatem wcisnąć się w jakiś zakamarek świata tego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żyć i umierać należy tak, by po naszej śmierci zostały tylko dobre wspomnienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żadna śmierć nie jest godna.&lt;br /&gt;( przypisywane różnym ludziom i postaciom, m.in. dr.House'owi )&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pociski zmieniają rządy pewniej niż głosowanie.&lt;br /&gt;9 z filmu: Pan życia i śmierci )&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byłem kim jesteś, a jestem kim będziesz.&lt;br /&gt;( podobno cytat lub myśl chrześcijańska )&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-6274375990915858794?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/6274375990915858794/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=6274375990915858794' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/6274375990915858794'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/6274375990915858794'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2009/01/myli-niepozbierane.html' title='myśli niepozbierane'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-7842640665351073396</id><published>2008-11-24T22:30:00.006+01:00</published><updated>2008-11-25T21:24:30.786+01:00</updated><title type='text'>czeska Praga - part. 2</title><content type='html'>Opuścilim zamek na Hradczanach i jak rzekłem wcześniej ulicą loretańską doszlim na Strahow. Warta obejrzenia jest biblioteka w norbertańskim klasztorze na Strahowie, wstupne niestety płatne :). Po uczcie ducha przyszedł czas na ucztę ciała. Vis a vis stahowskiego klasztoru jest browar z knajpą ( coś a la nasz Spiż, tylko znacznie starsze ). Własne piwo ( Śv.Norbert ) lepiej wygląda niż smakuje, obiadek taki sobie - miałem nadzieję na knedliczki, a tu brambory z kurakiem, środek też na średnim poziomie. Lokal zrobiony raczej pod turystów i "lokali" lubiących piwo o oryginalnym smaku. &lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;minęło już trochę czasu i nie pamiętam dobrze chronologii, czytających o wybaczenie proszę :).&lt;br /&gt;Po obiadku Loreta, tamtejsze sanktuarium maryjne z Diamentową Monstrancją ( w środku nie wolno niestety fotografować !!! ). Jako, że Czesi nie są nadmiernie religijni, to i tłoku nie było. Stamtąd już tylko Nerudovą na Malostranską nam., trochę fotek po drodze, praskiej historii i na Most Karola. Myliłby się ten, kto myśli, że było urokliwie. Skromnie ujmując było tłoczno a most w renowacji. Dalej nasza przewodniczka niewiele mówiąc, a szybko idąc przeprowadziła nas przez St.Mesto na Vaclavske nam. Tu piwo po 90 CZK za 0,5 litra i pod pomnik, a dalej do Hotelu "Golf" na imprę :). &lt;br /&gt;Ostatniego dnia wycieczki było "staro-religijnie", zwiedzanie zaczęliśmy od Josefova, dzielnicy, gdzie kiedyś mieszkali Żydzi. Z miejsc wartych uwagi niech wymienię zabytkowy cmentarz żydowski i Synagogi Staro-Nową, Pinkasa i Hiszpańską. Nasz przewodnik twierdził, że w Czzechach była prawdziwa okupacja i prześladowania żydów, a w Teresinie był prawdziwy obóz koncentracyjny, ale nie potrafił podać, ilu ludzi tam zmarło. Magia niewiedzy :(. Stamtąd już tylko krok na Staromestske nam, pod Staromest.Radnice zobaczyć zegar Orloj ( po drodze oczywiście uproszczone zwiedzanie St.Mesta ).&lt;br /&gt;Na koniec pobytu w Pradze obiad "U Fleku" i pa, pa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.com/f/img/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/Praga#"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_6jzRx8Wg1Ps/SRARq8eOxAE/AAAAAAAACUY/LKynjkZ--rI/s160-c/Praga.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/Praga#" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Praga&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-7842640665351073396?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/7842640665351073396/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=7842640665351073396' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/7842640665351073396'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/7842640665351073396'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2008/11/czeska-praga-part-2.html' title='czeska Praga - part. 2'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_6jzRx8Wg1Ps/SRARq8eOxAE/AAAAAAAACUY/LKynjkZ--rI/s72-c/Praga.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-3150797040697333201</id><published>2008-11-13T11:25:00.003+01:00</published><updated>2008-11-13T11:55:50.483+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dzień Niepodległości AD 2007'/><title type='text'>Warszawa cz.2</title><content type='html'>Minęła właśnie 90-ta rocznica odzyskania niepodległości przez Polskę. Przyjęta nazwa Rzeczpospolita Polska oznacza oczywiście republikę. Przy tej okazji kilka uwag prywatnych. tegoroczne obchody jawią nam Józefa Piłsudskiego jako męża opatrznościowego, osobę, bez której odzyskanie niepodległości nie byłoby możliwe. Nic bardziej złudnego.&lt;br /&gt;Odzyskanie niepodległości przez Polskę to splot korzystnych okoliczności związanych z przegraną Niemiec i Austro-Węgier w I Wojnie Światowej, rosyjską rewolucją i dążeniami polskich patriotów ( bynajmniej, nie tylko Józefa Piłsudskiego ). Dążenia te, bez dwu wcześniej opisanych wydarzeń odniosły by prawdopodobnie skutek podobny do wcześniejszych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na tegorocznych obchodach nie byłem, fotki z zeszłego roku: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.com/f/img/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/DzieNiepodlegOCiAD2007#"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_6jzRx8Wg1Ps/SH2x0utlfaE/AAAAAAAAAUc/HmKjkgWnZmE/s160-c/DzieNiepodlegOCiAD2007.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/DzieNiepodlegOCiAD2007#" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Dzień Niepodległości AD 2007&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-3150797040697333201?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/3150797040697333201/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=3150797040697333201' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/3150797040697333201'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/3150797040697333201'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2008/11/warszawa-cz2.html' title='Warszawa cz.2'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/_6jzRx8Wg1Ps/SH2x0utlfaE/AAAAAAAAAUc/HmKjkgWnZmE/s72-c/DzieNiepodlegOCiAD2007.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-1410198359776536498</id><published>2008-11-02T18:37:00.011+01:00</published><updated>2008-11-02T19:00:51.143+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='turystyka'/><title type='text'>Pszczyna ( ponownie )</title><content type='html'>... czyli, po wtóre epilog do "polszczyzny swojszczyzny". Tym razem na jesiennie, bo 18 października 2008 r. i wyłącznie parkowo. Obeszlim park przy pszczyńskim pałacu, który wart jest odwiedzin. Tego dnia miało w nim zresztą sesję foto kilkanaście par młodych, co jest chyba samą z siebie dobrą reklamą.&lt;br /&gt;Niedaleko, za drogą jest też inna lokalna atrakcja - Zagroda Żubrów. Nazwa wskazywałaby, iż zobaczymy tam tylko żubry ( takie europejskie bizony ). Żubry co prawda rzeczywiście są, ale tylko dwa i raczej niechętne współpracy z turystami. Nazwa "Zagroda Żubrów" jest zresztą nieco myląca, a "mini ZOO" byłoby zbyt prowincjonalne. Poza żubrami są inne kopytne ( jelenie, sarny, itp ) i rzadkie wodne ptaki. Całość godna polecenia rodzicom z milusińskimi :).&lt;br /&gt;Dla wścibskich: park gratis, żubry: 6/3,5 PLN.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-1410198359776536498?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/1410198359776536498/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=1410198359776536498' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/1410198359776536498'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/1410198359776536498'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2008/11/pszczyna-ponownie.html' title='Pszczyna ( ponownie )'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-5556650527756788164</id><published>2008-11-02T00:41:00.012+01:00</published><updated>2009-01-16T11:53:22.304+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nekropolie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zaduszki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Święto Zmarłych'/><title type='text'>Święto Zmarłych</title><content type='html'>Święto Zmarłych, czas zadumy i refleksji, nieco melancholii, szczypta rodzinnego blichtru i doroczna smutnawa pańszczyzna.&lt;br /&gt;Lubię cmentarze, pewnie dlatego, że zmarli nie mówią :), a bardziej poważnie, pewnie dlatego, że świadczą o naszej przeszłości i przemijaniu, stanowią o tym, kim jesteśmy.&lt;br /&gt;Już dawno temu wygłosiłem tezę, że Święto Zmarłych to najbardziej polskie, rodzinne święto. Uwielbiamy własną, pełną mniej lub bardziej potrzebnych ofiar martyrologię, naszą piękną historię, w której więcej romantycznych i zmarłych bohaterów, niż "pracy u podstaw". Dziś też wolimy groteskowe protesty i całkiem poważnie wygłaszane pretensje do kogoś, kto nam coś zabrał, albo czegoś nie dał.&lt;br /&gt;Dobrze jak rodzinę, tą bliższą i dalszą widujemy częściej niż rzadko. Często się jednak zdarza, że okazją do rodzinnych spotkań są śluby ( które się wszakże skończyć kiedyś muszą ) i pogrzeby ( które ... zacząć się muszą ).&lt;br /&gt;Idąc na cmentarze palimy znicze, zanosimy chryzantemy, czasami się pomodlimy. Niewielu z nas o "jako-tako" wyrobionej moralności przyszłoby do głowy na cmentarze nie pójść, albo też czas na cmentarzu spędzić inaczej ( ot choćby wypić przy grobie "po jednym" za zmarłego ). "Odwiedzamy" zatem całkiem bliskich, choć nieżywych krewnych, ludzi, których lepiej lub gorzej, ale osobiście znaliśmy, a wreszcie tych,z którymi łączy nas ... człowieczeństwo. Znicze palimy na grobach i pod cmentarnymi krzyżami. Te ostatnie symbolizują wszystkich tych ludzi i te miejsca, gdzie chcielibyśmy albo powinni być, a z równych względów być nie możemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.com/f/img/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/Nekropolis?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_6jzRx8Wg1Ps/SXBlOapsqjE/AAAAAAAACWU/au7V6R5JG9I/s160-c/Nekropolis.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/Nekropolis?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Nekropolis&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-5556650527756788164?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/5556650527756788164/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=5556650527756788164' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/5556650527756788164'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/5556650527756788164'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2008/11/wito-zmarych.html' title='Święto Zmarłych'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_6jzRx8Wg1Ps/SXBlOapsqjE/AAAAAAAACWU/au7V6R5JG9I/s72-c/Nekropolis.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-8808039377552064207</id><published>2008-10-30T18:55:00.009+01:00</published><updated>2008-11-02T00:41:27.503+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przysłowia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powiedzenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='złote myśli'/><title type='text'>... bardziej elokwentni powiedzieli</title><content type='html'>Słuchasz Boga - jesteś człowiekiem wierzącym, rozmawiasz z Bogiem - jesteś chory psychicznie ( podobno dr Huose ).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobre przepowiednie i sny spełniając się rzadko lub wcale, złe - zawsze ( ??? ).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-8808039377552064207?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/8808039377552064207/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=8808039377552064207' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/8808039377552064207'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/8808039377552064207'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2008/10/bardziej-elokwentni-powiedzieli.html' title='... bardziej elokwentni powiedzieli'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-3076230840262625748</id><published>2008-10-15T14:45:00.039+02:00</published><updated>2008-10-31T19:11:14.714+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='turystyka'/><title type='text'>Czechy ( Kutna Hora i praski wstęp )</title><content type='html'>Czechy, państwo w środkowej Europie, ok. 10 mln. mieszkańców, członek Unii Europejskiej i układu z Schengen ( odcinek między Katowicami a Brnem większość przespała :), bo wyjazd był kole 5-tej AM ). Jesienią 2008 r. mieliśmy przyjemność uczestniczyć z żoną ( slojka ) w dużej grupowej wycieczce do czeskiej Pragi. Było nas przeszło 60-siąt osób i jak na tak dużą grupę organizator sprawdził się logistycznie, byliśmy tylko nieco zabiegani. Bilety wstępu to łączny koszt ok.1400 CZK.&lt;br /&gt;Pisząc o Pradze myślę oczywiście o stolicy Czech, a nie prawobrzeżnej Warszawie :). &lt;br /&gt;Zanim jednak o Pradze i widzianej wcześniej Kutnej Horze, słów kilka, mniej lub bardziej znanych prawd o Czechach. Nawet małe dzieci wiedzą, że Czechy na nasz południowy sąsiad, znają też legendę o Lechu, Czechu i Rusie, choć prawdy w niej tyle co w mitach greckich. Czesi to pragmatycy, tak jak nie prowadzili wojny z Niemcami ( III Rzeszą ), tak też podobno nie przeprowadzali dekomunizacji ulic uznając, że z jednej strony to ich historia, a z drugiej duże i zbędne koszty. Czeski pragmatyzm to też, pomimo „praskiej wiosny”, mała stabilizacja gospodarcza w epoce socjalizmu. Równie zdroworozsądkowo kalkulując, zwracali „zagrabione” mienie, ale roszczenia można było zgłaszać tylko przez 15 lat. Kolejną dość znaną cechą Czechów jest ateizm oraz pozostawanie kościołów i związków wyznaniowych „ na garnuszku państwa”. Osoby duchowne otrzymują od państwa pensje ( wynagrodzenie ). Za taką sytuację powszechnie obwiniany jest oczywiście komunizm, choć ten tylko wykorzystał „co mu dano w darze”. Historycznie rzecz ujmując na terenach Czech od końca średniowiecza pojawiły się nowe ruchy religijne głównie pod auspicjami Jana Husa, czeskiego bohatera narodowego, reformatora języka czeskiego i religijnego, spalonego na stosie w 1415 r.  Sto lat później w europie dochodzi do rozłamu w kościele katolickim ( reformacja, M.Luter, itd. ), a niedługo później zapoczątkowany został ruch kontrreformacyjny w ramach kościoła katolickiego. Już w XVI wieku Czechy wchodzą w strefę wpływów katolickich Habsburgów, co w konsekwencji doprowadziło w 1618 r. do wybuchu wojny 30-letniej, której kolejną konsekwencją było ponowne, przymusowe narzucenie katolicyzmu ( zgodnie z dewizą: cuius regio, eius religio ). Jako, że człowiek z natury nie lubi, jak narzuca mu się wiarę i poglądy, Czesi stali się ateistami, pewnie dlatego, by nie prowokować rządzących krajem. Takiego stanu rzeczy nie zmieniło bynajmniej odzyskanie, co prawda na krótko w 1918 r., niepodległości, bo już w latach 1945/48 ówczesna Czechosłowacja dostała się w strefę wpływów radzieckich. &lt;br /&gt;Równie „pokręcona” jest historia państwowości czeskiej. Związek z Habsburgami zaowocował z czasem faktycznym podporządkowaniem Czech na kilkaset lat monarchii austriackiej ( Czechy przestały istnieć jako samodzielne państwo ). Z dniem 1 stycznia 1993 r. doszło do kolejnego „rozwodu” Czechów i Słowaków, powstały dwa odrębne państwa.&lt;br /&gt;                               ...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Praga&lt;/span&gt; ( oryg. Praha, nie mylić z prawobrzeżną Warszawą ) duże i piękne miasto położone nad Wełtawą, stolica Czech, którą zamieszkuje dużo, bo ok. 12% ludności państwa. Walutą Czech w dalszym ciągu pozostaje korona czeska ( CZK ) wymienialna w polskich kantorach, jak też na terenie Czech ( w Polsce 1 CZK to ok. 0,14/0,15 PLN, tam za 1 PLN dają ok. 6 CZK ).&lt;br /&gt;Wycieczkę do Pragi zaliczyliśmy z żoną Joanną w dniach 10/12 października 2008 r. &lt;br /&gt;Zanim jednak dotarliśmy do Pragi mieliśmy okazję w dość dużym tempie zwiedzić &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kutną Horę&lt;/span&gt;, nieco ponad 20-tysięczne miasto położone w kraju środkowoczeskim, którego rozwój jest związany ze złożami rud srebra. Obecnie ów gród słynie ossuarium w Sedlcu ( Kapilca Czaszek ) i Starego Miasta. Dane nam było, choć w ekspresowym tempie zwiedzić jego część z kościołem Św.Barbary, widzielim też kamienną gotycką i ciągle sprawną studnię. Było szybko i "trupio" jakby trochę :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.com/f/img/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/KutnaHora#"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/marciomarek/SPXsY2b3a_E/AAAAAAAAB8c/_hMd4AQxrKo/s160-c/KutnaHora.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/KutnaHora#" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Kutna Hora&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalej przez czeskie wsie, miasteczka i miasta dojechalim do Pragi. Tam na suburbii małe zakupki, czekolada "Studencka" , alkohole przeróżnej maści: Pilsner Urquelle, Becherovka, ... coś jak wspomnienie dawno niewidzianego socjalizmu, choć satysfakcja z zakupów znacznie większa, ego wzrosło wraz z kursem waluty.&lt;br /&gt;Byłem w Pradze prawie 20-cia lat temu, przyznam, że trochę się zmieniła, choć nie tak bardzo. &lt;br /&gt;W Pradze zakwaterowano na w hotelu "Golf" przy ul.Plzenskiej. Chwilę potem na przywitalne praskie dobranoc kolacja " U Starej Pani" ( "U Stare Pani" ) na Starym Mieście. Niestety obyło się bez knedlików, było za to piwo. &lt;br /&gt;... z ciekawostek... Tam jest taki zwyczaj, że do obiadu, kolacji pije się piwo, które jest traktowane jak napój, a nie alkohol i inaczej oceniane. U nas tradycyjnie wszystkie alkohole oceniamy po "woltach", średnio polskie piwa mają ok. 5,5 % ( mowa oczywiście o tzw. lagerach, piwach jasnych, pełnych ). W Czechach natomiast piwo jest oceniane przez pryzmat ekstraktu, Czesi znają piwa 8 %, 10 % i 12 % ( również w tym zakresie mowa o piwach jasnych pełnych, tzw. lagerach ), tam popularne są chyba też małe browary prowadzone przy np. restauracjach ( np. U Fleku, Sv.Norbert )...&lt;br /&gt;Wracając do meritum, czyli wycieczki. Po wspomnianej kolacji "zajęcia w podgrupach" i ... tak zakończył się dzień pierwszy :).&lt;br /&gt;Dzień drugi zaczął się bardzo standardowo :), śniadaliśmy ze "szwedzkiego" stołu, a koło 9-tej wyruszyli na podbój Pragi, na Hradczany. W autobusie rozdano wycieczkowiczom takie małe odbiorniki radiowe ( o zasięgu odbioru ok.25 metrów, przy sprzyjających warunkach ) i słuchawki. Potem okazało się, że nasz przewodnik, Peter ma nadajnik i jest nie dość, że polskojęzyczny, to jeszcze bardzo sympatyczny. Prowadził nas przez Pragę z przysłowiowym "jajem", takie tam legendy, półprawdy i historycznie zweryfikowane prawdy, a na deser trochę dowcipów - konkludując, super zwiedzanie. Zamiast tłoczyć się wokół niego, można było spokojnie zwiedzać trzymając się grupy i słuchać :). Takie profesjonalne rozwiązanie dla masowej turystyki.&lt;br /&gt;Wróćmy zatem do praskiego zespołu zamkowego. Prazski hrad ( przez polskich turystów określany swojsko Hradczanami ) pełni dwojaką funkcję, jest jednym wielkim zabytkiem, ale też pełnią rolę siedziby Prezydenta Czech. &lt;br /&gt;... z ciekawostek ... Hradczany :) są zatłoczone jak niegdysiejszy, przysłowiowy targ, a dziś hipermarket przed Wigilią Bożego Narodzenia, tyle, że tłum wygadany jak wieża Babel, na wejście do obiektów też trzeba poczekać ( ktoś pamięta jeszcze naprawdę długie kolejki ? ), albo mieć "farta" :)...&lt;br /&gt;Na Hradczany :) wchodzimy od Prasneho Mostu, nad Jelenim prikopem ( prawdziwe jelenie zjedli podobno już dawno temu Francuzi ) czyli jakby trochę od kuchni. Pamietać jednak trzeba, iż zamek poza funkcją muzealną jest też siedzibą Prezydenta Czech. Po przejściu przez II- szy dziedziniec ( nadvori ) i jedną z bram wchodzimy na III-ci dziedziniec, gdzie czekamy w wielkiej kolejce, by na jej końcu wejść do Katedry Św.Wita ( Katedrala sv.Vita ) &lt;a href="http://www.katedralapraha.cz/"&gt;&lt;/a&gt; . Katedrę zwiedza się darmo, ale to nie wynik uprzejmości Czechów, a dłuższego sporu między czeskim kościołem a Prezydentem Czech. Zabytek wart odwiedzenia szczególnie polecany osobom związanym ze sztuką, z zainteresowaniami gotykiem. Katedra jest bowiem oryginałem, jej wygląd nie ucierpiał wskutek konfliktów miedzyludzkich. Po wyjściu ze świątyni ( nie pamiętam, czy jest to już tylko muzeum, czy też "czynny" przybytek kultu religijnego ) przeszliśmy obok budynków służących Prezydentowi Czech na plac Św.jerzego ( Nam. U sv.Jiri ) gdzie zwiedziliśmy Bazylikę Św.Jerzego ( Bazilika sv.Jiri ), najstarszy, romański kościół na terenie zamkowym. Tu niestety wstęp był już płatny. Po tej religijnej "Uczcie" coś dla ... ducha, czyli Złota Uliczka ( Zlata ulicka ). Złota Uliczka, kiedyś pierwotnie siedziba rzemieślników, straży zamkowej, z czasem miejskiej biedoty. Do zmiany image'u już w XX wieku przyczynił się m.in. znany prażanin Franz Kafka. Domki przy uliczce przestały pełnić rolę mieszkalną w latach 50-tych XX w., obecnie służą działalności turystyczno-handlowej. Ze Złotej Uliczki przy wieży daliborskiej dotarliśmy przed Pałac Lobkowiczów ( m.in. tej rodzinie zwrócono mienie ), który jednak nie był przewidziany w programie zwiedzania. Stamtąd ogrodami "Na Wałach ( zahrada Na Valech ) przed wejście do zamku, ... tylko jeszcze parę fotek zamglonej panoramy Pragi, miniatury wieży Eiffla. Trochę to szybko jak na moje 40-letnie nóżki :). Z ogrodów weszliśmy już tylko do Starego Pałacu Królewskiego ( Stary kralovsky palac ). Ciekawostką budowli jest wielka, pokryta drewnianą podłogą sala, w rozgrywano m.in. turnieje rycerskie z udziałem jeźdźców. Do sali prowadzą specjalne, jak to tam mówią "konne" schody. Z tego pałacu już tylko "rzut beretem" na główny, czyli I-szy dziedziniec i ... papatki praskiemu hradowi. &lt;br /&gt;Nie wdając się w romantyczne rozważania o pięknej Pradze zauważyć warto, że obiadu jeszcze nie było, a nam przyszło maszerować dalej.&lt;br /&gt;Dalej, dalej, dalej, przez plac Hradczański ( Hradcanske nam. ) zerkając tylko na Pałace: Arcybiskupi i Schwarcenberski ulicą Loretańską doszliśmy do biblioteki na Strachowie, ale o tym "kiedy indziej".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Informacje podane w tekście pochodzą z ogólnie dostępnych źródeł oraz od naszego czeskiego tłumacza Petra.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-3076230840262625748?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/3076230840262625748/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=3076230840262625748' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/3076230840262625748'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/3076230840262625748'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2008/10/czechy-kutna-hora-i-praski-wstp.html' title='Czechy ( Kutna Hora i praski wstęp )'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/marciomarek/SPXsY2b3a_E/AAAAAAAAB8c/_hMd4AQxrKo/s72-c/KutnaHora.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-8873880574630635869</id><published>2008-09-17T20:33:00.020+02:00</published><updated>2008-09-17T22:12:34.915+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca i nie tylko'/><title type='text'>Warszawa cz.1</title><content type='html'>Pasjonatom militariów Warszawa proponuje kilka ciekawych, wartych obejrzenia miejsc. Dziś o jednym z takich z takich miejsc,&lt;span style="font-weight:bold;"&gt; Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej&lt;/span&gt; przy ul.Powsińskiej 13. Muzeum to, jak wiele polskich placówek muzealnych otwarte jest w "godzinach pracy", zwiedzenie go w tygodniu roboczym jest zatem nieco utrudnione, ma jednak zaletę mało polskim muzeom znaną, jest darmowe. Wchodząc do MPTW na ekspozycji plenerowej widzimy całą galerię wozów bojowych używanych przez Wojsko Polskie od II wojny światowej z oczywistą przewagą tych powojennych. Do obejrzenia są m.in. czołgi T-34, działa samobieżne, czołgi T-54/55, w tym chyba jeden z ostatnich modeli ( bodajże T-55M ), jest polska rzadkość czyli ciężki czołg typu IS-2 lub IS-3 i niemiecki Leopard I. Po przejściu paru kroków stajemy na wielkim placu, gdzie stoi sprzęt radiolokacyjny, samoloty MIG różnych typów od popularnej przed laty 15-ki, broń przeciwlotnicza od karabinów p-lot do armat p-lot i jeden śmigłowiec Mi-24 oraz reflektor p-lot. Niestety na wozy bojowe nie można wejść.&lt;br /&gt;Muzeum mieści się w XIX wiecznym rosyjskim Forcie IX Czerniakowskim.&lt;br /&gt;Poza opisaną ekspozycją plenerową, we wnętrzach fortu możemy zobaczyć zbiory broni ręcznej, odznaki, proporce oraz samochód pancerny PSZ i przedwojenną tankietkę. Natomiast przed fortem vis a vis wozów bojowych ( czołgów ) jest sprzęt "niezrzeszony", m.in. armata z okrętu podwodnego, a przy samej ulicy armaty i haubice z kilkudziesięcioletniej historii polskiego oręża.&lt;br /&gt;Miejsce jest zatem niewątpliwie godne polecenia, choć trochę brak oka managera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:auto;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/GthBg0TTl46Nnah8FLyxhQ"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/marciomarek/SNDI2R6S2OI/AAAAAAAABoo/_4DZrhF4iPo/s144/IMG_2354.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family:arial,sans-serif; font-size:11px; text-align:right"&gt;Od &lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/MuzeumPolskiejTechnikiWojskowej"&gt;Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak na marginesie, to wydaje mi się, że muzeum kiedyś nazywało się Muzeum Techniki Wojskowej i ta nazwa była właściwsza, oddawała standard jego zbiorów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-8873880574630635869?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/8873880574630635869/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=8873880574630635869' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/8873880574630635869'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/8873880574630635869'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2008/09/warszawa-cz1.html' title='Warszawa cz.1'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/marciomarek/SNDI2R6S2OI/AAAAAAAABoo/_4DZrhF4iPo/s72-c/IMG_2354.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-8869444427424035198</id><published>2008-09-12T16:13:00.008+02:00</published><updated>2008-09-12T16:47:29.133+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca i nie tylko'/><title type='text'>Warszawa ( prolog )</title><content type='html'>Do Warszawy przyjechałem 21 stycznia 2007 r., jak większość "obcych" do pracy, choć jej nie poszukiwałem. Praca moja to biuro i ... ludzkie sprawy, a tu gdzie pracuję było jej wtedy bardzo dużo. Pewne zaległości udało się nam jednak załatwić i dziś pracujemy na bieżąco. W Warszawie zamieszkałem w Falenicy, to najdalej na południe położona część warszawskiej dzielnicy Wawer. Jaka jest Warszawa, ... nie wiem, nie wiem czy ktokolwiek to wie. Zawsze mieszkałem w dużych aglomeracjach miejskich, więc mnie nie przeraża, nie dziwiło mnie też to, że do pracy mam 20 km. Po pracy można wyjść na spacer po jednym z wielu warszawskich parków, można pójść do kina lub teatru ( jeśli fartownie uda się nam kupić bilet ) albo też możemy zrobić ekskluzywne lub plebejskie zakupy. Dla lubiących turystykę zmotoryzowaną mamy dojazd do Falenicy autobusem ZTM linii 521, w dobrych warunkach trasa z centrum do pętli ( tak, dalej już nie ma Warszawy ) zajmie nam 35-40 minut, ale jechałem już ponad 90 minut. W tym zakresie Warszawa oferuje nam jednak znacznie więcej niż inne miasta, są przecież jeszcze tramwaje, metro, jest też lotnisko. Tramwaje mają tę zaletę, że nie stoją w korkach, metro zaś tą, że nigdy się nie spóźnia, nie można się w nim też zgubić. To, że metro nie ma spóźnień wynika z braku rozkładu jazdy, pociągi jeżdżą co kilka, może kilkanaście minut. Zgubić się natomiast nie można z bardzo prozaicznej przyczyny, linia jest jedna i jak mówi warszawski dowcip, metro można reklamować na długopisie. Nigdy się zatem nie zgubimy i zawsze dotrzemy na miejsce.&lt;br /&gt;Tyle może przydługiego wstępu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:auto;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/R-oQsJvwJgja92emiJwWHw"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/marciomarek/SMp1fPngESI/AAAAAAAABYM/g_mfmBydz6k/s144/Wis%C5%82a%20011.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family:arial,sans-serif; font-size:11px; text-align:right"&gt;Od &lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/Warszawa"&gt;Warszawa&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-8869444427424035198?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/8869444427424035198/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=8869444427424035198' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/8869444427424035198'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/8869444427424035198'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2008/09/warszawa-prolog.html' title='Warszawa ( prolog )'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/marciomarek/SMp1fPngESI/AAAAAAAABYM/g_mfmBydz6k/s72-c/Wis%C5%82a%20011.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-4699318524288111258</id><published>2008-08-22T22:53:00.031+02:00</published><updated>2008-09-05T10:32:34.290+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><title type='text'>polszczyzna - swojszczyzna</title><content type='html'>Prolog:&lt;br /&gt;Nasze krajowe wakacje to jakby dwa etapy. Pierwszy z nich, nazwany przeze mnie prologiem, to zwiedzanie Muzeum Zamkowego w Pszczynie. Spytacie czemu prolog, myślę, że powody są nie mniej niż dwa. Pierwszy to data wycieczki do Pszczyny – na dzień przed wyjazdem na „wakacje”. Drugi to skojarzenie z tytułem, historia pszczyńskiego zamku, to ani polszczyzna, ani swojszczyzna. Muzeum Zamku w Pszczynie i przyległy park zwiedziliśmy 10 sierpnia 2008 r. Wizytę tą trzeba będzie powtórzyć.&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.com/f/img/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/Pszczyna"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/marciomarek/SLGZj-QwMcE/AAAAAAAABGM/ERMepl3Ot3o/s160-c/Pszczyna.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/Pszczyna" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Pszczyna&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozwinięcie:&lt;br /&gt;Nasze krajowe wakacje. „Polszczyzna – swojszczyzna” dlatego, że wyjechaliśmy na obszar etnicznie i historycznie polski. Wakacje rozpoczęliśmy 11 sierpnia 2008 r. zwiedzając „z okien samochodu” Ogrodzieniec ( zwiedzone w innym terminie, najbardziej znane i efektowne ruiny zamku na Jurze Krakowsko Częstochowskiej ). Opuszczając Wyżynę Krakowsko – Częstochowską zajechaliśmy do Nagłowic, gdzie zwiedziliśmy Dworek Mikołaja Reja i pognali dalej. &lt;br /&gt;&lt;table style="width:auto;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/oLTVdYE_4E3amkofa9DMvA"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/marciomarek/SL-MVypt-yI/AAAAAAAABNs/-MbggU-AQkE/s288/P8110040.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family:arial,sans-serif; font-size:11px; text-align:right"&gt;Od &lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/NagOwice"&gt;Nagłowice&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;Jadąc drogą krajową nr 7 przed Kielcami zjechaliśmy do Chęcin. Ruiny te zna każdy, kto choć raz jechał krajową „siódemką” do Kielc lub z Kielc, trzy zamkowe wieże są wyraźnie widoczne dla kierujących i pasażerów samochodów. Zamek w Chęcinach wbudowano na przełomie XIII/XIV wieku, po czym służył on różnym celom, stanowił miejsce przechowywania skarbca gnieźnieńskiego w 1318 r., Jagiellonom służył jako miejsce odosobnienia możnych ( zwykle członków rodziny panującej ) oraz jako więzienie. W 1554 r. przebywała tu m.in. królowa Bona ze swym skarbem, który później wywiozła do Włoch. Od XVI wieku zamek podupadał, za jego ostateczny upadek odpowiedzialni są natomiast Szwedzi ( wojny polsko-szwedzkie toczone w XVII  i XVIII wieku doprowadziły też do ruiny większość, jeśli nie wszystkie zamki Szlaku Orlich Gniazd ). Ruiny zamkowe zabezpieczono, dokonując też niezbędnych prac adaptacyjnych, restauratorskich oraz archeologicznych od lat 40 – tych do lat 60 – tych XX wieku, oraz w latach 80 – tych i 90 – tych XX wieku. Ruiny zamkowe dostępne są dla zwiedzających odpłatnie ( 4 zł dorosły, 3 zł dziecko ), po zamkiem znajduje się też odpłatny parking ( 5 zł ).&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.com/f/img/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/ChCiny"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/marciomarek/SLEhhLtBzwE/AAAAAAAABAw/ZOEdbcrwd7Q/s160-c/ChCiny.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/ChCiny" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Chęciny&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;Za Chęcinami, na naszej trasie znalazło się, co przyznaję, jedno z gorzej oznakowanych dużych polskich miast - Kielce. Wjechać do Kielc jest łatwo, ale wyjechać z niego i to w założonym kierunku już bardzo trudno. Nie wiem, czy winą obarczać włodarzy miasta, rządzących województwem, czy może jeszcze inne podmioty, ale to wielki skandal, by przez stolicę województwa i dużego regionu przejeżdżać tranzytem „na czuja”. Gdy to już jednak już szczęśliwie uczyniliśmy jadąc drogą krajową nr 74, parę kilometrów przed Opatowem znów zboczyliśmy z trasy zaintrygowani drogowskazem zachęcającym do zwiedzenia zamku Krzyżtopór. Ruiny tego ufortyfikowanego pałacu znajdują się w niewielkiej wsi Ujazd ( droga nr 758 ). Również i te ruiny, polskim zwyczajem udostępniane są odpłatnie ( 6 zł dorosły, 4 zł dziecko ), ale parking jest już gratis. Obok czynny długo sklep i dostępne WC, ogólnie jak na polską wiejsko- i agroturystykę powyżej średniej. Wracając do ruin i ich historii przyznać trzeba, iż jest lepiej niż tylko interesująco. Zarówno historia Krzyżtoporu jak i jego architektura odbiega bowiem znacznie od oczekiwanych standardów. Okazały zamek budowano nie mniej niż 13 lat ( od 1626 r. lub 1631r. do 1644 r. ), a został poważnie zniszczony już w czasie potopu szwedzkiego ( 1655 r. ), okres jego świetności trwał zatem krócej niż budowy. Ciekawe, by nie rzec symptomatyczne jest również to, że pierwszy właściciel zamku Krzysztof Ossoliński mieszkał w zamku około roku, już w 1645 r. zmarł, a jego syn Krzysztof Baldwin Ossoliński ( jedyny spadkobierca ) władał nieruchomością tylko 4 lata, bo w 1649 r. zginął w jednej z wojen, a mimo, iż był dwa razy żonaty, nie pozostawił spadkobierców. Kolejni właściciele „cieszyli” się nim aż ... 6 lat, czyli do 1655 r. ( czasu potopu szwedzkiego ). Zamek popadł w całkowitą ruinę po 1770 r. Czy zatem zamek przynosił kolejnym właścicielom pecha ?? Tego nie wiemy, wiemy natomiast, że trafili na burzliwe czasy i takież były też ich konsekwencje. Zakończyć zatem wypada rozważania historyczne, a zacząć równie ciekawe, architektoniczne. Krzyżtopór, którego nazwa pochodzi od herbu, widocznego do dziś przy wejściu do ruin, był jak rok kalendarzowy. Zamek miał tyle baszt, ile rok ma kwartałów ( 4 ), sal wielkich ( komnat ? ) tyle co miesięcy w roku ( 12 ) i pokoi – tyle, ile jest tygodni w roku, a okien – tyle, ile dni ma rok ( 365 lub 366 ), bram – tyle co dni w tygodniu. Zamek posiadał ówcześnie równie wielkie podziemia ze stajniami, w których miały być marmurowe żłoby, lustra, a podziemnym korytarzem miał być połączony z ( nieistniejącym już ) zamkiem w Ossolinie. Strop na jadalnią miał natomiast być ze szkła i stanowić dno czegoś z rodzaju akwarium. Przyznać trzeba, iż nawet na ówczesne czasy był to wielki przepych i zbytkowność może i niegodna chrześcijanina.&lt;br /&gt;Krzyżtopór możemy zobaczyć tu: &lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.com/f/img/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/KrzyTopR"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/marciomarek/SK_FHmhLJhE/AAAAAAAAA4w/HjLYa6XBZac/s160-c/KrzyTopR.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/KrzyTopR" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Krzyżtopór&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;Nadszedł wieczór, a my ciągle byliśmy w drodze. Po około 10-ciu godzinach dotarliśmy „na wschód od Edenu”, w okolice „chrząszcza brzmiącego w trzcinie”. O polskiej wsi napisano wiele, w tym pięknych strof poezji, o doli rolnika mniej poetycko, często zaś instrumentalnie. Nie wchodząc w tą kontrowersyjną tematyką przyznać wypada, iż przyjechalim na polską wieś w czas żniw, a dzień po przyjeździe ( tj. 12 sierpnia br. ) był bardzo fizycznie pracowity ( zebrany wcześniej tytoń należało manufakturalnie zrzucić z przyczepy i potem „nawlec” na druty – do późniejszego suszenia, taki drut z tytoniem zaś przerzucić w inne miejsce, by liście tytoniu zwiędły i straciły na wadze ). Kolejny dzień ( 13 sierpnia br ) to znów tytoń i konieczność przerzucenia ( wiadrami ) zboża z przyczepy – myślę, że żyta było kilkaset kilogramów, a praca typu „podaj dalej”.&lt;br /&gt;&lt;table style="width:auto;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/6k5AhGI6HcFWkbd47woqVQ"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/marciomarek/SL_nDkWmLPI/AAAAAAAABQM/PXkM2yxRT-s/s288/P8120388.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family:arial,sans-serif; font-size:11px; text-align:right"&gt;Od &lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/Tytoniowo"&gt;tytoniowo&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;Następnego dnia, 14 sierpnia br., po pewnym „odrobieniu się” wybraliśmy się do Szczebrzeszyna, zobaczyć tytularnego chrząszcza, potem drogą „bez numeru” do Zwierzyńca. Miejsce to, siedziba Roztoczańskiego Parku Narodowego jest genealogicznie związane z rodem Zamojskich. Poza RPN w Zwierzyńcu jest działający od 1806 r. browar ( niestety nie dane mi było napić się świeżego piwa ) i kościółek na wodzie p.w. Św. Jana Nepomucena.&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;15 sierpnia br., jak co roku o tej samej porze święto kościelne, docelowo zatem „leniuchowo”, pod wieczór mała impreza, choć docelowo imprezowo wszystkim nie było.&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;16.sierpnia br. zwiedziliśmy Lublin. Lublin – duży ośrodek miejski, stolica województwa, historycznie kojarzący się Unią Lubelską, Majdankiem, kształtowaniem się zrębów „władzy ludowej” i Żukiem ( taki dostawczak ). Lubelska starówka jest trochę jak warszawska, odbudowana po zniszczeniach wojennych, zaś zamek tyle historyczny, co XIX wieczny, zbudowany na potrzeby carskiego systemu penitencjarnego ( z założenia był więzieniem ), a obecnie funkcjonujący jako muzeum. &lt;br /&gt;Nasza wycieczka przypadła na czas Jarmarku Jagiellońskiego, w murach starówki trącącego cepeliadą, a w Parku Podzamcze „rycerskimi grami i zabawami”. Najciekawszym wydarzeniem imprezy był jednak pokaz ptaków drapieżnych ( pokaz sokolniczy ).&lt;br /&gt;Turystycznie obeszliśmy lubelską starówkę, dziedziniec zamkowy ( muzeum było zamknięte, dostępna była tylko Kaplica Św.Trójcy, ale trzeba było czekać kilka godzin ). Nie dopytałem się natomiast o turystyczną trasę podziemną, o której planowanym otwarciu wyczytałem w przewodniku z 1998 r.&lt;br /&gt;Ogólnie oceniając: poniżej oczekiwań, choć to i tak tylko dzięki Jarmarkowi Jagiellońskiemu.&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;17 sierpnia br. znów „leniuchowo”.&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;18 sierpnia br., hmm, już nie takie „leniuchowo”. Przed południem pojechałem z rodziną na cmentarz w Szczebrzeszynie, potem krótko po szczebrzeskim centrum, cerkiew, synagoga. W tym niegdyś wielokulturowym prowincjonalnym miasteczku najciekawiej, nieco surrealistycznie prezentuje się synagoga. Budynek ten po wojennych zniszczeniach odbudowano w latach 60-tych XX wieku i obecnie funkcjonuje jako gminny dom kultury. W największej sali na jednej ze ścian ukrzyżowany Chrystus, na innej ( prawdopodobnie odratowany z wojennej pożogi ) wizerunek menory a na jeszcze innej jakiś żydowski motyw, nie wiem, być może też religijny, a na podłodze, chyba przygotowany na wystawę ... wielki akt kobiecy. Mnie to urzekło, prawdziwie tolerancyjne miejsce spotkań pokoleń mieszkańców Szczebrzeszyna.&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.com/f/img/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/Szczebrzeszyn"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/marciomarek/SLEZLLM159E/AAAAAAAAA9Q/eyxMlWQSuk0/s160-c/Szczebrzeszyn.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/Szczebrzeszyn" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Szczebrzes&lt;wbr&gt;&lt;/wbr&gt;zyn&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;19 sierpnia br. było „tytoniowo” jak przed tygodniem, generalnie sporo fizycznej pracy.&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;20 sierpnia br. ... chyba zachorzałem, więc relaksacyjnie&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;21 sierpnia br. - lepsze samopoczucie, zatem nieco pracy przy suszarni tytoniu w stodole :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Epilog:&lt;br /&gt;He, he, to (nie)stety koniec wakacji i powrót do codzienności. Trudno być rolnikiem na polskiej wsi, jeżeli mamy średnio do dyspozycji kilka, może kilkanaście hektarów w kilku czy też kilkunastu kawałkach, z czego część wykorzystujemy na własne potrzeby ( tak jak działkę przyzagrodową ), a tylko część na produkcję towarową albo wręcz kontraktową. Wakacje były całkiem, całkiem ... .&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zakończono 22 sierpnia 2008 r.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-4699318524288111258?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/4699318524288111258/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=4699318524288111258' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/4699318524288111258'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/4699318524288111258'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2008/08/polszczyzna-swojszczyzna.html' title='polszczyzna - swojszczyzna'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/marciomarek/SLGZj-QwMcE/AAAAAAAABGM/ERMepl3Ot3o/s72-c/Pszczyna.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-7473555139947947123</id><published>2008-08-22T22:35:00.002+02:00</published><updated>2008-08-22T22:38:09.418+02:00</updated><title type='text'>... ( z Kurdami w tle )</title><content type='html'>Co jakiś czas, z zadziwiającą i przerażającą powtarzalnością opinia publiczna wzrusza się konfliktami etnicznymi oraz związanymi z nimi interesami poszczególnych państw. Niejako przy okazji padają argumenty o samostanowieniu z jednej strony i nienaruszalności terytorialnej z drugiej. W niedalekiej przeszłości emocje budziły konflikty i czystki etniczne na Bałkanach, obecnie „na topie” jest Afryka i Kaukaz z wojną rosyjsko-gruzińską. W związku z pekińską olimpiadą zainteresowanie budzi też problem Tybetu i trochę w tle przestrzeganie praw człowieka w Chinach. &lt;br /&gt;Wszystko to jest oczywiście ważne. W pogoni za demokracją, poszanowaniem praw człowieka i swobód obywatelskich świat zdaje się zapominać o jednym z większych „narodów bez ziemi”. Mowa oczywiście o Kurdach, kilkumilionowej społeczności zamieszkującej m.in. w Iraku i Turcji.  Polskie media fakt istnienia tej „mniejszości narodowej” skwapliwie przemilczają, może dlatego, że Turcja jest naszym sojusznikiem w NATO, a pomimo tego, że jest krajem muzułmańskim daleko jej do wszechobecnych w islamskim świecie ekstremizmów. To przecież zwalczająca partyzantkę kurdyjską armia turecka jest ostoją i gwarantem laickości kraju i nieulegania wpływom religii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W duchu praw człowieka słów kilka o Iraku. Z dzisiejszej perspektywy wiadomo już bezspornie, iż nie sprawdziły się głoszone przez USA tezy o irackiej broni jądrowej ani o bazach Al-Kaidy w Iraku. Okoliczności te musiały być dobrze znane CIA oraz innym amerykańskim i brytyjskim organom, których opinie były uwzględniane przy planowaniu „drugiej wojny w zatoce”. Jakie cechy odróżniały zatem ówczesny Irak od Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej ( zwanej Koreą Pólnocną ), Arabii Saudyjskiej czy też Chin ??? Korea Północna jest co prawda zacofanym, wygłodzonym pariasem Azji i wstydem świata, ale ma, co można z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością stwierdzić, broń jądrową, a jej społeczeństwo i armia ślepo ufa przywódcom. Arabia Saudyjska i Chiny też nie są światowymi liderami w poszanowaniu praw człowieka. Arabia Saudyjska ma jednak z jednej strony niebagatelne złoża ropy naftowej, z drugiej zaś nie prowadzi polityki, która w jakikolwiek sposób zagrażałaby Zachodowi. Chiny natomiast mają rozwijającą się w fantastycznym tempie gospodarkę i wielki rynek zbytu ( oraz są tzw. mocarstwem nuklearnym ze sprawną armią, co jednak nie ma w tej sprawie większego znaczenia ). Żadnej z tych cech nie miał Irak przełomu XX/XXI wieku, wręcz odwrotnie. Irak jest natomiast państwem, które posiada jedne z największych nieeksploatowanych złóż ropy naftowej. &lt;br /&gt;Krytycznie, ze wstydem należy też spojrzeć na udział Polski w tej wojennej awanturze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-7473555139947947123?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/7473555139947947123/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=7473555139947947123' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/7473555139947947123'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/7473555139947947123'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2008/08/z-kurdami-w-tle.html' title='... ( z Kurdami w tle )'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-4897575646881370222</id><published>2008-08-20T14:25:00.021+02:00</published><updated>2008-10-14T09:54:04.184+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><title type='text'>Wilno</title><content type='html'>Wilno, stolicę Litwy i pobliskie Troki odwiedziłem z kolegą 5/6 sierpnia br. Wilno zamieszkuje przeszło 500.000 mieszkańców, w Trokach mieszka ok. 7.000 ludzi, co nie czyni z żadnego z tych miast wielkim, przy czym pamiętać należy, że całą Litwę zamieszkuje niespełna 4 miliony mieszkańców. Tyle obmierzłej statystyki.&lt;br /&gt;Do Wilna wyjechaliśmy z Warszawy autobusem intercity z ok. 90-minutowym opóźnieniem, na byłej granicy ( Polska i Litwa są w strefie Schengen ) co prawda autobus się zatrzymał, ale tylko na przysłowiowe „siku” - są tam ogólnodostępne toalety. Na Litwie zatrzymywaliśmy się jeszcze w Kownie, koło dworca kolejowego. Przejazd w jedną stronę to równowartość 22 euro.&lt;br /&gt;Wilno to miasto niezliczonych kościołów i cerkwi, gdzie nowoczesność miesza się z tradycją i  demonami przeszłości. Demony Litwy to jej historia. Każdy, kto ją choć trochę zna, wie, że od XIV do XVIII w. pozostawała w ścisłym związku państwowym z Polską, zwaną Rzeczpospolitą Obojga Narodów, potem wchodziła w skład imperium rosyjskiego, po odzyskaniu niepodległości po I wojnie światowej również ówczesna II Rzeczpospolita „urwała” Litwie kawałek terytorium wraz z jej stolicą – Wilnem. Gdzieś w zaszłościach tli się jeszcze pewnie niechęć do Niemiec ( jako mentalnego kontynuatora zakonu krzyżackiego ). Dziś w Polsce do wydarzeń najnowszej historii rzadko się wraca, jednakże wileńskie nekropolie i historia jednoznacznie identyfikują nas – Polaków, jako najeźdźców, okupantów, stawiając na równi z imperium rosyjskim ( niezależnie od tego, czy to carat czy też okres władzy radzieckiej ). Pomimo wszystko samo Wilno jest jednakże bardzo polskie, odnoszę wrażenie, że w Europie, po miastach w Polsce, to właśnie w Wilnie można się najłatwiej porozumieć po polsku.&lt;br /&gt;Wjeżdżając do Wilna wysiadamy na przystanku przy dworcu kolejowym. Sam dworzec jest dość przestronny i czysty, w odróżnieniu do naszych jest tu też mały sklep samoobsługowy jednej z litewskich sieci handlowych ( Maxima ). Panom nie polecam natomiast dworcowej ubikacji ( WC ), bo o ile pisuary są normą, to muszli klozetowych nie uświadczyłem, są natomiast tzw. stójki, czyli dziury w podłodze, w czymś w rodzaju brodzika, gdzie kucając należy dopełnić reszty formalności. Podobno to „wschodni” obyczaj. Obok dworca jest placówka banku „Parex”, gdzie można wymienić złotówki na lity. Nocleg w Wilnie zarezerwowaliśmy tu: &lt;a href="http://www.wilnonoclegi.net"&gt;http://www.wilnonoclegi.net/?gclid=CN3U_c67nJUCFQTklAodFnujfw&lt;/a&gt; . W tym samym czasie u naszego gospodarza było jeszcze kilka polskich rodzin i nie potrafię określić ich standardu lokalowego, natomiast naszym czuję się zawiedziony. Właściciel poinformował mnie, że może nam wynająć pokój z łóżkiem małżeńskim i łazienką lub pokój z dwoma łóżkami, ale z łazienką „na korytarzu”. Wybraliśmy tą drugą wersję i okazało się, że pokój, to chyba przerobiony frontowy ganek, a do łazienki trzeba wychodzić na zewnątrz budynku, do drugiego wejścia i tam zejść do piwnicy. Pomimo tego, że nasz pokój odbiegał swoim standardem od pozostałych, nie została nam obniżona cena ( 60 litów/doba ).&lt;br /&gt;Zwiedzanie Wilna rozpoczęliśmy od narodowej nekropolii Na Rossie. Zwiedzenie tego cmentarza to swego rodzaju patriotyczny obowiązek, ale też dla lubiących tego typu miejsca, niezła frajda. Cmentarz założono w końcu XVIII wieku, przed głównym wejściem pochowano żołnierzy polskich walczących o polskie Wilno w latach 1919-1920 oraz matkę J.Piłsudskiego z sercem Marszałka Polski. Cmentarz właściwy, położony na wzniesieniu, to w przeważającej części zaniedbany zabytek. Wynika to pewnie z tego, że większość grobów pochodzi sprzed 1945 r., a po II wojnie światowej znaczna część Polaków przyjechała na tereny obecnej Polski w ramach repatriacji. Sporo nowych, już litewskich grobów jest natomiast w niżej, po drugiej stronie ulicy, położonej nowszej części cmentarza. Tam też znajdziemy dowody litewskiego patriotyzmu i stosunku do polskiej obecności w Wilnie w XX-leciu międzywojennym oraz ważnych wydarzeń historycznych ( w tym II wojny światowej ).&lt;br /&gt;Z cmentarza Na Rossie poszliśmy na wileńską starówkę. Tamże oczywiście Ostra Brama niedaleko której stoi kościół p.w. Św. Teresy, gdzie nabożeństwa odprawiane są w języku polskim. Dalej ulicą Ostrobramską koło cerkwi Św.Ducha, Wrót Bazyliańskich i kościoła Św.Kazimierza pod Ratusz ( na pl.Ratuszowym ). Idąc dalej ulicami Wielką i Pilies dochodzimy do cerkwi Piatnickiej, obok której jest nieduży park. W tym parku, vis a vis polskiej ambasady można się latem napić litewskiego piwa ( mnie smakował Zvyturys ). Z zabytków o niesakralnym charakterze warte uwagi są oczywiście: wileński uniwersytet, Muzeum Zamku Górnego z wieżą Giedymina . Zasadą na Litwie jest odpłatność za zwiedzanie zabytków, choć przy obecnym kursie złotówki w stosunku do euro i lita nie są to duże wydatki. Jako ciekawostkę dodać można, że w czasie naszego pobytu prowadzono prace remontowe i konserwatorskie w Bastei, gdzie dzięki oratorskim talentom mojego kolegi zostaliśmy wpuszczeni po uiszczeniu przysłowiowych 5 litów „ode łba”.&lt;br /&gt;O sakralnym Wilnie powiedzieć można, że „gdzie nie spojrzeć, na horyzoncie widać kościół lub cerkiew”. Wileńskie kościoły dzielą się na pootwierane i pozamykane, odrestaurowane i takie w których ślady przeszłości są wyraźnie widoczne. Warto zobaczyć wzmiankowane wcześniej kościoły Św.Teresy, Św.Kazimierza czy też cerkiew Św.Ducha oraz niewzmiankowaną wcześniej katedrę, te są bowiem względnie zadbane, odrestaurowane. Warto też zobaczyć kościół Bernardynów, gdzie wyraźnie widać „ząb czasu i wydarzeń”.  W czasie naszego pobytu zamknięte były natomiast kościoły Św.Anny, Św.Mikołaja i choć zapewne są zabytkami sztuki sakralnej, nie mieliśmy okazji obejrzeć ich wnętrza.&lt;br /&gt;Z wileńskich ciekawostek: zwiedzając starówkę warto odwiedzić „Zarzecze”, dzielnicę bohemy, do której prowadzi most obwieszony wygrawerowanymi kłódkami, chodząc po starówce udajmy się jeszcze pod Pałac Prezydencki, gdzie ... od bocznej ulicy możemy zajrzeć na jego dziedziniec. Sam pałac może nie wyróżnia się niczym szczególnym, od naszego odróżnia go jednak powszechna dostępność. Zarówno przy Pałacu Prezydenckim, jak też przy ambasadach państw europejskich ( m.in. Francji, Szwecji, Austrii, Polski ) nie zauważyłem żadnej ochrony, Policji, czy też jakichkolwiek służb mundurowych. Po schodach prowadzących do Pałacu Prezydenckiego można po prostu przejść ( ot, taka demokracja ), a w bramie przy Ambasadzie Francji jest knajpa, gdzie można się napić litewskiego piwa. I choć z naszej perspektywy to może dziwne, ale widziałem spacerowiczów na schodach Pałacu Prezydenckiego i ludzi pijących piwo przed wejściem do Ambasady Francji.&lt;br /&gt;Czas na Troki. Troki to kilkutysięczne miasto w odległości około 30 kilometrów od Wilna. Dojechać tam możemy autobusami z dworca autobusowego za cenę 5/6 litów ( dworzec autobusowy jest położony „o rzut granatem” w lewo od dworca kolejowego ). Z dworca autobusowego w Trokach jeszcze spacerek półwyspem w kierunku zamku. Po drodze mijać będziemy cerkiew, wiejsko wyglądające domy mieszkalne i prawie współczesne bloki. Do zamku w Trokach prowadzi most przez wody jeziora Galwe, zaś jego świetność to przełom XIV/XV wieku. Sam zamek jest jak warszawska starówka, tworem XX wiecznej odbudowy, do ruiny doprowadzili go ostatecznie Rosjanie w XVII wieku, i dopiero w latach 50-tych XX wieku podjęto „dzieło odbudowy”. Pomimo to zamek wart jest zobaczenia, już choćby z tej przyczyny, że okres jego świetności to początki litewsko-polskiej unii państwowej, zaś jego budowa nieodłącznie związana jest z osobą Wielkiego Księcia Witolda. Na zamku jest niewiele pamiątek z tamtego okresu, ciekawe są wystawy związane z historią Litwy. Trudno mi opisać wrażenia innych zwiedzających zamek Polaków ( a stanowią znaczną część turystów na Litwie ), ale ja zauważyłem, iż fakty historyczne – pomimo wspólnej historii – różnie są akcentowane i chyba trochę odmiennie oceniane. Litwini znacznie mniejszą wagę przywiązują do Rzeczpospolitej Obojga Narodów bardziej akcentując odmienności, a polskość po I wojnie światowej oceniają przez pryzmat okupacji wileńszczyzny.&lt;br /&gt;O litewskim jedzeniu i piciu nie mogę natomiast udzielić bliższych informacji, a to z prostej przyczyny. Nie jedliśmy nic takiego, co mnie kojarzyłoby się jednoznacznie z Litwą, choć i fast foody omijaliśmy wielkim łukiem. Polecam natomiast litewskiego Zvyturysa, piłem też Kalnapillisa, ten gatunek piwa mi nie odpowiada.&lt;br /&gt;O Litwie i Litwinach jeszcze jedna uwaga. Narodowi temu brakuje bohaterów narodowych, stąd przywoływanie takich postaci jak lotnicy: Darius Steponas i Girenas Stasys, którzy zginęli w czasie lotu z Nowego Jorku do Kowna w 1932 r. Historia tego lotu świadczy raczej o braku odpowiedzialności, niż o bohaterstwie.&lt;br /&gt;Niektóre zaprezentowane informacje, szczególnie te o treści religijnej mogą być nieścisłe. Z uwagi na wyłącznie informacyjny, niewiążący charakter bloga każdą informację należy zatem zweryfikować we własnym zakresie. Nasz „wypad” był krótki, wręcz weekendowy, zobaczyliśmy jednak najważniejsze zabytki Wilna i zamek w Trokach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Turystyczne zdjęcia w Wilna i okolic są tu: &lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.com/f/img/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/Wilno"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/marciomarek/SK8ZvWw3t4E/AAAAAAAAAzg/nQL22vh2tgE/s160-c/Wilno.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/Wilno" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Wilno&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-4897575646881370222?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/4897575646881370222/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=4897575646881370222' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/4897575646881370222'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/4897575646881370222'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2008/08/o-wilnie.html' title='Wilno'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/marciomarek/SK8ZvWw3t4E/AAAAAAAAAzg/nQL22vh2tgE/s72-c/Wilno.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-4373507638175392828</id><published>2008-06-21T14:25:00.025+02:00</published><updated>2008-10-14T09:55:56.909+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><title type='text'>Londyn i ... wybory</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;    Zawitałem - wraz z żoną i synem - do Londynu, po południu dnia 12 czerwca 2008 r. lotem WizzAir z Pyrzowic ( Katowice Air Port ) do Luton. Przed wyjazdem opracowałem sobie nawet trasę do Londynu, do brata ( najpierw autobus Greenline nr 757 do dworca Victoria, potem metrem do Whitechapel i kawałek pieszkom ). Szczęśliwie, choć to nie traf, wyjechał po nas brat, zafundował nam też oyster-kę z wkładem po 5 GBP. Z autobusu wysiedliśmy na Marble Arch, a dalej zgodnie z planem tubą ( metrem ) na Shadwell ( Tower Hamlets ). Potem już tylko pyszna, litewska kasza gryczana z gulaszem ( mi wyglądało i smakowało jak mielone mięso z przyprawami i innymi dodatkami ) i jogurtem, beer or polish vodka i sleeping :).&lt;br /&gt;  Zanim o wycieczkach, słów kilka o Londynie ( i w perspektywie o Anglii ), o tym co mi się rzuciło w oczy. Londyn to jedno z większych miast znanego nam świata, obecnie kosmopolityczna metropolia. Piesi mieszkańcy Londynu ... nie zwracają uwagi na światła sygnalizacji drogowej, przechodzą nawet na czerwonym świetle, zwracając uwagę tylko na to, czy nie jedzie samochód. Anglicy nie mają też obowiązku jazdy z włączonymi światłami. Ciekawe z naszego punktu widzenia jest też to, że samochody są względnie tanie, drogie jest natomiast ubezpieczenie "OC", a jego warunki inne niż nasze. Z zasłyszanych informacji wiadomo mi, że np. zniżka dotyczy pojzdu, a nie kierowcy, prywatnego samochodu nie wolno też udostępniać innym osobom, niż wpisane we właściwe  dokumenty pojazdu i ubezpieczeń. Kierowca, przynajmniej samochodu prywatnego, jest zatem identyfikowalny z pojazdem.&lt;br /&gt;  Angielskie muzea są zwykle darmowe, choć bywają również odpłatne, znaczna część atrakcji turystycznych Londynu jest również płatna ( np. London Eye, Madame Tussaud's, HMS "Belfast", Kew Gardens, London Zoo, Tower of London ).&lt;br /&gt;  Podstawą komunikacji publicznej Londynu jest metro, zwane tubą. Metro to obecnie chyba ponad 400 km trasy, stale jest zresztą modernizowane i rozbudowywane. Normalny bilet kosztuje 4 GBP, ale już mając pre-paidową oyster-kę jeździmy około połowę taniej ( zalety karty oyster są na polskojęzycznej ulotce dostępnej na stronie &lt;a href="http://www.tfl.gov.uk/"&gt;www.tfl.gov.uk&lt;/a&gt; , strona jest zresztą pofesjonalnie i przyjaźnie dla Polaków zrobiona, dostępna jest nawet polskojęzyczna wyszukiwarka połączeń ). Pamiętać należy tylko, by oyster-kę zbliżyć do czytnika przy wejściu do metra oraz przy wyjściu z niego, należność z karty pobierze nam system. Niestety, taki typ podróży nie daje preferencji dzieciom. Nieco inaczej jest natomiast w autobusach ( nie jeździliśmy, wiem z przekazu ), oyster-kę kasujemy tylko przy wejściu do autobusu i przejazd kosztuje 0,90 GBP niezależnie od długości trasy, dzieci jeżdżą za darmo. Różnica między tymi środkami transportu jest taka, że autobusy jeżdżą po zatłoczonych, zakorkowanych ulicach,  a na tubę czekałem nie dłużej niż 10 minut, a zwykle krócej niż 5 min.  Generalnie transport publiczny w Londynie ma opinię drogiego, ale pamiętajmy, że minimalne wynagrodzenie przekracza 5 GBP/godzinę. Ważne jest też to, że za wjazd samochodem prywatnym do city ( nie wiem w jakich granicach administracyjnych) trzeba zapłacić ( też nie wiem ile ), ale system podobno działa sprawnie.&lt;br /&gt;      Z osobistej "beczki". Brat mieszka obecnie w pokoju o statusie sublokatorskim ( tj. wynajętym w kilkupokojowym mieszkaniu ), tak samo lub podobnie zamieszkuje prawdopodobnie wielu Polaków, którzy przyjechali do Wielkiej Brytanii tylko popracować lub nawet zostać na stałe. Nie wiem, czy taki standard, przyjmując kilkumiesięczny lub dłuższy pobyt by mi odpowiadał, pomimo społecznego charakteru człowieka. Dowiedziałem się też, iż sposób zatrudnienia brata     ( wypłatę otrzymuje tygodniowo, a nie miesięcznie, pracuje oczywiście legalnie i płaci angolom podatki ) nie daje mu prawa do przyszłych świadczeń emerytalnych. Na przysłowiową starość pozostają zatem tzw. benefity, tj. zasiłki, podobno odebrać też można podatek chyba, że zostanie zatrudniony i wypłatę będzie otrzymywał w systemie miesięcznym - tak jak to się standardowo dzieje u nas w kraju.&lt;br /&gt;Rozmawiałem też z polskim małżeństwem, od którego brat podnajmuje pokój. To sympatyczni młodzi ludzie z XXI-wiecznej emigracji zarobkowej. Rzecz spełzła m.in. na prawa wyborcze. Moja rozmówczyni, która wyjechała z Polski, nie zamierzając wracać uważa, że należą się jej czynne prawa wyborcze. W tej sprawie mam akurat osobiście odmienne zdanie, prawa wyborcze powinni mieć wyłącznie obywatele polscy przebywający w dniu wyborów na terytorium RP, z wyłączeniem placówek dyplomatycznych. Nie widzę żadnego powodu, by o sprawach kraju, w którym mieszkam, decydowali ludzie, którzy w nim nie mieszkają i nie płacą podatków. Prawda jest jednak taka, że ordynacje wyborcze to sfera polityki, a nie rozsądnego prawa, polska klasa polityczne zawsze ceniła bardziej emigrację ( polonią zwaną ), niż mieszkańców kraju.&lt;br /&gt;  Wszystkie zaprezentowane informacje i poglądy nie mają oczywiście żadnego wiążącego charakteru, służą wyłącznie celom poznawczym i mogą być nie tylko nieścisłe, ale wręcz błędne.&lt;br /&gt;      Wracamy zatem do turystyki, czyli celu naszego wyjazdu :).&lt;br /&gt;  W Londynie byliśmy w Northolt, gdzie w czasie Bitwy o Anglię stacjonowali Polscy lotnicy. Wobec niedopracowania logistycznego wycieczki czekał nas kilkukilometrowy przemarsz pod Polish War Memory ( pomnik ), a bazę lotniczą ciągle użytkuje RAF, więc jest tutrystycznie niedostępna, pubu natomiast, gdzie bywali polscy lotnicy już nie ma, podobno jest tam McDonald. Wracaliśmy tubą z Ruislip Gardens do Notting Hill Gate, po czym tytularne Notting Hill zwiedziliśmy spacerem via Portobello Rd ( kto jeszcze pamięta film Notting Hill z Hugh Grantem ? ). Na tym jednakże londyńskie atrakcje się nie kończą, zwiedziliśmy jeszcze Imperialne Muzeum Wojny       ( fantastyczne i darmowe ), ogrody Kew Gardens ( odpłatne, mnie roślinki nieszczególnie wzruszają, choć było interesująco ), londyńskie Dockland ( to stara dzielnica londyńskich doków, obecnie luksusowe lofty, mieszkania i biurowce, gdzie widziałem osobowego Saaba za niecałe 26.000 GBP, czyli równowartość niepełnych trzech minimalnych, rocznych zarobków ). Spacerując zwiedziliśmy Soho z Piccadilly Circus ( ludzi jak w przysłowiowym ulu ), byliśmy przy Big Benie, Houses of Parliament, Westminster Abbey ( tych miejsc, wybierając się do Londynu nie można ominąć ), poszliśmy na plac przed pałacem Buckingham ( królowa nam nie pomachała z okna ) i na Camden Town ( bardzo "klimatyczne" targowisko ). Zwiedziliśmy też wybrzeże  Tamizy przy HMS "Belfast" i przeszli Tower Bridge koło Tower of London na drugą stronę rzeki.&lt;br /&gt;Słów parę jeszcze o Imperialnym Muzeum Wojny. Muzeum zlokalizowane jest w budynku, który kiedyś mieścił szpital ( tak zrozumiałem informację ) . W holu są pojazdy i artyleria z obu wojen światowych, muzeum prezentuje zresztą historię nieco wybiórczo. Nie znalazłem nic o podbojach kolonialnych, a historia zaczyna się od preludium I wojny światowej, a kończy na konfliktach militarnych czasów obecnych ( m.in. wojna falklandzka, dwie wojny w Zatoce Perskiej, wojna w Afganistanie ).  Zwiedzając ekspozycję obrazującą okres I wojny światowej możemy przejść się okopem wojny pozycyjnej, zobaczyć jak walczyli i żyli żołnierze angielscy, poczuć delikatny zapach gazu bojowego, wszystko wygląda bardzo realistycznie. W gablotach sporo ekwipunku wojskowego, mundury, broń, odznaczenia wojskowe z różnych okresów wojny, z uwzględnieniem kilku teatrów działań. Zobaczyć też można "marsz ku nowej wojnie", czyli okres dominacji partii faszystowskich w Niemczech i Włoszech oraz ekspozycję związaną z hiszpańską wojną domową. Zwiedzając natomiast ekspozycję drugowojenną możemy przejść się angielskim miastem po bombardowaniu, zobaczyć całkiem dużą kolekcję ekwipunku wojskowego, mundurów, uzbrojenia podzieloną na kampanie wojenne, teatry działań ( europejski, afrykański, azjatycki ). Można też zobaczyć wystrój angielskiego domu mieszkalnego z lat 40-tych XX w. Odpuściłem sobie natomiast ekspozycję o zagładzie żydów, w kraju mam oryginalne, poniemieckie "eksponaty". Przed gmachem muzeum są lufy dwóch dalekosiężnych dział i segment muru berlińskiego. Częścią muzeum jest zacumowany na Tamizie HMS "Belfast", którego niestety nie zwiedziłem.&lt;br /&gt;Z Londynu wracaliśmy również, opóźnionym zresztą, lotem WizzAir z Luton.&lt;br /&gt;Konkludując, tydzień to trochę mało, by zwiedzić Londyn.&lt;br /&gt;Zaprezentowana treść odzwierciedla wyłącznie prywatne poglądy autora.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcia z wypadu do stolicy imperium brytyjskiego są tu:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.com/f/img/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/LondynAD2008ByAsiaSlojka"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/marciomarek/SGHsigR3FEE/AAAAAAAAAOQ/zsN4XDmoDaY/s160-c/LondynAD2008ByAsiaSlojka.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/marciomarek/LondynAD2008ByAsiaSlojka" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Londyn AD 2008, by Asia (slojka)&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-4373507638175392828?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/4373507638175392828/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=4373507638175392828' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/4373507638175392828'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/4373507638175392828'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2008/06/o-londynie-i-wyborach.html' title='Londyn i ... wybory'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/marciomarek/SGHsigR3FEE/AAAAAAAAAOQ/zsN4XDmoDaY/s72-c/LondynAD2008ByAsiaSlojka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-7444465865096053904</id><published>2008-04-29T14:25:00.007+02:00</published><updated>2008-04-29T15:45:45.533+02:00</updated><title type='text'>o średniactwie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;    Człowiek ambitny dąży do tego, by wyrastać ponad przeciętność, człowiek ... człowiek, jako zwierzątko stadne chce być średniakiem, "nie wychylać się". Czy można być dumnym ze średniactwa ?? To tak jak duma tylko z &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;być&lt;/span&gt;, choć naprawdę przynajmniej podświadomie dążymy do dumy z &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zaistnieć&lt;/span&gt; ( znaczy: być dostrzeżonym, a w konsekwencji wyrosnąć "ponad" ). Duma ze średniactwa to jak duma z nijakości, przeciętniactwa. Nie należy uczyć ludzi, ani dawać im przykładu, że samo  &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;być&lt;/span&gt; brzmi dumnie. W dzisiejszym świecie to już nie wystarcza i choć wielu z tą tezą może się zgodzić, znacznie mniej ją publicznie ( wobec innych ludzi ) poprze. To właśnie owo &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zaistnienie&lt;/span&gt; pozwala nam się realizować społecznie, być zadowolonym z życia.&lt;br /&gt;  Przeciętność z czasem rodzi zresztą frustrację, a jeśli nawet nie depresję to obniżony nastrój i samoocenę, bo ktoś kogo znam lub znałem osiągnął sukces, który chciałbym i ja osiągnąć. Sukces to oczywiście nie tylko pieniądze, choć te są jego zasadniczym wyznacznikiem, sukces to też pozycja zawodowa i społeczna. Ważne jest czy jesteśmy towarzysko lubiani, do "towarzystwa" nas zapraszają, a może tylko sami się "wpraszamy" i skrycie martwimy, by nie być odrzuconym. Realizując się w życiu, na jakimkolwiek polu staramy się, by to co robimy chętnie, zyskiwało uznanie. Jeżeli chcemy osiągnąć sukces zawodowy, to nałożone zadania wykonujemy tak, by móc "spojrzeć sobie w twarz, bez obawy tego, co tam zobaczymy", ale też tak by szef był zadowolony.&lt;br /&gt;  Nie uczmy zatem swoich mniej lub bardziej bliskich, że średniactwo winno nam dawać zadowolenie, bo tak zwykle nie jest. To, że czegoś nie robimy jest tylko wynikiem naszych własnych ograniczeń, a tych każdy z nas ma wystarczająco wiele. Satysfakcja będzie bowiem znacznie większa, gdy obecnym, a w szczególności wszystkim niedowiarkom pokażemy, że jesteśmy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;lepsi&lt;/span&gt;, niż średniacy.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-7444465865096053904?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/7444465865096053904/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=7444465865096053904' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/7444465865096053904'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/7444465865096053904'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2008/04/o-redniactwie.html' title='o średniactwie'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-48329806350131144</id><published>2008-04-29T10:15:00.009+02:00</published><updated>2008-05-19T20:10:17.263+02:00</updated><title type='text'>o pomocy społecznej ...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;... mopsikiem przez niektórych zwaną. Instytucja pomocy społecznej jest ważna, ale jak ją sobie wyobrażamy, to już inna kwestia. Nasze, kulturowo europejsko i mentalnie katolicko zmotywowane państwo szeroką ręką rozdaje świadczenia związane z pomocą społeczną ( m.in.  zasiłki, alimenty i inne świadczenia pieniężne ). Taka filozofia "uprawiania" pomocy społecznej powoduje bezustanny drenaż budżetów gmin i kieszeni podatników.&lt;br /&gt;    Istotą podmiotowości obywatela, w wolnym, demokratycznym i obywatelskim społeczeństwie jest jego odpowiedzialność za siebie, a nie przerzucanie jej na państwo. Odpowiedzialność ta wynika też z zasady równości obywateli, równości postrzeganej nie tylko przez pryzmat praw, ale zasadniczo obowiązków ( nie dajesz społeczeństwu, jako zbiorowości tyle co inni, nie możesz zatem tyle samo pomocy oczekiwać ). Państwo liberalne, a do takiego należy dążyć, zabezpieczać winno obywatelowi wyłącznie środki niezbędne na przeżycie, zaś już jakość życia, powyżej minimum, każdy musi sobie zapewnić sam. Dystrybucja świadczeń z pomocy społecznej wymagałaby zatem reformy, być może nawet zwiększenia kosztów. Rzecz jednak w tym, by państwo ( tu: gmina ) nie wypłacało z zasady świadczeń w gotówce ( poza niewielką grupą osób, które nie ze swojej winy, ze względów zdrowotnych są trwale niezdolne do podjęcia pracy zarobkowej ). Środki z pomocy społecznej służyć winny przecież zaspokojeniu &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;podstawowych &lt;/span&gt;potrzeb życiowych, zatem niemoralne jest, wynikające z braku kontroli nad wydatkami, przyzwolenie państwa na wydawanie zasiłków, alimentów na używki ( tytoń, alkohol w jakiejkolwiek postaci ). Błędna dystrybucja środków z pomocy społecznej tworzy nam prawdziwą kastę ludzi, którzy nigdy nie pracowali, a dzięki zasiłkom, alimentom ( tym, wypłacanym z tzw. funduszu alimentacyjnego ), dodatkom mieszkaniowym żyją na całkiem przyzwoitym poziomie. Nie negując prawa do posiadania dzieci, mieszkania, czy też "godnego życia" pamiętajmy, że wszystkie te elementy wymagają odpowiedniej zapobiegliwości w życiu, jego planowania i ... posiadania odpowiednich środków finansowych. O ile zatem każda rodzina ( niezależnie od jej prawnej definicji ) ma prawo do posiadania dzieci, to posiadanie kilkorga pociech, przez rodzinę bez odpowiednich środków na ich utrzymanie wywołuje odruch dezaprobaty. Jeżeli natomiast nie stać Cię na utrzymanie, na oczekiwanym standardzie, mieszkania lub domu, powinieneś musieć zdać je gminie ( jeśli jest najemne ), sprzedać ( jeśli Twoje i z obowiązkiem przeznaczenia kwoty uzyskanej ze sprzedaży na spłatę długów ), a gmina powinna zapewni Ci w specjalnym ośrodku pokój mieszkalny  o niewielkiej powierzchni, z ogranicznikiem poboru prądu, wspólną kuchnią i łazienką oraz świetlicą - by dzieci mogły odrabiać lekcje uczyć się, itp. oraz strzeżoną bramą wejściową ( wejścia do ośrodka pilnowałby strażnik gminny dysponujący alkomatem ). Na takim ośrodku z oczywistych względów, obowiązywałby zakaz spożywania alkoholu i używania ( palenia, żucia ) tytoniu, a za pobyt naliczany byłby czynsz. Taki standard realizacji świadczeń z pomocy społecznej niewątpliwie odstraszyłby wszelkiej maści kombinatorów oraz osoby, którym ta pomoc jest zbędna. Utrzymywanie się ze środków pomocy społecznej powinni być bowiem kłopotliwe i stanowić powód do wstydu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-48329806350131144?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/48329806350131144/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=48329806350131144' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/48329806350131144'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/48329806350131144'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2008/04/o-pomocy-spoecznej.html' title='o pomocy społecznej ...'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-9007341802493345558</id><published>2008-04-04T22:14:00.005+02:00</published><updated>2010-04-10T18:12:09.754+02:00</updated><title type='text'>o uczciwości</title><content type='html'>Co to takiego &lt;font style="font-weight: bold;"&gt;uczciwość&lt;/font&gt;, pytanie stare jak świat i co z niego wynika jest równie wiekowe.  Bo już choćby "czując" uczciwość, to czy warto być uczciwym. To co myślimy i robimy świadczy o nas. Zwykle jednak nasze myśli okrywa mgła tajemnicy, ludzie wiedzą tylko to co chcemy im powiedzieć lub też co nam się nieopacznie "wyrwie", to co robimy ( nasze czyny, zachowania ) są widoczne. Czy zatem uczciwe wobec innych jest pokazywanie im tylko "maski", naszej lepszej strony, tej, którą pokazać chcemy? Można by rzec, że tak, skoro wszyscy, bez wyjątku ( nawet ci, tzw. szczerzy, nie mający nic do ukrycia ) to akceptują. Rzecz jednak w tym, by uczciwym być wobec siebie i wartości które wyznajemy, a "miarkę" jaką stosujemy wobec innych stosować i wobec siebie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-9007341802493345558?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/9007341802493345558/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=9007341802493345558' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/9007341802493345558'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/9007341802493345558'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2008/04/o-uczciwosci.html' title='o uczciwości'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2152817578298702954.post-1221303903639962890</id><published>2007-12-11T12:43:00.000+01:00</published><updated>2007-12-11T13:48:09.412+01:00</updated><title type='text'>o czym ? oraz o wielodzietności</title><content type='html'>blogi są po to,by pisać o sprawach ważnych, jak też takich, które w ważne nie są. Ten będzie o tym, co myślę o świecie mnie otaczającym, o jego (nie)sprawiedliwości, jeśli coś takiego w ogóle istnieje.&lt;br /&gt;dlaczego to: (nie), ... pewnie dlatego, że nie znam pojęcia sprawiedliwości bliskiego wszystkim ludziom, każdy z nas pod tym pojęciem ukrywa coś własnego, zwykle zresztą nie są to szersze, "filozoficzne" rozmyślania, a zwykła prywata - urzędnik, sąd orzekł lub nie orzekł tak jak ów mysliciel chciał.&lt;br /&gt;Wielodzietność (dziecioróbstwo) w Polsce to kwestia społeczna, ekonomiczna i wreszcie polityczna.&lt;br /&gt;            Znakomita większość, jeśli nie wszystkie państwa Europy wyznają zasadę solidaryzmu społecznego. Zasada ta przejawia się m.in. poprzez regulacje prawne z zakresu ubezpieczenia społecznego, pomocy społecznej, system podatkowy, szczególnie w zakresie podatków osób fizycznych. Realizowana, niezależnie od opcji politycznej, polityka państwa polskiego związana z tzw. problematyką prorodzinną musi budzić kontrowersje, być może emocje. Polityka ta skierowana jest ogólnie na zwiększenie „dzietności” małżeństw, głównie młodych, których przekonanie do potrzeby posiadania dzieci jest najtrudniejsze. Dzieci, jak mawiają mądrzy ludzie, Bóg daje, zwykle jednak zapomina dać na dzieci ( wśród „cielesnych” i niekoniecznie uduchowionych osób oraz w nomenklaturze oficjalnej postępowanie tego rodzaju nazywa się alimentacją ). Pomijając zatem niewątpliwe przyjemności związane z poczęciem, znacznie mniej zwolenników ma już sfera związana z wychowywaniem i utrzymywaniem owych dorastających latorośli. Rzecz bynajmniej polega nie tylko na osobistej opiece rodziców, ale w równym stopniu, na ubraniu, opraniu, … generalnie utrzymaniu dziecka. Zachodzi zatem pewien rozdźwięk pomiędzy oficjalnymi hasłami, prospołecznymi kampaniami mającymi zmienić mentalność, stosunek pracodawców do kobiet w ciąży i rodziców wychowujących dzieci, a powszechną praktyką. Z jednej strony młodzi, inteligentni i wykształceni ludzie w przeważającej części bądź unikają rodzicielstwa, albo też decydują się na nie późno i przyszła matka „z urzędu” trafia na listę ciąż zagrożonych (poronieniem, wadami płodu, itp.). Osoby te bardziej, niż wychowywaniem dzieci zainteresowane są karierą zawodową, czerpaniem z życia dostępnych przyjemności ( hedonizm ). Z drugiej zaś ludzie o kiepskim wykształceniu i dyplomatycznie ujmując, złej kondycji ekonomicznej znacznie częściej stają się rodzicami kilkorga dzieci. Wynika to z nikłej wiedzy antykoncepcyjnej, niewielkich oczekiwań zawodowych względem siebie, … braku innych rozrywek. Pamiętać przecież należy, iż seks, poza pieniędzmi jest jednym z najsilniej działających bodźców, a w sytuacji, gdy „robienie kasy” z różnych przyczyn nie wychodzi … . Taka właśnie sytuacja doprowadza do pauperyzacji określonych grup społecznych, rosnącego rozdźwięku pomiędzy mniejszą grupą średnio i dobrze zarabiającego i wykształconego społeczeństwa, a rosnącą grupą osób i niskich dochodach, z wykształceniem niewiele przekraczającym szkołę podstawową. Osoby o niskich dochodach, odpowiednio źle wykształcone stają się grupą roszczeniowo nastawioną do budżetu państwa, oczekują wsparcia i pomocy nie wykazując przy tym żadnej odpowiedzialności za własne życia. Jeżeli dodamy do tego dwoje, albo też kilkoro dzieci w tego rodzaju, nastawionych na przetrwanie, a nie rozwój, związkach wysoce kontrowersyjna staje się państwowa polityka prorodzinna. Dzięki niej rośnie bowiem liczba źle wykształconych, roszczeniowo nastawionych młodych ludzi (dzieci), których jedynym celem staje się uzyskanie jak największych świadczeń z publicznych pieniędzy. Jakkolwiek świadczenia te nie zapewniają dostatniego życia, są względnie łatwo dostępne, pozwalają też „przeżyć życie” nie zamartwiając się o przyszłość. Niewiele zmieniająca się polityka prorodzinna państwa polskiego  po 1989 r. zmierza bowiem nieustannie w kierunku wspierania wyłącznie biedoty, zapewniając im różnego rodzaju zasiłki, pomoc mieszkaniową, czy też alimenty płacone z pieniędzy publicznych ( z funduszu alimentacyjnego ). W wyniku przyjęcia tego typu kryteriów prorodzinnych posiadanie kolejnego dziecka staje się powodem do uzyskiwania zwiększonej pomocy finansowej państwa, oczekiwań przyznania komunalnego odpowiednio dużego, w stosunku do liczby dzieci mieszkania, a nawet uzyskiwania alimentów z funduszu alimentacyjnego ( w głowach parlamentarzystów powstał, o zgrozo pomysł przywrócenia funduszu alimentacyjnego ). Państwo zatem w konsekwencji poniesie największą stratę, przestanie się rozwijać, a skupi się na utrzymywaniu nieodpowiedzialnej, biednej, roszczeniowej i stale rozrastającej się liczby ludności. Rodzice utrzymujący się z różnych świadczeń publicznych nie tylko nie generują dochodu narodowego, ale uczą takich samych aspołecznych zachowań własne dzieci. Skoro bowiem oni mogą żyć z nie zarobionych przez siebie pieniędzy, to czemu tego prostego i niewymagającego wysiłku intelektualnego zachowania nie mają powielać ich dzieci. Tego rodzaju polityka państwa polskiego wpływa  demoralizująco na rozwój młodych ludzi, zamiast uczyć ich zaradności życiowej, dbałości o własne sprawy, sprzyjać legalnemu i przecież pożądanemu publicznie bogaceniu się, uczy, iż państwo zapewni „pełny serwis”, a ty obywatelu – wystarczy, że żyjesz i płodzisz dużo dzieci.&lt;br /&gt;            Wbrew dość powszechnemu poglądowi o socjalnej roli państwa oczekiwać należałoby zmiany polityki prorodzinnej. Państwo polskie, niezależnie od numeru Rzeczpospolitej, sprzyjać winno dzietności osób wykształconych, zainteresowanych rozwojem, a nie przetrwaniem, dobrze ekonomicznie sytuowanych. Bieda, niedostatek, brak wykształcenia winny zaś stać się powodem do wstydu, być inspiracją do rozwoju intelektualnie-ekonomicznego przyszłych pokoleń. Pożądany, propagowany i wspierany, również ekonomicznie, przez państwo winien być model rodziny, w której rodzice są dobrze sytuowani imają kilkoro dzieci. Odmiennie, niepożądane powinno być dziecioróbstwo niepracujących beneficjentów budżetu. Zmiana taka z oczywistych względów byłaby niepopularna wśród biedoty, w konsekwencji wymogłaby jednak zmianę mentalności.&lt;br /&gt;            Przedstawione poglądy to osobiste i prywatne przemyślenia. To czy ktokolwiek się z nimi zgadza pozostaje bez znaczenia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2152817578298702954-1221303903639962890?l=marciomarek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marciomarek.blogspot.com/feeds/1221303903639962890/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2152817578298702954&amp;postID=1221303903639962890' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/1221303903639962890'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2152817578298702954/posts/default/1221303903639962890'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marciomarek.blogspot.com/2007/12/o-czym-oraz-o-wielodzietnoci.html' title='o czym ? oraz o wielodzietności'/><author><name>marek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_6jzRx8Wg1Ps/R16P9JSqsBI/AAAAAAAAAAM/HcPDeasU9lg/S220/P3310500.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
